zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plMuzykaRecenzje › Ennio Morricone w Krakowie: Człowiek legenda /relacja z koncertu/

Ennio Morricone w Krakowie: Człowiek legenda /relacja z koncertu/

 fot. JVS Group

88-letni mistrz muzyki filmowej w znakomitej formie. Krakowski koncert Ennio Morricone porwał, ale i zaskoczył publiczność - zróżnicowanym i nie zawsze oczywistym repertuarem.

Na siedząco, ale z tą samą werwą, która cechuje najbardziej ekspresyjne gwiazdy dyrygentury. A chodzi przecież o sędziwego klasyka. Kogoś, kto mógłby spokojnie oddać batutę młodszemu dyrygentowi i "nadzorować" przebieg koncertu z boku. Fani zapewne nie mieliby o to pretensji. Ale Ennio Morricone zbyt poważnie traktuje własną spuściznę, aby szukać dla niej "pośredników". W styczniu ubiegłego roku, z okazji 60-lecia pracy twórczej, ruszył w trasę koncertową, podczas której osobiście kieruje orkiestrą. Na krześle. Czego publiczność nie musi być wcale świadoma. Każde ujęcie maestro ukazuje wulkan energii w zakresie gestów i mimiki. Żadnej taryfy ulgowej!

 

DNA muzyki filmowej

Koncert muzyki Ennio Morricone to jak wgląd w opasłą encyklopedię kultury ostatniego półwiecza. Encyklopedię, którą z przyjemnością poczytają zarówno kino-, jak i melomani. Dorobek włoskiego kompozytora jest doprawdy gigantyczny, wręcz onieśmiela pod względem ilościowym oraz jakościowym. Ścieżki dźwiękowe Morricone to swoiste DNA muzyki filmowej. Kojarzone nawet przez laików. Nic dziwnego, iż jubileuszowa trasa koncertowa gromadzi na całym świecie olbrzymie tłumy.

Tłumy stawiły się również w poniedziałkowy wieczór  w TAURON Arena Kraków. Obiekt potrafiący zmieścić ponad 20 tys. widzów, został szczelnie wypełniony przez przedstawicieli kilku pokoleń fanów. Od nastolatków do emerytów. Nie tylko z Polski. Magia Morricone przekracza granice i terytorialne.

 

Nie tylko złote przeboje

Polska publiczność mogła już oklaskiwać mistrza rok temu, na towarzyszącym obchodom Europejskiej Stolicy Kultury koncercie we Wrocławiu. Występ pod Wawelem miał nie mniejszy rozmach. Kompozytorowi towarzyszyła Czeska Narodowa Orkiestra Symfoniczna. To ponad 200 muzyków i solistów, generujących potężne brzmienie. Nawet najbardziej niepozorne melodie maestro nabierały tutaj olbrzymiego rozmachu.

Z okazji jubileuszu mistrz dokonał dość surowej selekcji własnych dokonań. Surowej, gdyż niemożliwością jest wybór z dorobku Ennio Morricone tylko dwóch godzin muzyki. Zawsze nie zostanie uwzględniona jakaś pamiętna ścieżka dźwiękowa. Pod tym wzgędem prezentowany w Krakowie repertuar mógł pozytywnie zaskoczyć. Albowiem Morricone niekoniecznie przygotował "Greatest Hits".

 

Tarantino i muzyka z horroru

W programie koncertu oczywiście musiały pojawić się "pewniaki": nieśmiertelne "Chi Mai" (napisane pierwotnie do filmu Jerzego Kawalerowicza), liryczne tematy do filmów Tornatore ("1900- Człowiek legenda", "Cinema Paradiso""), zachwycająca chóralną polifonią muzyka z "Misji" Joffe, wreszcie wiązanka tematów do spaghetti westernów Sergia Leone (w kompozycji z "Pewnego razu na Dzikim Zachodzie" zachwyciła wokaliza Susanny Rigacci). Znalazło się jednak miejsce i na mniej oczywiste wybory. Tak było np. z muzyką z "Miłosnego kręgu". Wysmakowanej, barokowo ozdobnej aranżacji doczekała się bowiem popowa, pulsująca latynoskimi rytmami, melodia. Przypomnienie, iż mistrz posiada talent do muzyki nie tylko ilustracyjnej, ale też stricte rozrywkowej.

Wyjątkowym momentem wieczoru był początek drugiej część koncertu. Nie tylko dlatego, iż maestro zaprezentował fragment ścieżki dźwiękowej do "Nienawistnej ósemki" Tarantino - swojego jedynego "normalnego" Oscara. Przede wszystkim pojawił się, dość nieoczekiwanie, temat z, nie tak chwalonej, partytury do horroru s-f "Coś" Johna Carpentera.

