zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plFilmArtykuły › Ennio Morricone: 5 rzeczy, których (być może) nie wiecie o mistrzu muzyki filmowej

Ennio Morricone: 5 rzeczy, których (być może) nie wiecie o mistrzu muzyki filmowej

Ennio Morricone
Dobiegający 90-tki Morricone wciąż w wyśmienitej formie/JVS Group

Z okazji zbliżającego się koncertu maestro Ennio Morricone w Krakowie, przypominamy mniej lub bardziej zaskakujące aspekty jego dorobku.

350 tys. sprzedanych biletów. A trasa koncertowa jeszcze nie dobiegła końca. O takich wynikach marzy wiele gwiazd show-biznesu i legend rockowej sceny. Ale tym razem chodzi o... muzykę symfoniczną. Dokumentującą aż 6 dekad aktywnej pracy twórczej. Wielki Ennio Morricone znowu staje za partyturą, by zaprezentować publiczności przekrojowy materiał. Polska publiczność oklaskiwała maestra rok temu we Wrocławiu, teraz będzie miała okazję spotkać włoskiego kompozytora pod Wawelem. Koncert Morricone i Czeskiej Narodowej Orkiestry Symfonicznej odbędzie się w Krakowie już 6 lutego.

Dla wszystkich tych, którzy wybierają się do TAURON Arena i dla tych, którzy tam być nie mogą, przygotowaliśmy kilka ciekawostek dotyczących bohatera wieczoru. Uświadamiających, jak różnorodna jest spuścizna mistrza. I przekonujących, że od muzyki Morricone'a po prostu... nie da się uciec.

 

Cudowne dziecko

Morricone jako syn trębacza dorastał wśród muzyki i bardzo wcześnie przejawiał kompozytorskie ciągotki. Pierwsze utwory napisał już w wieku 6 lat. Świadomy talentu pociechy ojciec, posłał młodego Ennio na naukę do Umberto Semproni. W wieku 12 lat chłopak wstąpił do konserwatorium. Ukończył je... w ekspresowym tempie 6 miesięcy.

Młody Morricone studiował zarówno muzykę chóralną, kompozycję, jak i grę na trąbce. Dołączył do Operowej Orkiestry dyrygowanej przez słynnego pianistę i dyrygenta Carlo Zecchi. Pierwsze dorosłe zlecenia były jednak związane głównie z aranżacją oraz pisaniem muzyki. Również dla... innych kompozytorów. Jak się okazuje, autor widmo to nie tylko literacka praktyka.

 

Był rozchwytywany jako... twórca przebojów

Estyma kompozytora muzyki filmowej sprawia, iż o Morricone myśli się głównie w kontekście dzieł symfonicznych, ilustracyjnych. Tymczasem maestro jest twórcą wielu przebojowych piosenek, śpiewanych nie tylko przez włoskie gwiazdy estrady. Jego flirt z muzyką popularną i jazzem rozpoczął się jeszcze pod koniec lat 50. gdy objął posadę głównego aranżera włoskiej filii RCA.

Piosenki napisane przez Ennio Morricone pojawiły się w repertuarze m.in. Jimmy Fontany, Gino Paoli, Demisa Roussosa czy Mireille Mathieu. Największy sukces przyniosła mu skomponowana dla Paula Anki "Ogni volta". Singiel z utworem wykonanym po raz pierwszy w 1964 roku na festiwalu w San Remo, rozszedł się na całym świecie w ilości ponad 3 milionów egzemplarzy.

 

 

Ennio Morricone nie rezygnował z popowych "zleceń" nawet, gdy później komponował dla renomowanych reżyserów Hollywood. W 1987 roku podjął współpracę z Pet Shop Boys, firmując z duetem utwór "It Couldn't Happen Here". W następnej dekadzie komponował m.in. dla k. d. Lang i Zucchero. Piosenkę Morricone ma w swoim repertuarze nawet Sting. Dla byłego wokalisty The Police maestro napisał utwór "My Heart and I".

 

 

 

Wyprzedził hip- hop i post-rock

Słabość do chwytliwych melodii mogłaby sugerować, iż Morricone jest muzycznym tradycjonalistą. Lubiącym tylko to, co ładnie zaaranżowane i wpadające w ucho. Nic z tego! Ten sam Morricone, który pisał piosenki na festiwale w San Remo uchodził za... największego awangardzistę włoskiej sceny. A to za sprawą projektu Gruppo di Improvvisazione Nuova Consonanza.

Formację nazywaną często w skrócie The Group utworzył w 1964 roku inny włoski kompozytor Franco Evangelisti. Morricone był w jego składzie od początku do końca działalności. Wspólnie z kolegami po fachu wyruszając w najbardziej szaloną z muzycznych podróży.

The Group
Morricone i super-grupa kompozytorska The Group/Wikipedia

The Group wyprzedził swoje czasy wizjonerską fuzją inspiracji. Morricone i koledzy z jednej strony zapuszczali się w dalekie rejony free-jazzowej improwizacji, z drugiej - adaptowali struktury rytmiczne typowe dla soulu i wczesnego funku. Rezultatem była prawdziwie wybuchowa mieszanka. Dzisiaj samplowana przez wykonawców hip- hopowych, ale też nasuwająca skojarzenia ze współczesną  post-rockową sceną. Z dorobku formacji największym zainteresowaniem cieszy się dzisiaj album "The Feed-back" z 1970 roku.

