zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plWokół kulturyWywiady › Lech Grabowski: Wiek goni jak pędzący pociąg /wywiad/

Lech Grabowski: Wiek goni jak pędzący pociąg /wywiad/

Podwójne przekleństwo
fot. Novae Res

Rozmawiamy z Lechem Grabowskim – zwycięzcą V edycji konkursu "Literacki Debiut Roku" organizowanego pod honorowym patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.


"Podwójne przekleństwo" to dojrzały debiut, zważywszy wiek pisarza. Czy jest to dla Pana jednorazowa próba swoich sił, czy też trzyma Pan w ukrytej szufladzie jakieś inne manuskrypty?

Lech Grabowski: Czy "Podwójne przekleństwo" to debiut? Powiedziałbym, że każdy w życiu ma swoje pięć minut. Dzięki konkursowi Literacki Debiut Roku powieść została wydana. W innym wypadku zapewne nie byłoby mnie stać na to, aby samemu wydać tę książkę. Tylko mam żal do siły wyższej, że tak niefortunnie dla mnie, pokierowała tymi pięcioma minutami, iż pojawiły się u mnie tak późno, jak pan wspomniał, w dojrzałym wieku. Wiem, że pan to ujął bardzo delikatnie, nazywając, dojrzałym wiekiem. Ja bym powiedział śmielej: na starość!

Odnosząc się do pytania o kolejne książki, zdradzę, że mam kilka gotowych ukrytych w szufladzie manuskryptów o różnej tematyce, począwszy od fantastyki naukowej, a skończywszy na własnej autobiografii. Co do autobiografii, muszę przyznać ze skruchą, że nie byłem, delikatnie mówiąc, młodzieńcem o nieposzlakowanej opinii i wzorem dla innych, lecz dodam na usprawiedliwienie, iż postępowaniem nie przebiłem tych najgorszych.  A że życie mnie nie rozpieszczało, dysponowałem dość bogatym scenariuszem, rzekłbym, przygodowo-komediowym z kryminalnym posmaczkiem.

 

Co sprawiło, że został Pan literatem? Wewnętrzny artystyczny przymus, nietuzinkowy pomysł, czy coś zupełnie innego?

Na pewno wpłynęła na to ilość przeczytanych książek. Za moich dziecięcych i młodzieńczych lat telewizja była jeszcze w powijakach. Nie było komputerów ani innych urządzeń elektronicznych, dlatego czytało się wówczas książki. A że je wręcz pochłaniałem, stały się one dla mnie zachętą, aby spróbować własnych sił, tym bardziej, że już w podstawówce próbowałem pisać poezję i nawet stworzyłem kilka romantycznych wierszy, które potem, jako dojrzały młodzieniec, czytałem swojej dziewczynie. Muszę się pochwalić, że zachwycała się nimi. Może przez grzeczność? (śmiech) Potem szkoła średnia, praca zawodowa, małżeństwo i dzieci. Owszem, miałem wtedy wiele pomysłów na książki, ale brak czasu nie pozwalał mi ich zrealizować. Dopiero na emeryturze, mając dużo wolnego czasu, wróciłem do dawnych pragnień i zabrałem się ponownie do pisania.

 

Pański bohater, Andrzej Więckowski, uzależnia się od narkotyków. Czy w ramach pracy nad powieścią miał Pan kontakt z osobami uzależnionymi albo znawcami tej problematyki?

Określiłbym to jako uzależnienie narzucone z zewnątrz, powiedziałbym, pod przymusem. Co to oznaczało dla bohatera? Niezależnie od swojej woli, był uzależniony.

Z chorobą alkoholową można jeszcze poradzić sobie samemu, z uzależnieniem od narkotyków - nigdy. By móc przestać brać kolejne działki, potrzebna jest pomoc. Zaznaczam, że nie jest to moje doświadczenie, ale opinia ekspertów.

Próbowałem, z mizernym skutkiem, poznać to środowisko od wewnątrz, by móc potem coś o nim więcej wiedzieć. Nie było to, ani łatwe, ani przyjemne. Dlatego większość wiedzy zaczerpnąłem z Internetu.

