zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plTeatrArtykuły › 2016 w kulturze: Najlepsze spektakle teatralne roku

2016 w kulturze: Najlepsze spektakle teatralne roku



W naszym kulturalnym podsumowaniu roku przypominamy najciekawsze realizacje teatralne, m.in. z Bydgoszczy, Białegostoku, Katowic, Krakowa, Poznania i oczywiście Warszawy.

 

UWAGA! ZESTAWIENIE ZOSTAŁO PODZIELONE NA DWIE STRONY, LINK DO KOLEJNYCH SZEŚCIU TYTUŁÓW ZNAJDUJE SIĘ NA KOŃCU TEJ SEKCJI.

[Sztuki opisujemy w porządku chronologicznym, czyli według daty premiery]

 

 fot. Teatr Śląski

 WESELE 

Reż. Radosław Rychcik

W obsadzie: Andrzej Dopierała, Marcin Rychcik, Mateusz Znaniecki, Ewelina Żak.

Teatr Śląski w Katowicach, premiera - 8 stycznia.

 

To nie miało prawa się udać. Zdaniem wielu - nie udało się. Bo też pomysł Radosława Rychcika na adaptację "Wesela" był karkołomny. Transfer Wyspiańskiego do Irlandii Północnej z lat 70. Gdzie podzielone społeczeństwo żyje konfliktem nie tyle klasowym, co religijnym. Anglojęzyczna popkultura zamiast swojskiej ludowości. Wreszcie, zmiana kierunku, w jakim zmierza chocholi taniec. U Rychcika bardziej oszałamiający niż przygnębiający. Aż chce się do niego dołączyć. Reżyser pozostawił na boku "obowiązujące" polonistyczne interpretacje "Wesela". Zaprezentował Wyspiańskiego w porywającej, musicalowej formule. Spektakl Teatru Śląskiego zachwyca ścieżką dźwiękową, scenografią, choreografią, kostiumami, ale przede wszystkim dziką energią zbiorowej obsady. Okazuje się, iż o głębokich podziałach w społeczeństwie można opowiadać i językiem iście broadway'owskiego widowiska.

Pisaliśmy w recenzji:

Rychcikowi udaje się uchwycić obecną i w oryginale celebrację tytułowego rytuału. O ile u Wyspiańskiego idzie ona od narodowych dysput do delirycznej fantasmagorii, w katowickiej inscenizacji przybiera wymiar wielkiego kłębowiska postaci. Pulsujących w rytmie, który nie milknie nawet w przerwach między muzycznymi fragmentami. Kibicowskie okrzyki, narodowe przyśpiewki, sprośne zawołania - akustyka nie pozwala tu ani na moment zapomnieć, iż trafiło się na wesele.

 

 fot. Monika Stolarska/ Teatr Polski

GRONA GNIEWU

Reż. Paweł Wodziński

W obsadzie: Beata Bandurska, Marcin Zawodziński, Jakub Ulewicz, Jerzy Pożarowski.

Teatr Polski w Bydgoszczy, premiera: 16 stycznia

 

Powieść John Steinbecka znowu aktualna? Pisane w dobie Wielkiego Kryzysu "Grona gniewu" ujawniają paralele z obecną sytuacją geopolityczną i społeczną. Postanowił to wykorzystać Paweł Wodziński. Bez przenoszenia akcji do współczesności, przy szczątkowej scenografii oraz telebimem podglądającym obsadę. Śledząc wędrówkę zubożałej rodziny w kierunku mitycznej Kalifornii, nie sposób myśleć o perspektywie historycznej. Wodziński pokazuje bowiem sytuację przerażająco uniwersalną. Oto los ludzi zawieszonych w materialnej próżni, skazanych na migrację, walczących nie tylko o chleb, ale i zachowanie wspólnoty. Ludzi, których na powierzchni utrzymuje właściwie tylko nadzieja lepszego jutra, symbolizowanego przez mniej lub bardziej utopijną destynację. Spektakl Teatru Polskiego w Bydgoszczy to również doskonała rola Beaty Bandurskiej jako matki. Kreującej kobietę silną, zdeterminowaną i scalającą zagrożoną rozpadem rodzinę.

Pisaliśmy w recenzji:

Motyw podróży został przedstawiony w sposób interesujący. W spektaklu obserwujemy oblicze człowieka wygnanego, uciekiniera, który w momencie zagrożenia życia zaczyna tracić ludzkie odruchy. Adaptacja powieści Steinbecka nawiązuje do sytuacji sprzed kilkudziesięciu lat, jednakże problem wydaje się być wciąż aktualny. Przestrzega nas, że nie możemy nigdy być pewni co do naszej przyszłości, a wszystko co mamy, nie jest nam dane na wieki.

 

 fot. Magda Hueckel/Teatr Powszechny

KAŻDY DOSTANIE TO, W CO WIERZY

Reż. Wiktor Rubin

W obsadzie: Klara Bielawka, Julia Wyszyńska, Michał Czachor, Dawid Rafalski

Teatr Powszechny w Warszawie, premiera - 12 marca.

