zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plLiteraturaNowości wydawnicze › Czytelnia Online: Kobieta na końcu peronu

Czytelnia Online: Kobieta na końcu peronu

Okładka ksiązki/Warszawska Grupa Wydawnicza

Rodzinna tajemnica, nagłe zniknięcie młodej dziewczyny, plotka, która przykrywa prawdę, uczucie, które potrafi popchnąć ku zbrodni. Przeczytajcie fragment zbioru opowiadań Jolanty Knitter- Zakrzewskiej.

Autorka w mistrzowski sposób łączy w swoich opowiadaniach subtelny zmysł psychologicznej obserwacji z kryminalną zagadką. Ale "Kobieta na końcu peronu” to nie tylko opowieść o meandrach ludzkich motywacji. To również historia o potędze uczuć, które potrafią wznieść nas na wyżyny oraz o tym, że czasem to, co widzimy, nie jest takie, jakie nam się wydaje…

Jolanta Knitter-Zakrzewska pochodzi z Wejherowa. Jest autorką thrillera "Diabeł tasmański” oraz książek obyczajowych: "Asmodeusz. Portrety” i "Niebieskie cienie na śniegu”. Jej najnowsza książka ukazała się nakładem Warszawskiej Grupy Wydawniczej. 


Przeczytaj fragment


Mieszkaliśmy z tatą u ojca mojej mamy. Kochałem dziadka, ale było mi przykro, że nigdy nie chciał rozmawiać ze mną o swojej córce, czyli mojej mamie. Dlaczego? Bardzo długo, właściwie aż do dorosłości,  nie znałem odpowiedzi na to pytanie. Proste i krótkie pytanie: „dlaczego?”, a zarazem – najtrudniejsze...

Zawsze, podczas spotkań rodzinnych, królował tylko jeden temat. Wuj Krzysztof. Najstarszy brat mojego dziadka. On był prawdziwym bohaterem – walczył z bolszewikami, kochał Polskę i wolność. Drugą postacią, którą poznałem w dzieciństwie, był krwawy biały baron Ungern-Sternberg, którego osobiście poznał wuj Krzyś. Więcej wiedziałem o tej historycznej postaci niż o własnej matce. Sam Ungern, jak cytował często dziadek, mówił o sobie: „Imię moje jest otoczone taką nienawiścią i strachem, że nikt nie wie naprawdę, kim jestem, gdyż historię splątano z mitem, rzeczywistość z fantazją, prawdę z oszczerstwem”. Czasem, kiedy słuchałem tych tajemniczych, niezrozumiałych dla mnie do końca słów, myślałem sobie, że pasują one także do imienia mojej mamy. Widziałem bowiem cień niechęci i smutku na twarzach najbliższych, kiedy tylko wypowiadałem jej imię... A przecież chciałem wiedzieć, kim  była... Dziadek wtedy zawsze zmieniał temat i opowiadał o ucieczce mojego wuja Krzysztofa z sowieckiego łagru, o jego przedostaniu się do Mongolii i spotkaniu z Ungernem, który z diabelską furią walczył z bolszewikami i uczynił Mongolię na krótką chwilę niezależnym od nikogo państwem. Wiedziałem nawet, jakie Ungern miał oczy – bladoniebieskie, prawie przezroczyste,  w których kryła się porywczość granicząca z szaleństwem, niezłomna wola walki z komunizmem i bezgraniczna odwaga. Nie potrafiłem za to powiedzieć, jakie oczy miała moja mama. Nie pamiętałem ich, a nikt o nich nie wspominał. Czy była w nich czułość, nostalgia, matczyne ciepło, miłość?  Dlaczego nikt nie chciał o niej mówić?

Mój tata czasem tylko wspominał, że jedyne, co pamięta, to mama w zielonym płaszczu stojąca na końcu peronu. Mój dziadek był kułakiem, wujek „zaplutym karłem reakcji”, baron von Ungern najbardziej niesamowitą postacią, o jakiej słyszałem, a kim była kobieta w zielonym płaszczu? Kobieta na końcu peronu?

Tę opowieść chciałbym zadedykować moim czterem synom, którzy, mimo wszystkich przeciwności, żyją w szczęśliwych czasach. Cieszę się, że pierwszego sierpnia żaden z nich nie wyszedł nagle z domu o godzinie siedemnastej, by nigdy już nie wrócić, odpłynąć potokiem krwi po ulicach Warszawy, oddać swoje życie za to, byśmy mogli kilkadziesiąt lat później siedzieć sobie przy stole w sierpniowe popołudnie i rozmawiać po polsku.

Chciałbym opowiedzieć im o moim dziadku, który czynił znak krzyża na bochenku chleba, zanim ukroił pierwszą kromkę, o moim ojcu, który nie mógł pogodzić się ze zniknięciem swojej żony i o mnie, który nigdy nie poznałem swojej mamy, aż w końcu po wielu, wielu latach, ojciec opowiedział mi o jej tajemnicy, która kładła się cieniem na twarzach bliskich, ilekroć ktoś wspomniał tylko jej imię – Miriam...

Miriam i jej nagłe zniknięcie... Miałem wtedy zaledwie kilka miesięcy, nie cierpiałem więc z powodu jej nagłego odejścia. Dopiero później, już jako duży chłopiec, odczuwałem dotkliwie jej brak. Co musiał przeżyć mój ojciec, który stracił ją tak nagle, nie rozumiejąc dlaczego... Dopiero jako dorosły człowiek mogłem w pełni go zrozumieć i uwolnić się od żalu, który odgradzał mnie od niego, kiedy tak siedział odległy ode mnie, pogrążony w nostalgii.

Ta opowieść będzie więc nie tylko o tajemnicy mojej mamy, ale i o moim ojcu, który musiał nauczyć się żyć bez Miriam. O miłości i stracie. O wyborach, których nie można cofnąć. O odkupieniu, które nie mogło do końca się spełnić.


Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Zapowiada się bardzo ciekawa lektura

  • Napisanie dobrego opowiadania,ro wbrew pozorom,wcale nie taka latwa sprawa.Skondensowanie opowiesci w stosunkowo niedlugiej opowiesci powoduje,ze wymagana jest nieslychana precyzja

  • Bardzo lubię książki z rodzinną tajemnicą w tle.

  • Na pewno kupie ta ksiazke

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
Najciekawsze zamki w Polsce - głosujemy! ESEJE 2.0 / Artykuły
W naszym plebiscycie na najciekawsze zamki w Polsce prowadzi Zamek w Radzyniu Chełmińskim (745 głosów), za nim plasuje się Zamek w...
Najciekawsze skanseny w Polsce: Tworzymy ranking
Zwiedzanie na wolnym powietrzu? Czemu nie! Wybraliśmy już najlepsze muzeum multimedialne, czas na skanseny.
Boskie. Włoszki, które uwiodły świat: Kobiety niezwykłe i z pasją /recenzja książki/
Kobiety żyjące dla miłości, z pasją, twórcze i nieustannie poszukujące spełnienia, fascynują i uwodzą. Również czytelnika książki Macieja A....
Zamek w Gołuchowie /nominacja w plebiscycie najciekawsze zamki w Polsce/ Urodziny Księgi Rekordów Guinnessa
Tagi