zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plMuzykaRecenzje › Deep Purple: „InFinite”/recenzja płyty/

Deep Purple: „InFinite”/recenzja płyty/

 fot. okładka płyty

Zaledwie parę dni temu światu ukazał się najmłodszy w dorobku formacji z Hertfordshire album zatytułowany „InFinite”. To, co można powiedzieć o Deep Purple to to, że starzeją się. Ale ich muzyka na pewno nie.

Szczęśliwa Dwudziestka

 „InFinite” to dwudziesty studyjny album kultowej brytyjskiej grupy rockowej. Okrągła liczba zazwyczaj wiąże się ze świętowaniem. W tym przypadku płyta zapowiada trasę koncertową „The Long Goodbye Tour”, która jest niespiesznym pożegnaniem się zespołu z fanami na całym świecie. Członkowie Deep Purple nie robią się młodsi, prawdopodobnie nie zawojują już w świecie muzyki tego, co przed laty, ale ich najmłodsze dziecko jest dowodem na to, że można starzeć się w świetnym stylu, nie zwalniając ani na chwilę.

Wydanie dwudziestu albumów to bezsprzecznie wielki wyczyn. Ilu to artystów wypalało się zaledwie po wydaniu paru krążków? W przypadku Deep Purple nie ma o tym mowy. Ich zdolności twórcze nie gasną, wena nadal dopisuje, pomimo tego, że na „InFinite” nie odnajdziemy raczej czegoś wstrząsająco innowacyjnego, niepodobnego do wcześniejszej twórczości zespołu, czy nieoczekiwanego. Wszystko na płycie jest dobrze znane słuchaczom brytyjskiej kapeli, ale jednocześnie nie jest nużące. Każdemu fanowi Deep Purple materiał z najnowszego krążka prawdopodobnie przypadnie do gustu.

Cały czas na wysokich obrotach

Otwarcie longplaya utworem „Time For Bedlam” z głosami robotów daje obietnicę przeżycia niezapomnianego doświadczenia. Przez cały czas wokal Iana Gillana jest wciąż tak młody i charyzmatyczny, jak przed parędziesięcioma laty. Natomiast gitara Steve'a Morse'a jest dowodem na to, że zespół wciąż tworzy świetną muzykę. Od nawiedzonego walca „Birds of Prey” do naładowanego potężną dawką pozytywnej energii  „Johnny's Band”, Morse raczy słuchaczy silnymi, bluesowymi brzmieniami gitarowymi i jego popisowymi i charakterystycznymi solówkami. Keyboard Dona Airy'ego scala album swoimi solówkami. Chyba najbardziej żywą i ekscytującą kompozycją jest „One Night In Vegas”, którą panowie udowadniają, że zespół nie ma zamiaru i nie zwolni tempa. „The Surprising” to wycieczka przez tereny progresywnej gry Morse'a, usiana gdzieniegdzie niespodziankami. Tutaj dowiadujemy się, dlaczego zespół jest tak skuteczny.

Po sukcesie „Now what?!” z 2013, Deep Purple przywrócili na stanowisko producenta Boba Ezrina i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Ezrin połączył ostatnie nagrania w sposób, który daje nam pełne doświadczenie muzyki Deep Purple we współczesnych czasach.

Jak za dawnych lat

Na koniec warto przywołać zamykający „InFinite” utwór – „Roadhouse Blues”. To kończąca album bluesowa opowieść o każdym z członków zespołu. Materiał z „InFinite” odbiera się jakby  został żywcem wyciągnięty prosto z lat 70., ale przy zachowaniu nowoczesnego brzmienia. I tu objawia się najważniejszy wniosek: Deep Purple starzeją się, ale ich muzyka na pewno nie.

 


Artykuł powstał w ramach programu praktyk w Kulturaonline.pl.

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Kupiłem, wysłuchałem i będę słuchał takiej muzy do końca mych dni !!!!

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
'Z biegiem lat, z biegiem dni [gdzie jest Pepi]' w Teatrze Słowackiego: Prawdziwych cyganerii już nie ma /recenzja spektaklu/ Teatr / Recenzje
Agnieszka Glińska wskrzesza świat krakowskich artystów i filistrów przełomu XIX i XX wieku. Jej spektakl to również osobiste śledztwo w...
Obcy kontra Ripley w Kinie Pod Baranami /konkurs/
Kultowe odsłony sagi o Obcym na dużym ekranie. Mamy dla Was podwójne zaproszenie na maraton z porucznik Ripley.
'Dzienniki gwiazdowe' w Teatrze Groteska: Z kosmosu na Ziemię /recenzja spektaklu/
Lem ciągle na czasie! Widzów nowej adaptacji "Dzienników gwiazdowych" czeka gorzka, choć niepozbawiona humoru refleksja na temat ludzkości....
14. Festiwal Filmowy Millenium Docs Against Gravity: Oderwij się! /relacja/ Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie: Kino jest muzyką! /relacja- zdjęcia- wideo/
Tagi