 

Trzeba sporego tupetu, aby ukochaną przez czytelników powieść Bułhakowa przyciąć do formatu... teleturnieju. Gry o (dosłownie) złote gacie, w której widzowie za pomocą przycisków wyrażają własne poglądy i decydują o dalszym przebiegu spektaklu. Duet Jola Janiczak (tekst) - Wiktor Rubin (reżyseria) nie tylko obronił ryzykowną koncepcję, ale i stworzył bezprecedensowe wydarzenie teatralne. Publiczność zostaje tu posadzona przy wielkim okrągłym stole. Najpierw uczestniczy w serii głosowań zorganizowanych przez trupę Wolanda, później - śledzi historię miłości Mistrza i Małgorzaty. W obu przypadkach ciężko się zorientować, do jakiego stopnia całość jest na bieżąco manipulowana i czy bariera widz- uczestnik nie została przekroczona. Tym bardziej, iż pytaniom o ważkie kwestie towarzyszą nakręcone z ukrycia autentyczne filmiki.

Pisaliśmy w recenzji:

Ponad dwie godziny spędzone w tym osobliwym centrum dowodzenia, są niczym upiorna wersja "Postaw na milion". Kolejne sondaże obnażają konsumeryczne nawyki i zmuszają do zadania sobie pytania o właściwe życiowe priorytety. Przytaczana statystyka kreśli niby hurraoptymistyczny obraz obywateli-posiadaczy, ale zarazem unaocznia iluzję własności we współczesnym świecie. Widzowie muszą natomiast wypowiedzieć się na tematy bezpośrednio ich dotykające: od zarobków do... życia seksualnego. Ile w tym szczerości, ile zgrywy, a ile... wolności?  

 

 fot. Magda Hueckel/Stary Teatr

PODOPIECZNI

Reż. Paweł Miśkiewicz

W obsadzie: Zbigniew Kaleta, Marta Nieradkiewicz, Bartosz Bielana, Jan Peszek, Krzysztof Globisz.

Narodowy Stary Teatr w Krakowie, premiera: 9 kwietnia

 

O uchodźcach coraz trudniej rozmawiać bez emocji, zwłaszcza tych bazujących na uprzedzeniach. Paweł Miśkiewicz zdecydował się na konfrontację z potoczną recepcją zjawiska. Zderzając irracjonalne lęki z realnym kryzysem humanitarnym. W ślad za Elfriede Jelinek, oddał głos domniemanym barbarzyńcom. Tym, którzy uciekając przed rzezią, czekają na otwarcie drzwi w brudnych, ciemnych korytarzach Starego Kontynentu. Poddani biurokratycznym procedurom, odzierani z człowieczeństwa, pozbawieni nadziei. Ale ich głosy służą artykulacji nie tylko imigracyjnego horroru. Miśkiewicz wydobywa również paradoksalne, często groteskowe postawy tych, którzy powinni nieść pomoc. Europejczyków tkwiących dosłownie i w przenośni w wakacyjnych kurortach, gdzie nie ma miejsca dla "obcego elementu". "Podopieczni" to sztuka trudna w odbiorze, hiper-ekspresyjna, ale fantastycznie zagrana przez zbiorową obsadę. Do głębokiego przeżywania w trakcie, ale i dłuższej refleksji po.

Pisaliśmy w recenzji:

Scena przy Jagiellońskiej została zalana wodą, a jej dalsze zakamarki - odsłonięte dla publiczności. Z boku znajduje się Toi Toi, a nad prowizorycznym molo - elektroniczna tablica wyświetlająca komunikaty. W takich warunkach i totalnej ciemności, przypływa tratwa z uchodźcami. Zjawy z latarkami szybko zyskują tożsamość. Poza snuciem własnych, wstrząsających historii, walczą agresywnie o przetrwanie. Biegając nie tylko za sygnałem sieci komórkowej, ale też zrzucanymi przez helikopter darami. Ich sytuację, w lekko ironicznym stylu, komentują w przerwie spektaklu siedzący na leżaczkach mieszkańcy wyspy. Mijani na schodach przez publiczność.

 

 fot. Bartek Warzecha - Teatr Dramatyczny

BIAŁA SIŁA, CZARNA PAMIĘĆ

Reż. Piotr Ratajczak

W obsadzie: Justyna Godlewska-Kruczkowska, Aleksandra Maj. Bernard Bania, Rafał Olszewski.

Teatr Dramatyczny w Białymstoku, premiera: 16 kwietnia

 

Książki, która nas zainspirowała nie traktujemy jako prawdy objawionej - podkreślali twórcy przedstawienia jeszcze przed premierą. A jednak sztuka na motywach reportaży Marcina Kąckiego wielu zabolała. Ba, spotkała się w rodzimym Białymstoku z oficjalnym protestem wybranych polityków. "Biała siła, czarna pamięć" to doskonały przykład teatru, który stricte lokalną problematykę rzutuje na szeroką perspektywę narodowej tożsamości. W tym wypadku chodzi o zamazywanie pamięci o przeszłości i forsowanie bogoojczyźnianej postawy. Reżyser Piotr Ratajczak kreśli obraz świata zdominowanego przez ksenofobię, dewocję, kibolskie hasła, a także bezmyślny hurrapatriotyzm.Wśród chwilami absurdalnych jednostkowych wyznań, nie zabrakło poruszającego, zbiorowego apelu o respekt dla ofiar hekatomby. Tych, których imion nikt nie chce pamiętać.

