zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plMuzykaAktualności › Hans Zimmer Live on Tour: To nie sen! /relacja z koncertu/

Hans Zimmer Live on Tour: To nie sen! /relacja z koncertu/

 fot. mat. prasowe

Rockowy pazur, symfoniczny rozmach, hitchcockowskie napięcie. Koncertem w krakowskiej TAURON Arena zakończył trasę po Polsce kompozytor, który sny zamienia w jawę.

Chętnie wraca do Krakowa. Sam to przyznał na początku spotkania z publicznością w TAURON Arena. Dowcipnie narzekał nawet, iż nikt nie zaprosił go na tegoroczny jubileusz Festiwalu Muzyki Filmowej. A wystarczyło zadzwonić. Hans Zimmer tak naprawdę był gościem krakowskiej imprezy.  Jeszcze w czasach, gdy koncertowe gale odbywały się w postindustrialnej przestrzeni Hali Ocynowni. Kinomani wciąż pamiętają tamten krótki, choć niezwykle esencjonalny występ.

Tym razem maestro zaprezentował dużo więcej muzyki. Podobnie jak w ubiegłym roku, przyjechał pod Wawel z wieloosobowym składem oraz przekrojowym, ponad dwugodzinnym materiałem. Zaskoczył. Przynajmniej tych, którzy spodziewali się "typowego" koncertu muzyki filmowej. Żadnych fragmentów filmów na telebimie czy granych nuta do nuty oryginalnych wersji ścieżek dźwiękowych. To było widowisko bliższe koncertom rockowym. Zimmerowi towarzyszyła orkiestra, chór, a także gitarzyści, perkusiści i muzycy obsługujący syntezatory. Całość posiadała jednocześnie efektowną oprawę świetlną, która podkreślała kolejne zmiany rytmiczne i melodyczne.

Krakowski koncert był ostatnim przystankiem tegorocznej trasy Zimmera po Polsce. Kompozytor wcześniej odwiedził Gdańsk i Łódź. O tym, że wieczór z jego muzyką to niepowtarzalne przeżycie, przekonały już pierwsze minuty koncerty. Gdy podczas pierwszego utworu, stopniowo ujawniano kolejne części składu zespołu.

Zimmer robił show również w pojedynkę. Między utworami żartował sobie do mikrofonu m.in. ze spóźnialskich, a także dzielił się osobistymi opowieściami o genezie swoich kompozycji. Niektóre z tych wspomnień były poruszające. Tak jak historia śpiewającego w zespole kompozytora imigranta.

Zimmer był zatem głównym bohaterem wieczoru nie tylko jako kompozytor genialnych ścieżek dźwiękowych. Ogniskował uwagę również jako wspomniany gawędziarz, muzyk oraz osoba dyrygująca. Nie tyle dyrygent, co właśnie osoba żywiołowo dyrygująca zastępem muzyków i solistów. Ktoś, kto potrafi wędrować po całej scenie i w kluczowych momentach aktywizować zespół.

W dorobku kompozytora, poza licznymi ścieżkami dźwiękowymi do hollywoodzkich hitów, jest także np. współpraca z punkowym The Damned. Podczas krakowskiego koncertu, można było sobie nieraz przypomnieć o rockowym pazurze. Rozbudowane aranżacje tematów do "Piratów z Karaibów", "Gladiatora", "Człowieka ze stali" czy nawet "Króla Lwa" zabrzmiały donośnie, ostro, z wykopem. Zupełnie, jakby na scenie z orkiestrą symfoniczną zainstalowała się Metallica. Mistrz nie zapomniał oczywiście o chwili wytchnienia. Pierwszą część koncertu zamknęły np. niezwykle subtelne partie wiolonczeli, wyczarowane przez zjawiskową Tinę Guo.

Część drugą występu, Zimmer poświęcił niemal wyłącznie tematom pisanym dla Christophera Nolana. Nie wszystkim z tych ścieżek dźwiękowych odpowiadają wybitne dzieła filmowe. Paradoksalnie w tym tkwi jednak wielka siła talentu Zimmera. Napisał bowiem muzykę równie ilustracyjną, co autonomiczną. Powalającą rozmachem, jak i kumulacją energii. Czasem bliską heavy metalowi, czasem analogiczną do intensywnych rytmów techno, jeszcze innym razem - sięgającą po etniczne inspiracje. To muzyka tylko zyskująca na oderwaniu od filmowego punktu zaczepienia. 

Pod tym względem, przede wszystkim zachwyciła wykonana na bis wiązanka tematów z "Incepcji". Prawdziwy majstersztyk mocarnego brzmienia. Wystarczy porównać studyjną wersję "Mombasy" z tą graną w Krakowie, aby przekonać się, iż Zimmer na żywo to zupełnie inny poziom odbioru. To, co na płytach jest uporządkowane, sterylnie zarejestrowane, wręcz matematyczne, na koncercie przeradza się w dziką, drapieżną sesję coraz bardziej narastających, wagnerowskich dźwięków.

Godna Hitchcocka dramaturgia finału pokazała Zimmera także z bardziej lirycznej strony. Obok zamykającego wieczór nostalgicznego tematu "Time", największe wrażenie zrobiła wyciszona, prawie sakralna muzyka z "Interstellar". To nie przypadek. Zimmer nadał bowiem muzyce z widowiska s-f nowy, bardziej przyziemny charakter. Wykonując ją niczym epitafium.  Z osobistą dedykacją dla ofiar zamachu w Manchesterze. Ta organowa koda długo jeszcze po koncercie powracała w pamięci. Choć to nie sen, tą Incepcję Zimmer przeprowadził po mistrzowsku.

Polskie koncerty w ramach Hans Zimmer on Tour zorganizowała agencja JVS Group. Krakowski występ odbył się 30 maja w TAURON Arena Kraków.

 

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
    Reklama
    Ostatnio dodane artykuły
    Letnie Tanie Kinobranie - Młode życie /konkurs/ Film / Aktualności
    Lato w pełni, a 11. Letnie Tanie Kinobranie jest już na półmetku. Mamy dla Was podwójne zaproszenie na jeden z seansów.
    Letnie Tanie Kinobranie - Prawdziwe życie /konkurs/
    Wielkie kino za małe pieniądze. Wspólnie z Kinem Pod Baranami zachęcamy do nadrobienia...
    Letnie Tanie Kinobranie - tydzień 2: Kobieta i życie /konkurs/
    Wielkie kino za małe pieniądze. Wspólnie z Kinem Pod Baranami zachęcamy do nadrobienia filmowych zaległości. I mamy dla Was podwójne...
    Letnie Tanie Kinobranie: Żyć znaczy kochać /konkurs/ Dom Dźwięku. Zagraj na nie byle czym. Mamy bilety!
    Tagi