zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plFilmRecenzje › 'Kubo i dwie struny': Poklatkowa finezja /recenzja filmu/

'Kubo i dwie struny': Poklatkowa finezja /recenzja filmu/

[wszystkie zdjęcia: UIP]

Studio Laika dokonało niemożliwego. Tak olśniewającej wizualnie animacji nie było w kinach dawno. Tak dobrego filmu jak "Kubo i dwie struny" również.

Co można zrobić w przeciągu 18 miesięcy? Np. nakręcić kilkuminutową sekwencję z okrętem na wzburzonym oceanie. W studiu Laika czas płynie jakby wolniej. Ekipa animatorów wykonuje tu benedyktyńską pracę, w której pośpiech nie jest wskazany. Chodzi bowiem o stop motion, czyli tzw. animację poklatkową. Technikę ożywiania postaci za pomocą sekwencji statycznych zdjęć, tutaj liczonych w setkach tysięcy. Czegoś takiego mogą się podjąć tylko filmowcy o anielskiej cierpliwości, ale też zegarmistrzowskiej precyzji. W Laice ich nie brakuje. Nic dziwnego, iż najnowsze dzieło amerykańskiego studia przekracza formalne i artystyczne bariery. "Kubo i dwie struny" to znakomite kino, przy którym znikają podziały na to, co dziecięce i dorosłe.

 

Idealna symbioza starego z nowym

Kto nie daje wiary zachwytom nad perfekcjonizmem Laiki, niech poczeka do napisów końcowych i zobaczy kulisy kręcenia jednej ze scen. Godny NASA poligon konstrukcyjny, gdzie tradycja kukiełkowej animacji spotyka się z nowoczesną technologią. "Kubo i dwie struny" jest właśnie taką symbiozą idealną. Na tyle, iż bliżej niezorientowani widzowie mogą pomyśleć, iż to kolejna, komputerowa superprodukcja Pixara. Błąd.

Wcześniejsze dokonania Laiki budziły mieszane reakcje. Nie tyle ze względów technicznych, co fabularnych. Studio narzucało bowiem tematykę, która nawet starszym widzom mogła wydać się zbyt ekstrawagancka. Pełne grozy "Koralina" i "ParaNorman" oraz turpistyczne "Pudłaki" chwilami drastycznie odchodziły od przyjętej w animacjach konwencji. Na ich tle "Kubo i dwie struny" wydaje się dziełem bardziej wyważonym i uniwersalnym. Co nie znaczy, iż schematycznym.

 

Lepiej niż u Disney'a

"Kubo i dwie struny" to dla Laiki produkcja prestiżowa. Nad całością czuwał po raz pierwszy współzałożyciel studia, producent i animator (a także... raper) Travis Knight. Kosztem ponad 60 milionów dolarów udało się stworzyć całość, która konkuruje z najbardziej wystawnymi realizacjami Disney'a i Dreamworks. Pod wieloma względami je deklasując.

Oglądanie końcowego efektu wytężonej pracy animatorów z Laiki, to czysta przyjemność estetyczna. Zwłaszcza w 3D, gdy specyfika tego typu techniki staje się wielkim atutem. Postaci są bowiem kształtne i realne, akcję cechuje sugestywna przestrzenność, ruch natomiast jest tak płynny, iż trudno uwierzyć w "poklatkową" genezę kadrów. O dziwo, dynamiczna, mieniąca się kolorami oprawa zyskuje doskonałe dopełnienie w scenariuszu filmu. Czerpiącym pełnymi garściami z azjatyckiej mitologii i opowiadającym o poważnych, wręcz ostatecznych kwestiach.