 

 

Nie odmawiał (prawie) nikomu

Morricone to współpracownik największych reżyserów współczesnego kina. Kompozytor stojący za ścieżkami dźwiękami do dzieł, które jak "Misja", "Cinema Paradiso" czy "Pewnego razu w Ameryce" przeszły do kanonu X muzy. To zarazem twórca, który nie bał się stworzyć partytury i do najbardziej ekstremalnego przedsięwzięcia Pasoliniego - "Salo. 120 dni Sodomy". Te epokowe dokonania są jednak tylko wierzchołkiem góry lodowej spuścizny mistrza.

Dorobek Morricone obejmuje ponad... 500 ścieżek dźwiękowych do filmów fabularnych i telewizyjnych. Właściwie nie istnieje gatunek, w którym nazwisko Morricone by się nie pojawiło. Włoski kompozytor nigdy nie narzucał sobie żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o współpracę z kinem. Korzystali na tym mało znani reżyserzy, jak i twórcy komercyjnego kina klasy B. Wiele z ich filmów zostałoby bowiem zapomnianych, gdyby nie właśnie muzyka Morricone.

Najlepszym przykładem jest chwytająca za serce kompozycja "Chi Mai". Powielana w dziesiątkach programów telewizyjnych i radiowych. Nie pochodzi bynajmniej z topowego hollywodzkiego wyciskacza łez. Morricone napisał ją dla... Jerzego Kawalerowicza. Tak się składa, iż reżyser "Matki Joanny od Aniołów" w 1971 roku stanął za kamerą włosko- jugosłowiańskiego filmu "Magdalena". Prowokacyjnego, zmysłowego dramatu o pożądaniu, którego bohaterami jest samotna kobieta i ksiądz. Morricone przy okazji tego mało udanego filmu napisał jedną z najpiękniejszych w karierze kompozycji.

 

 

Pracowitość kompozytora na odcinku soundtracków może zadziwiać. Maestro potrafił jednocześnie pisać muzykę do przełomowych hollywodzkich produkcji i podrzędnych filmideł, które fabuły z Fabryki Snów nieudolnie naśladowały. Najbardziej zaskakująco pod tym względem prezentuje się dorobek mistrza, jeśli chodzi o horrory. W 1974 roku Morricone stworzył muzykę do włoskiego "Antychrysta", obrazu próbującego dyskontować sukces "Egzorcysty". 2 lata później pisał już ścieżkę dźwiękową do... sequela "Egzorcysty" właśnie.

 

 

"Szczodrość" kompozytorska maestro nie dotyczy zresztą tylko kina. Morricone chętnie komponował również na potrzeby telewizyjnych produkcji. O czym doskonale wiedzą polscy widzowie. To przecież Morricone stoi za ścieżką dźwiękową opowieści o papieżu Janie Pawle II, w którym rolę Karola Wojtyły zagrał Piotr Adamczyk.  

 

Pierwszego Oscara dostał za muzykę do filmu, którego nie... widział

Ironią losu jest to, iż pierwszego Oscara w kategorii muzyki filmowej Ennio Morricone odebrał dopiero w ubiegłym roku. Za muzykę do "Nienawistnej ósemki" Quentina Tarantino. Twórca "Pulp Fiction" ponoć bardzo długo namawiał maestro. Kiedy ten się już zgodził, podobno napisał całość ścieżki dźwiękowej tylko w oparciu o lekturę scenariusza. Bez oglądania filmu. W co trudno uwierzyć, gdyż u Tarantino muzyka Morricone wydaje się doskonale dopasowana do przebiegu akcji.

 

 

"Nienawistna ósemka" jest zresztą ciekawym przykładem połączenia autorskiej pracy z kompozytorskim recyklingiem. Poza muzyką napisana specjalnie dla filmu, Tarantino użył także utworów stworzonych przez kompozytora do innych dzieł. W ścieżce dźwiękowej "Nienawistnej ósemki" pojawia się np. temat ze wspomnianego sequela "Egzorcysty".

 

  

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Ennio Morricone to jeden z najwybitniejszych kompozytorow muzyki filmowej i obok Nino Roty,moj ulubiony tworca filmowej muzyki.A o takich postaciach nie zaszkodzi dowiedziec sie nieco wiecej ciekawych rzeczy.

  • To ,ze Ennio Morricone byl rozchwytywanym tworca przebojow zupelnie mnie nie zaskakuje.

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
Dom Dźwięku. Zagraj na nie byle czym. Mamy bilety! Muzyka / Aktualności
Niezwykła teatralno- muzyczna instalacja, której brzmienie nadaje sama publiczność! Mamy podwójne zaproszenie na spotkanie z Domem Dźwięku w...
Bulwar(t) nad Zalewem Nowohuckim. Lato pod znakiem kultury i rekreacji
W Nowej Hucie wakacje zaczynają się już teraz! Już 9 czerwca rusza wielki plenerowy maraton wydarzeń. 7 dni w tygodniu, od rana do wieczora,...
Obraz Matejki sprzedany za ponad trzy i pół miliona złotych. Nowy rekord polskiego rynku sztuki!
Takiej licytacji nie było od lat. Na Aukcji Sztuki Dawnej w DESA Unicum obraz "Zabicie Wapowskiego” Jana Matejki zyskał rekordową sumę.
Festiwal Miłosza w Krakowie. Zacznij od swoich ulic! /zdjęcia/ We Wear Culture - największa wirtualna wystawa poświęcona modzie!
Tagi