Bad trip w Bajabongo
![]() |
| Il. Marek Turek/Kultura Gniewu |
W dziwną, bardzo dziwną podróż zaprasza czytelników Marek Turek. Jego "Bajabongo" to surrealistyczna przygoda dla wielbicieli mroku i symboliki - nie tylko w komiksie.
Streszczanie fabuły "Bajabongo" nie ma większego sensu. Rysunkowe, pozbawione słów dziełko Turka nie opowiada zresztą typowej, spójnej historii. Rządzi się raczej logiką snu, a dokładniej - nocnego koszmaru.
![]() |
| Marek Turek, "Bajabongo". Kultura Gniewu 2008. |
Kolejne sceny łączą się ze sobą na zasadzie skojarzeń, wyrastają z siebie nawzajem. Podobnie jak we śnie czy w narkotykowym widzie, śmierć nie zawsze oznacza koniec, a spadanie niekoniecznie kończy się upadkiem - czasem to po prostu preludium do następnej dziwnej i niekoniecznie przyjemnej perypetii, która czai się za każdym rogiem.
Każdy, kto choć raz śnił dziwny, niepokojący sen, znajdzie w "Bajabongo" znajome tropy. Turkowi bardzo dobrze udało się oddać klimat wyświetlanych przez uwolnioną wyobraźnię nocnych filmów, w której nieważny jest sens, tylko przeczucie, wrażenie.
Turek nasycił swój komiks symboliką, odniesieniami do mitologii i kultury. Widać, że bliski jest mu surrealizm (nie tylko ze względu na cytaty z Dalego). Jednocześnie jednak narzuca sobie estetyczną dyscyplinę, dokładnie planuje wysmakowane - i przemyślane - czarno-białe kadry. Dzięki temu "Bajabongo" wciąga, nie nuży i nawet kiedy nie zawsze zachwyca, od początku do końca zachowuje niesamowitą atmosferę. Mimo wszystko jednak, to rzecz przede wszystkim dla koneserów.
Napisz artykul