 

W swojej powieści porusza Pan pewne newralgiczne problemy polityczne i społeczne, począwszy od więzień CIA w Polsce po nietolerancję do terroryzmu. Nie sytuuje się Pan jednak po żadnej ze stron. Co sądzi Pan zatem o sytuacji w naszym kraju?

 

Więzienia CIA wiążą się nierozerwalnie, i z nietolerancją, i z terroryzmem. Dużo o tym można by było mówić, po której stronie leży wina, a po której słuszność. Z całą stanowczością potępiam i terroryzm i nietolerancję. Potrzebne jest zrozumienie i dialog, a wszystko się jakoś ułoży. Powinniśmy się szanować i nie utrudniać sobie życia. Zacytuję tu księdza Twardowskiego: Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą

Jeśli chodzi o sytuację w kraju, uważam że panuje totalne zacietrzewienie i ani krzty rozsądku.

 

W pewnym miejscu wspomina Pan o grupie, która kontroluje politykę na świecie. Czy jest pan zatem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów? Jeśli tak to dlaczego?

Podążając za wypowiedzią jednego z bohaterów mojej książki, można uznać, że jakaś tam wpływowa grupa ludzi kontroluje politykę na świcie. Zaznaczam, że są to tylko spekulacje jednego z bohaterów mojej książki, który w to wierzy. Jeżeli sugerowałbym się jego myślą, to zapewne sądziłbym, że tak jest w rzeczywistości. Mam jednak na ten temat swój własny punkt widzenia, który, w pewnym stopniu, odbiega od zapatrywań bohatera. Moim zdaniem,  ludzkość zdąża ku samozagładzie. I owe samounicestwienie nie potrzebuje żadnych teorii spiskowych. Jak już to gdzieś wspominałem, na świecie jest dużo konfliktów zbrojnych, prześladowań i nietolerancji. Jeden procent populacji ma więcej majątku, aniżeli jej pozostała część. Bogactwo, a zarazem nędza. Do tego dochodzą choroby, brak żywności i wody w wielu rejonach świata. Fanatycy religijni, szaleni dyktatorzy, przywódcy, i broń, która potrafi zniszczyć ziemski glob. To nie jest pesymistyczna wizja ani teoria spiskowa, ale brutalna rzeczywistość.

 

"Podwójne przekleństwo" to męska powieść, z męskimi dialogami i męską, sensacyjną fabułą, w której mężczyźni za pomocą swoistego meta-języka porozumienia rozwiązują zagadki współczesności. Czy brak pierwszoplanowych postaci żeńskich powodowany jest pisaniem z Pańskiego, męskiego punktu widzenia, czy też jest to założenie tego rodzaju powieści gatunkowej, od którego nie da się uciec?

"Podwójne przekleństwo" to męska powieść, choć zawiera w sobie wątek romansowy. I nie powiem, że nie jest interesujący. Z reguły fabuła sensacyjna jest oparta na brutalności i przemocy, do czego bardziej pasują mężczyźni aniżeli kobiety. Brak pierwszoplanowych postaci żeńskich to świadome założenie.

 

 Czy postać Andrzeja Więckowskiego jest wzorowana na jakiejś postaci ze świata dziennikarskiego?

Postać Andrzeja Więckowskiego jest fikcyjna podobnie jak postać drugiego z bohaterów, Abdul Alima. Natomiast trzeci z bohaterów, Jan Kowalski, ma swój pierwowzór. To taki dodatkowy dreszczyk emocji w tej powieści. Czytelnikowi pozostawiłem przyjemność jej odkrycia i rozszyfrowania.

 

Część powieści rozgrywa się w środowisku medialnym. Co sądzi Pan zatem o współczesnych mediach? Czy mógłby Pan sobie wyobrazić we współczesnych czasach takiego redaktora śledczego jak Andrzej Więckowski?