 

Jednooki trubadur kontra siły zła

Zamiast markować kolejną po sequelach "Kung- fu Panda" zabawę w "chińszczyznę", ekipa Knighta proponuje podejście na serio. Tytułowa postać to dziecięcy trubadur, opiewający bohaterskie czyny swojego ojca. Samuraja, który ściągnął na siebie gniew służącej siłom zła rodziny i zaginął bez wieści. Demoniczne macki dosięgły również samego Kubo, pozbawiając go jednego oka. Bohatera czeka jeszcze jedno starcie ze złem. Gdy rodzima wioska zostanie obrócona w perzynę, a on sam będzie musiał szukać elementów magicznej, samurajskiej zbroi.

Zawiązania akcji w filmie Knighta nie cechuje wielka oryginalność. Cała rzecz w tym, jak rozwijana jest fabuła. A rozgrywa się ona w trybie olśniewających, nastrojowych, baśniowych scen. Typowe dla kasowych animacji pojedynki i awanturnicze perypetie, zastępują próby oswojenia nieznanego oraz wykazania się hartem ducha.

 

Zbyt wysoko ustawiona poprzeczka?

Wśród przygód tytułowej postaci są tak wysmakowane plastycznie epizody jak wspomniana przeprawa okrętem czy spotkanie z olbrzymim szkieletorem. Twórcy nie zapominają i o elementach komediowych, nieco rozładowując mroczną atmosferę całości. Komizm wynika głównie z przekomarzanek między opiekunem bohatera - mówiącą małpą a napotkanym po drodze wojownikiem w pancerzu żuka. W finale filmu, owe "kto się czubi..." nabiera głębszego sensu. Kolejne mistrzowskie zagranie Laiki.

Animacja Knighta kryje w sobie więcej takich niespodzianek. Laika ustawia tym filmem nie tylko sobie wysoko poprzeczkę. Pytanie tylko, czy nie za wysoko? "Kubo" daleko od niszowej ekscentryczności "Pudłaków", ale to ciągle film ukazujący brutalny świat. Świat, mimo zakorzenienia w japońskiej ikonografii, mało subtelny. Gdzie postaciami kierują złowrogie żądze, a śmierć jest wszechobecna.

Walory "Kubo i dwóch strun" na pewno docenią starsze dzieci oraz ich rodzice. Ci drudzy powinni zwrócić również uwagę na ścieżkę dźwiękową. Ze wskazaniem na Reginę Spector śpiewającą "While My Guitar Gently Weeps". Doskonały, orientalny cover Beatlesów w doskonałym, niekoniecznie orientalnym filmie. Jednym z lepszych, jakie trafiły w tym roku na ekrany polskich kin.

 

Film "Kubo i dwie struny" wchodzi na ekrany polskich kin 2 grudnia. Dystrybutorem jest UIP.

 

 

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Myślę, że na ten film warto byłoby się wybrać do kina. Nie tylko dla ciekawej, stosunkowo mało bajkowej fabuły, ale właśnie dla wysmakowanych, pięknych i plastycznych scen.

  • Niezwykła historia jakiej nie da się znaleźć w innych produkcjach, dodatkowo wspaniała animacja zapierająca dech w piersiach. Obejrzałem zwiastun i sam z przyjemnością poznam opowieść o chłopcu.

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
KFF - "Beksińscy. Album wideofoniczny": Z kamerą im do twarzy /recenzja filmu/ Film / Recenzje
Zapomnijcie na chwilę o "Ostatniej rodzinie". Dokument Marcina Borchardta to wszystko, co o Beksińskich chcielibyście i nie chcielibyście...
Sting wystąpi w Krakowie!
12 października Sting wystąpi w TAURON Arena Kraków. Sprzedaż biletów rusza 2 czerwca. Znamy ceny.
Big Book Festival już za miesiąc. Usiądź przy Okrągłym Stole i obejrzyj mecz o bibliotekę
Opuszczony kompleks szkół w centrum Warszawy jako czytelnicza akademia. Jeden z najmłodszych i najszybciej rozwijających się festiwali...
Włosy The Beatles zlicytowane! Międzygalaktyczny Zlot Superbohaterów przenosi się do Katowic
Tagi