"Bestiality" to licząca sobie 3 dekady minimalistyczna kompozycja, która bazuje wyłącznie na intensyfikowanych i "wyizolowanych" partiach smyczkowych. Antyteza koncertowego rozmachu? Nic z tego! W Krakowie muzyka z "The Thing" niemal pocięła akustykę hali na drobne kawałki. Dowód na to, jak różne odcienie potrafi przyjmować muzyka mistrza. Mistrza, który prosto z Krakowa ruszył dalej w świat. Człowiek- legenda nie składa batuty!

 

Koncert Ennio Morricone odbył się 6 lutego w TAURON Arena Kraków. Organizatorem była JVS Group.

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Twórczość Eniio Morricone jest bliska sercu chyba każdego miłośnika kina.

  • Niezapomniane przeżycie być tam razem z tysiącami ludzi i z muzyką Mistrza. Prawdziwa uczta dla ducha.

  • "partytury do horroru s-f "Rzecz" Johna Carpentera" - raczej do horroru o tytule "coś" a nie "rzecz". Ennio Morricone wraz z całą orkiestrą oczywiście wspaniały, jednak zawiodłem się na widowni, która często nie potrafiła się prawidłowo zachować.

  • cudne,niezapomniana przeżycie! talent,ciężka praca, złoty Człowiek! brawo Panie Ennio! dużo zdrówka!

  • Czy autor powyższej recenzji był na koncercie? Ja byłem i na widowni było na tyle pustych obszarów, że nawet wiekowy polityk nie powinien tego podciągać pod "szczelne wypełnienie". Nieścisłość jest też w sformułowaniu, sugerującym, jakoby widzów miało być 20 tysięcy. Nie uwzględnia tego, że na wydarzeniu dziejącym się na scenie, spora część widowni nie podlega sprzedaży, no chyba, że na płycie miałoby się tyle samo zmieścić. A koncert, owszem, warto było być i widzieć na żywo wielkiego mistrza muzyki filmowej. Ale wrażenia odsłuchowe lepsze są w filharmonii, gdzie słyszy się dźwięk bezpośrednio z instrumentów a nie z głośników.

    • @kinoman75 - nie jestem wiekowym politykiem, ale moim zdaniem hala była prawie szczelnie wypełniona. Oczywiste jest, że liczba osób, które może pomieścić TAURON, nie odpowiada rzeczywistej ilości widzów wpuszczanych na koncert (choćby ze względów bezpieczeństwa lub po prostu komfortu odsłuchu). Co do wrażeń, akurat nie zgodzę się, że w filharmonii lepiej. Na pewno inaczej. Hala akurat wzmaga potęgę dźwięku i cechuje się niepowtarzalną akustyką. Jedni to cenią, drudzy preferują bardziej kameralne warunki. Ja należę zdecydowanie do tej pierwszej grupy. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wpis!

      • Potwierdzam, że było wiele pustych miejsc, można było siedzieć na tańszym bilecie w droższych sektorach. Wystarczyło spojrzeć przed koncertem na to ile jest jeszcze dostępnych na stronie eventim. Widzów było ok. 10 tys. (informacja od organizatora). Nagłośnienie fatalne (akustyka dobra). Dźwięk ze wszystkich instrumentów został doprowadzony do jednego źródła dźwięku, czyli głośników wiszących wysoko nad sceną. Na innych koncertach w Tauronie (nawet z tą samą orkiestrą) nagłośnienie było bezapelacyjnie lepsze.

  • Nieprawda, siedziałem z tyłu, mniej wiecej w środkowym sektorze 7 i nagłośnienie było co najmniej z kilku głośników niedaleko nas

  • Zgodze sie w zupelnosci ze stwierdzeniem,ze Ennio Morricone to czlowiek legenda.Osobiscie rowniez lubie jego filmowa muzyke.Jednak nie odczuwam potrzeby uczestnictwa w koncercie,w ktorym sam dyryguje orkiestra.

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
Big Book Festival już za miesiąc. Usiądź przy Okrągłym Stole i obejrzyj mecz o bibliotekę Literatura / Aktualności
Opuszczony kompleks szkół w centrum Warszawy jako czytelnicza akademia. Jeden z najmłodszych i najszybciej rozwijających się festiwali...
Włosy The Beatles zlicytowane!
10 tys. euro. Tyle zapłacono za włosy czterech Beatlesów, ścięte w roku... 1964! Kosmyki którego z muzyków okazały się najcenniejsze?
Międzygalaktyczny Zlot Superbohaterów przenosi się do Katowic
Weź bądź w Katowicach! Dziwnie Fajne wydarzenie po raz pierwszy w stolicy Górnego Śląska. To aż trzy dni koncertów, warsztatów i akcji w...
Luis Nubiola w Nosalowym Dworze. Wygraj bilety! 'Z biegiem lat, z biegiem dni [gdzie jest Pepi]' w Teatrze Słowackiego: Prawdziwych cyganerii już nie ma /recenzja spektaklu/
Tagi