Urodziłem się w połowie dwudziestego wieku, w czasach PRL-u, w Rosji panował generalissimus Józef Stalin, a w Polsce namiastka dyktatora, prezydent Bolesław Bierut. Przeżyłem Bieruta, Gomułkę, Gierka, Jaruzelskiego i dobrze pamiętam, jakie wówczas były media, a jakie są dzisiaj. Tego nie da się porównać. Bezprecedensowym jest, że od tamtego czasu media w naszym kraju uległy radykalnej, można powiedzieć, rewolucyjnej metamorfozie. Stały się ogromną siłą mogącą kogoś wykreować albo zniszczyć. Przede wszystkim jednak są wolne i niezależne. To jest podstawą demokracji. Jestem pewien, że tacy redaktorzy śledczy, jak mój bohater, istnieją w rzeczywistości. Można śmiało powiedzieć, że dzięki takiemu człowiekowi, wychodzą na światło dzienne nieprawidłowości, wiele przekrętów politycznych i innych spraw związanych z funkcjonowaniem państwa.

 

Można zaryzykować stwierdzenie, że Pańska powieść ma raczej nihilistyczny charakter. Czy upatruje Pan może w czymś nadzieję?

Myślę, że w dzisiejszym, zglobalizowanym świecie niewiele można zdziałać, by wykreować lepsze jutro.  Tu,  na Ziemi, raczej nie. Może w równoległym, alternatywnym świecie jest inaczej, o ile takowe istnieją. Uważam, że możemy jedynie odwołać się do fantastyki i w niej szukać nadziei.

 

Czy planuje Pan kontynuację przygód Andrzej Więckowskiego? A może pracuje Pan nad jakimś nowym projektem?

Na razie niczego takiego nie planuję, ale być może kiedyś do niego powrócę, bowiem jest trochę niedomówień, co do jego osoby i trzeba by było niektóre z nich wyjaśnić dogłębniej.

Obecnie pracuję intensywnie nad nowym projektem, a właściwie nad kilkoma. Piszę powieść o tematyce biblijnej. Jest to bardzo delikatny i trudny  temat, lecz myślę, że sobie z tym jakoś poradzę. Jednocześnie próbuję swoich sił w tematyce kryminalnej. Zagadkowy ciąg zbrodni w peerelowskiej Polsce i ówczesne metody śledztwa. Wie pan, spieszę się, gdyż wiek goni, jak pędzący pociąg, a ja chciałbym pozostawić po sobie trochę większą spuściznę literacką. Jak sam nie zdążę jej wydać, to przekażą w spadku prawa autorskie swoim dzieciom.


Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Nie miałem jeszcze styczności z powieścią ,,Podwójne przekleństwo'' jednak skoro autor zwyciężył w tak ważnym konkursie musi być ona wartościowa. W najbliższym czasie zamierzam się z nią zapoznać.

  • ksiązka wciąga niesamowicie..przeczytałem w 2 wieczory a teraz jeszcze raz

  • Książkę czyta się zdecydowanie lepiej, niż inne powieści tego gatunku pisane przez topowych autorów.

  • Ja również pierwszy raz spotykam się z tą powieścią gratulacje dla Pana Lecha. Wygrana w takim konkursie oraz powyższe komentarze zachęcają do sięgnięcia po tą książkę.

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
”Pragnienia”: Anna Przybył zapowiada debiutancką płytę Muzyka / Aktualności
Chcę żeby moja muzyka pociągała za delikatne struny serca - mówi Anna Przybył, której debiutancka płyta już niebawem trafi na sklepowe półki.
Złoty Klucz Wprost dla Wrocławia!
Wrocław został laureatem tegorocznej edycji nagrody tygodnika ”Wprost” dla najbardziej atrakcyjnego miasta w Polsce.
Yōkai. Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej /recenzja książki/
Czy zdarzyło ci się kiedyś, że jakaś niewidzialna przeszkoda uniemożliwiła ci ruch? To na pewno sprawka jednego z tajemniczych japońskich...
Wielki powrót Kubusia Puchatka ... już dziś! Neil Mendoza: To żyje i gra muzykę! /wideo/
Tagi