Pisaliśmy w recenzji:

W białostockiej inscenizacji ujmuje przede wszystkim panoramiczna perspektywa. Rozpisany na osobiste wyznania portret miasta. Pocztówka złożona z rozmaitych wycinków, które farbują całość na brunatny kolor. (...) W krótkich, odgrywanych przy minimalnej scenografii epizodach, pojawiają się wyznania osób reprezentujących różne profesje i pokolenia. Wiele z tych historii posiada bardzo gorzką wymowę. Polonistka, która ośmieliła się zareagować na swastykę, miłośnik historii odkrywający żydowską przeszłość miasta czy kobieta będąca żoną Hindusa - wszyscy padają ofiarą społecznego ostracyzmu.   

  

 fot. Klaudyna Schubert - Łaźnia Nowa

WSZYSTKO O MOJEJ MATCE

Reż. Michał Borczuch

W obsadzie: Krzysztof Zarzecki, Halina Rasiakówna, Iwona Budner, Ewelina Żak.

Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie, premiera: 22 kwietnia

 

Matka jest tylko jedna, wspomnień o niej - tysiące. Które z okruchów pamięci konserwują rodzicielską więź, a które są nic nieznaczącymi fantazmatami? Michał Borczuch wspólnie z zaprzyjaźnionym aktorem Krzysztofem Zarzeckim zafundowali sobie nietypowy seans psychoanalizy. Wspominając własne matki za pomocą osobistej inscenizacji, która tylko pozornie posiłkuje się Almodovarem. "Wszystko o mojej matce" to głównie oniryczny powrót do PRL-owskiej przeszłości, gdzie po omacku próbuje się odnaleźć cząstkę matczynej tożsamości. "Zaniki i przebłyski" pamięci Borczuch i Zarzecki kontrują tworzącą się na oczach widza teatralną fikcją. Z żeńską obsadą, która próbuje odczytać intencje twórców i jak najlepiej odegrać widmowe postaci. Im bliżej końca, całość nabiera jednak coraz bardziej elegijnego wymiaru. Gdzie bardziej liczy się to, co niewypowiedziane i ukryte głęboko we wrażliwości autorów spektaklu.

Pisaliśmy w recenzji:

Jak zawsze u Borczucha, istotna jest plastyczna strona inscenizacji. Olbrzymie ceglane bryły przypominają gruzowisko tyleż fizyczne, co psychiczne. Pomiędzy nimi błąkają się zaś postaci aktorek - matek. W części Borczucha odgrywają np. obyczajowe scenki z nieistniejącej już krakowskiej fabryki perfum Miraculum, w części Zarzeckiego - stają się m.in. uczestniczkami absurdalnego grzybobrania. Obie odsłony sztuki posiadają zarazem silny autotematyczny rys. Borczuch i Zarzecki grają tu samych siebie, a jednym z kluczowych wątków jest próba generalna spektaklu.  

 

Dalsza część naszego zestawienia na następnej stronie. Piszemy m.in. o "Matkach i synach" Krystyny Jandy i "Robercie Roburze" Krzysztofa Garbaczewskiego. Kliknij TUTAJ.

 

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Bardzo lubię chodzić do teatru - jest to forma sztuki, która zdecydowanie zwycięża w konkurencji z kinem. Dlatego cieszę się, że powstało takie zestawienie. Może być swego rodzaju przewodnikiem po tym, co warto zobaczyć.

  • Do moich ulubieńców należą ,,Grona gniewu'' oraz ,,Wszystko o mojej matce''. Uważam, że są to spektakle które naprawdę warto zobaczyć, nie sposób ominąć ich obojętnie.

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
Letnie Tanie Kinobranie - Prawdziwe życie /konkurs/ Film / Premiery
Wielkie kino za małe pieniądze. Wspólnie z Kinem Pod Baranami zachęcamy do nadrobienia...
Letnie Tanie Kinobranie - tydzień 2: Kobieta i życie /konkurs/
Wielkie kino za małe pieniądze. Wspólnie z Kinem Pod Baranami zachęcamy do nadrobienia filmowych zaległości. I mamy dla Was podwójne...
Letnie Tanie Kinobranie: Żyć znaczy kochać /konkurs/
Wspólnie z krakowskim Kinem Pod Baranami zapraszamy na wakacyjną sesję "filmoznawczą". Wielkie filmy za małe pieniądze. Mamy dla Was podwójne...
Dom Dźwięku. Zagraj na nie byle czym. Mamy bilety! Bulwar(t) nad Zalewem Nowohuckim. Lato pod znakiem kultury i rekreacji
Tagi