zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plMuzykaRecenzje › John Mayer „The Search for Everything”/recenzja płyty/

John Mayer „The Search for Everything”/recenzja płyty/

 fot. okładka płyty

John Mayer powraca z nowym krążkiem. Tym razem jednak fani nie dostaną do ręki całego, gotowego albumu, lecz podzieloną na „kawałki” płytę „The Search for Everything”.

Album wychodzi „falami”

Kiedy John Mayer oznajmił w zeszłym roku na swoim tweeterze, że nagrywa nowy album z tą samą ekipą, z którą stworzył fantastyczny krążek z 2006 roku „Continuum”, oczekiwania były rzecz jasna wysokie. Po dwóch płytach na wskroś zakotwiczonych w stylu  muzyki country i folkowej, które przyniosły fanom mieszane uczucia, wydawać by się mogło, że kolejne dzieło Mayera będzie powrotem do jego bardziej bluesowych dźwięków. Niestety, zamiast pełnowymiarowego albumu dostaliśmy poćwiartowaney na części, a raczej na „fale”, w postaci EP-ek – Wavów, materiał.

 Moving on... and Getting Over

"The Search for Everything. Wave One” rozpoczynają dość mocne (jak to na wejście) utwory: „Moving On and Getting Over”. Muzyk śpiewa dość wysoko, nie wypadając szczególnie źle czy dobrze, w górnych rejestrach, ale co trzeba przyznać to, że zabieg podwojenia wokalu robi świetny efekt. Tworzy przyjemną harmonię, która panuje na każdym nagraniu. W każdej sekundzie wokal ładnie łączy się z warstwą muzyczną, a to dodatkowo akcentuje każde słowo.

Instrumentalnie piosenki są relatywnie proste, co miejscami jest wielkim plusem – brak jakichś bardziej efektywnych partii gitarowych rekompensuje dobrze i prosto napisany utwór, który słuchacza uwodzi.

 Diametralna Zmiana

W opozycji stoi, moim zdaniem najsłabszy z całej EP-ki utwór „Changing”. Rozpoczyna się od intra granego na pianinie i partii śpiewanej przez Mayera. Solo na pianinie ciągnie się przez pierwsze dwie minuty i owszem jest dobrze dopracowane i ma się wrażenie, że ta część piosenki jest znacząca, ale odczucia jakie może mieć słuchacz są zgoła inne. Jest to partia, która w przeciwieństwie do poprzednich kawałków nie wywiera tak pozytywnego wrażenia, odbiorca nie ma się czym nacieszyć, co przekłada się na … nudę i nieciekawe zabarwienie utworu.

Miłość w Weekend

Trzecim z kolei utworem na płycie jest główny singiel promujący „The Search for Everything”, czyli „Love on the Weekend” –  lovesong o zaczynaniu nowego rozdziału w życiu w nowym związku. Utwór cechuje się dużą dawką gitary prowadzącej, która tworzy niesamowicie pozytywne wibracje, przywołujące na myśl niebieski ocean, palmowe drzewa i zapach plażowego piasku w słoneczny dzień. W tym samym czasie, dosłownie, Mayer sprawia swoim głosem, że te, wydawać by się mogło odległe wizje, stają się coraz bardziej materialne. Śpiewa:

 

„I będę marzył o kolejnym razie, kiedy będziemy mogli iść

od kolejnej serotoninowej pełni”

 

„Love on the Weekend” to przede wszystkim świetny popowy kawałek.

 

You're Gonna Live Forever in Me

I finalna kompozycja zatytułowana „You're Gonna Live Forever in Me”, która kończy EP-kę, a zarazem pierwszą część albumu „The Search for Everything”. Delikatne preludium w postaci pianina i pogwizdującego Mayera idealnie wprowadza w klimat utworu. Kiedy muzyk zaczyna śpiewać jego głos staje się gładszy od tego, czego słuchaliśmy wcześniej, choć brzmieniowo przypomina trochę Chrisa Martina z zespołu Coldplay. Jeżeli chodzi o warstwę tekstową, to trochę taka oda do ukochanej osoby, do momentu, w którym zmienia się diametralnie wydźwięk piosenki, a John śpiewa:

 

„Ja dotrzymam słowa. Ale Ty będziesz żyć na zawsze we mnie

gwarantuje Ci to

tylko poczekaj, a zobaczysz”

 

Jest to dość niespodziewany zwrot akcji zanim utwór zmienia się w uroczą piosnkę.

 Ciąg dalszy nastąpi...

Za wcześnie, by wydawać jakieś większe osądy, ale wydaje się, że „The Search for Everything” będzie bardziej złożonym albumem Johna Mayera niż jego ostatnie produkcje – ze stylem „Continuum”, „Battle Studies” i „Born & Raised”. Nadal nie wiadomo, ile dokładnie piosenek muzyk umieścił w całości materiału, ale hity mają się sukcesywnie pojawiać w rozgłośniach, dlatego pozostaje czekać. I mieć nadzieję, że następne Wavy będą lepsze od poprzednich.

 

Recenzja powstawła w ramach programu praktyk w kulturaonline.pl.

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
    Reklama
    Ostatnio dodane artykuły
    Letnie Tanie Kinobranie - Prawdziwe życie /konkurs/ Film / Premiery
    Wielkie kino za małe pieniądze. Wspólnie z Kinem Pod Baranami zachęcamy do nadrobienia...
    Letnie Tanie Kinobranie - tydzień 2: Kobieta i życie /konkurs/
    Wielkie kino za małe pieniądze. Wspólnie z Kinem Pod Baranami zachęcamy do nadrobienia filmowych zaległości. I mamy dla Was podwójne...
    Letnie Tanie Kinobranie: Żyć znaczy kochać /konkurs/
    Wspólnie z krakowskim Kinem Pod Baranami zapraszamy na wakacyjną sesję "filmoznawczą". Wielkie filmy za małe pieniądze. Mamy dla Was podwójne...
    Dom Dźwięku. Zagraj na nie byle czym. Mamy bilety! Bulwar(t) nad Zalewem Nowohuckim. Lato pod znakiem kultury i rekreacji
    Tagi