Zobacz listę gratisów, jakie mamy do rozdania! logowanierejestracja
MuzykaFilmLiteraturaTeatrPlastykaDesignWokół kulturyDebiutyGaleriePod naszym patronatem
Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych

Łaskawe: Literacki skandal?

.html
Jonathan Littell "Łaskawe", Wydawnictwo Literackie 2008
Wydaną właśnie w Polsce monumentalną powieść Jonathana Littella część krytyków określa mianem arcydzieła, inni mają za złe autorowi perwersyjne rozsmakowanie się w opisach bestialskich mordów i wyzywających aktów seksualnych. Czy "Łaskawe" są rzeczywiście wnikliwym studium jednostki w systemie totalitarnym czy kolejnym literackim skandalem?

Za książką Amerykanina od początku stała sensacja. Już kiedy dwa lata temu ogłoszono, że dostał Nagrodę Goncourtów za "Łaskawe", członkowie jury nie chcieli publicznie przeczytać fragmentów powieści, mimo że przy dziełach wcześniejszych laureatów nie mieli takich oporów. Jednak opisy egzekucji na Żydach, mordowania dzieci, brutalnych gwałtów i kazirodczego seksu są tu podane w dawkach znacznie przekraczających dopuszczalną normę.

Głównym bohaterem książki jest Maximilian Aue, dyrektor fabryki koronek we Francji, niegdyś SS Oberstuhrmbannführer przydzielony do pracy w osławionych oddziałach Einsatzgruppen, które na froncie wschodnim zabijały Żydów i bolszewików.

Ponad 1000-stronicowa powieść jest monologiem Auego i zaczyna się niemal jak bajka: "Bracia śmiertelnicy, pozwólcie, że opowiem wam, jak było". To wstęp do wspomnień esesmana, który chciałby nie tyle usprawiedliwić się ze swoich bestialskich zbrodni, ile przekonać czytelników, że w tamtych okolicznościach i na jego miejscu zrobiliby to samo.  A więc wykonywali swoje obowiązki, nawet jeśli należało do nich metodyczne dobijanie rannych w zbiorowych mogiłach.

Aue przewrotnie próbuje udowodnić, że zło i zwyrodniali ludzie to nie domena wojen, bo prawdziwe niebezpieczeństwo drzemie w umysłach zwyczajnych ludzi, jakich miliony żyje w każdym państwie. Bohater snuje te refleksje zamknięty w swoim biurze, bezpieczny od ryzyka bycia osądzonym. Aue jest zresztą projekcją innych zbrodniarzy hitlerowskich, których nie udało się nigdy postawić przed wymiarem sprawiedliwości.  Jak choćby doktora Mengele, zawsze uśmiechniętego "anioła śmierci" z KL Auschwitz, który po wojnie dożył starości w jednym z państw Ameryki Południowej, nie niepokojony przez władze z powodu swojej przeszłości.
Gdyby Mengele zdecydował się na pisanie pamiętnika, może byłby podobny do tego, jaki wyszedł spod ręki Auego. Precyzyjny, chłodny, szczery, bo po wielu latach nie ma sensu zaprzeczać faktom.

Littell umieścił swojego bohatera w autentycznych miejscach i czasie (np. na froncie wschodnim), uczynił go świadkiem rzezi w Babim Jarze, bitwy pod Stalingradem czy ostatnich momentów Berlina. Prawdziwe wydarzenia (historycy chwalą książkę Littella za bardzo rzetelną faktografię) są tu wymieszane z fikcyjnymi (Aue gryzie Hitlera w nos, zdegustowany kwaśnym oddechem Führera).

I gdyby postrzegać "Łaskawe" (tytuł wzięty z mitologii greckiej, gdzie boginie furii i zniszczenia z lęku nazywano łaskawymi) głównie w kategoriach dzieła historycznego może udałoby się je obronić. We Francji porównywano je zresztą do "Wojny i pokoju"  Tołstoja.

