zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plLiteraturaRecenzje › Kompleks 7215: Z licznikiem Geigera w ręku

Kompleks 7215: Z licznikiem Geigera w ręku

 

Bartek Biedrzycki zaprasza nas na spacer po warszawskim metrze, w świecie zniszczonym wojną atomową. Jak przebiega wycieczka?

Akcja debiutanckiej powieści Biedrzyckiego przenosi nas przyszłość oddaloną o dwadzieścia lat. Gdy na świecie wybuchła wojna atomowa, wszystko skończyło się tego samego dnia. Świat jaki znamy, został skuty lodem nuklearnej zimy i wystawiony na zabójcze promieniowanie. Ludzie żyją w niewielkich skupiskach, prowadząc marny obraz dotychczasowej egzystencji. Zbierają wszystko co nie zostało zniszczone, chowają się przed zmutowanymi zwierzętami, ale przede wszystkim walczą między sobą, bo tylko to potrafią jeszcze robić. 

 

Prawie jak Metro

Biedrzycki spotkał się z falą krytyki ze strony fanów rosyjskiego uniwersum, którzy oskarżają wręcz autora o wykorzystanie bardzo podobnego pomysłu i  „wplecenie go w polskie realia”. Trudno nie dostrzec podobieństwa do Metra 2033, stworzonego przez Dimitrija Głuchowskiego. Sam autor nie ukrywa, że podobieństwo miejsca akcji jest dość oczywiste, a seria Metro, była dla niego inspiracją. Chwali ją na każdym kroku, choć anty-fani zdają się tego nie zauważać.

Osobiście czytałem obie książki i mogę przyznać rację, iż dzieła są rzeczywiście podobne. W sposób taki, jak wszystkie historie o wojnie nuklearnej przypominają siebie nawzajem, czyli: ludzie żyjący w niewielkich enklawach, ataki zmutowanych stworzeń, upadek wartości moralnych i ponadnaturalne zjawiska. Motyw stalkerów również przewijał się już we wcześniejszych publikacjach, choćby w kultowym „Pikniku na skraju drogi” braci Strugackich z 1972 roku (ekranizowanym później przez Tarkowskiego).

 

Z motyką na Słońce

Zanim w ogóle sięgnąłem po Kompleks 7215, zastanawiałem się, jak w ogóle jest możliwe stworzenie uniwersum na podstawie warszawskiego metra. Dimitri miał do dyspozycji moskiewską sieć podziemnych tuneli, dziesiątki stacji i całą chmarę przecinających się linii, które aż prosiły się o wątek fabularny. Biedrzycki - ledwie jedną (i pół drugiej) linię z 23 stacjami.

Jak w tak krótkim odcinku można zmieścić rozbudowane uniwersum? Okazuje się, że można. Autor wykorzystał każdy skrawek wolnego gruntu przypisując mu odpowiednią historię, co będzięcie musieli sprawdzić już sami. Bo nie chcę psuć lektury powieści.


Lekka historia

Kiedyś słyszałem opinię, że na pierwszych stronach autor składa swoim czytelnikom obietnicę, która ma ich zatrzymać przy lekturze, aż do ostatniej strony. Jeśli tak, Biedrzycki wywiązał się ze swojej co do joty. Bardzo szybko zostajemy wprowadzeni w mroczny świat warszawskiego metra i rządzące nim prawa. Główni bohaterowie, czyli Borka i jego Szturmowcy, nie są szczególnie skomplikowanymi postaciami. Momentami trudno odgadnąć, jak właściwie wyglądają. Ich cechy i zachowanie są raczej archetypowe. Dlatego dostajemy świętoszka, maniaka z miotaczem ognia, cichego osiłka oraz speca od materiałów wybuchowych. Ci kolesie wiele sobą nie reprezentują i trudno zżyć się z tą gromadką. Niemniej czytanie ich przygód sprawiło mi sporo radości. Bo to, wbrew katastroficznej scenerii, historia lekka i przyjemna w odbiorze.

 

Mankamenty

W całym tekście znalazłem jedynie dwa uchybienia, które mogą zaburzyć płynną lekturę. Pierwszym są rzadkie, ale jednak, nad wyraz rozbudowane zdania, które przesycone opisem, tracą sens. Drugą przypadłością powieści jest powtarzanie genialnych porównań. Autor nazwał np. wybite okna w domach oczodołami, co strasznie mi się spodobało! Niestety, kiedy ta sama nazwa została użyta drugi i trzeci raz, sformułowanie straciło na swej mocy. Być może to moje subiektywne odczucie, ale uważam, że świetną metaforę należy, i całkowicie wystarczy zastosować tylko raz.

 

Coś dla fanów i pasażerów

Powieść Biedrzyckiego uważam za pozycję obowiązkową dla miłośników postapokaliptycznych klimatów. Zwłaszcza tych, którzy zawsze czują niedosyt po przeczytaniu podobnej historii. Polecam ją zarówno fanom rosyjskiego Metra 2033, jak i… pasażerom metra warszawskiego.

 

Powieść ukazała się nakładem Fabryki Słów. Tutaj przeczytacie wywiad z autorem.

 

Przeczytajcie fragmenty powieści

 


Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Nie dziwi umiejscawianie postapokaliptycznego świata w metrze, bo to metro stanowi jedyny schron dla ludzi na wypadek katastrofy atomowej. Przeszłam petersburskie metro "Do światła" Andrieja Diakowa i z chęcią zobaczę jak sobie radzi w postapokaliptycznym warszawskim metrze B. Biedrzycki.

    • Tyle tylko,ze petersburskie metro ma ponad 119 kilometrow,a warszawskie niewiele ponad 20 (za jaks czas bedzie mialo ich 30). Juz chocby tylko z tego powodu,warszawskie metro moze ograniczac autora. :)

  • Zapowiada się naprawdę świetna książka. Lubię literaturę i kino postapokaliptyczne, dlatego z chęcią sięgnę po książkę Bartka Biedrzyckiego. Mam nadzieję, że się nie zawiodę.

  • czytałam książki Dimitrija Głuchowskiego i jeżeli można zauważyć podobieństwo pomiędzy pozycjami to z przyjemnością przeczytam.

  • Spodobała mi się promocja książki, jaka została wykonana przez autora na portalach społecznościowych. Niestety, nie przepadam za książkami inspirowanymi innymi, ale może po nią sięgnę.

  • Popularnosc ksiazek wchodzacych w sklad serii firmowanej przez Dmitry'a Glukhovsky'ego sprawia,ze znajduja sie nasladowcy. piszacy o podibnych wydarzeniach.Tematyka nie dla mnie.

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
Letnie Tanie Kinobranie - Młode życie /konkurs/ Film / Aktualności
Lato w pełni, a 11. Letnie Tanie Kinobranie jest już na półmetku. Mamy dla Was podwójne zaproszenie na jeden z seansów.
Letnie Tanie Kinobranie - Prawdziwe życie /konkurs/
Wielkie kino za małe pieniądze. Wspólnie z Kinem Pod Baranami zachęcamy do nadrobienia...
Letnie Tanie Kinobranie - tydzień 2: Kobieta i życie /konkurs/
Wielkie kino za małe pieniądze. Wspólnie z Kinem Pod Baranami zachęcamy do nadrobienia filmowych zaległości. I mamy dla Was podwójne...
Letnie Tanie Kinobranie: Żyć znaczy kochać /konkurs/ Dom Dźwięku. Zagraj na nie byle czym. Mamy bilety!
Tagi