Jonathan Littell.html
Jonathan Littell/fot. David Monniaux za Wikipedia.pl
Ale skandalu nie wywołały w Europie (powieści nie przetłumaczono jeszcze na język angielski) wydarzenia historyczne tylko naturalistyczny sposób ich opisania. Chyba właśnie w tym trzeba upatrywać problemu, jaki sprawia książka Littella. Przeraża w niej nie precyzyjność oddania realiów życia w niemieckim wojsku, ile swoista przyjemność, jaką daje autorowi opisywanie scen szału zabijania i seksualnego wyuzdania.  Bo oprócz dokładnego Maximiliana Aue w książce jest jeszcze inny -  niewolnik swoich obsesji. Z biegiem akcji dostrzegamy jego nienawiść do matki i obsesyjne pożądanie bliźniaczej siostry czy przypadkowe stosunki odbywane z podwładnymi.  Wszystko naznaczone wyeksponowaną do przesady fizjologią, a w scenach mordów wyczuwalnym niemal zapachem krwi.

Nie jest niczym dziwnym, że pisarz chce pokazać nam bohatera przerażającego. Niepokojącym zjawiskiem jest jednak to, kiedy autora zaczyna fascynować ten zły bohater, kiedy przestaje postrzegać go jako dewianta, a zaczyna próbować usprawiedliwiać.

Książki Littella nie czyta się łatwo, bo nie każdy przebrnie przez 1000 stron opisów, od których włos jeży się na głowie a napięcie praktycznie nie spada.  Pytanie, czy warto po nią sięgnąć?
Co prawda we Francji powieść Littella stała się bestesellerem sprzedawanym w tysiącach egzemplarzy, w Niemczech jednak podzieliła opinię publiczną. Nie tylko dlatego, że nasi zachodni sąsiedzi nie lubią przypominania im wojny. Być może wyczuli, że "Łaskawe" to nie głos za ofiarami, ale afirmacja poczynań katów. A to niebezpieczna gra.    



Napisz artykul
Artykuły powiązane

Komentarze doŁaskawe: Literacki skandal?Skomentuj artykuł

Tytuł:
Komentarz:
Autor: E-mail:
Przepisz kod: kod captcha ...tutaj:
2009-01-26 15:42:34 Stanisław [62.141.216.212]
RE: Łaskawe: Literacki skandal?
Bardzo wnikliwa analiza psychologiczna bohatera, intelektualisty a zarazem zbrodniarza wojennego. Takie połączenie dwu postaw było charakterystyczne dla Niemców. Aue to człowiek w gruncie rzeczy słaby, dający się ponosić nurtowi wydarzeń, bez silnej woli, w pewnym sensie dewiat , rozdarty wewnętrznie. Sądzę, że jest dobrym przykładem niemieckiego inteligenta zarażonego faszyzmem i podporządkowanego machinie hitlerowskiej
Skomentuj
Co jest grane ?
 
Reklama Wideo
Uwaga! Twoja przegladarka ma wylaczony JavaScript albo nie obsluguje Flash, uaktualnij przegladarke by moc ogladac film!
Bilety online
Zamów bilety online
Ostatnio dodane artykuły
Incepcyjna Kultura OnCast Film / Artykuły
Z okazji premiery zagadkowej fabuły Christophera Nolana, szukamy jej literackich kontekstów, przypominamy domniemany filmowy pierwowzór i...
Kulturalne menu
Nie wiesz, co zrobić z wolnym czasem w weekend? Zajrzyj do naszego menu i zobacz, które z kulturalnych nowości polecamy w sposób szczególny.
Kochany Jim: Irlandzkie demony
Wstrząsająca śmierć trzech kobiet, namiętna miłość do złowieszczego Jima i irlandzki anturaż z siąpiącym wiecznie deszczem oraz złowieszczą...
Klaus Maria Brandauer we Wrocławiu Tom Cruise parodiuje sam siebie
Reklama
Tagi