zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plTeatrArtykuły › Nikt nie jest doskonały. Jacek Rozenek nie tylko o kobietach /wywiad/

Nikt nie jest doskonały. Jacek Rozenek nie tylko o kobietach /wywiad/

Jako Leonard ukrywający się pod pseudonimem Maria Banbury/Agencja Artystyczna 44

Jacek Rozenek wciela się w rolę mężczyzny, który udaje kobietę. Nam opowiada, co według niego jest w komedii i w życiu najtrudniejsze.

Jacek Rozenek – absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie - to aktor, trener biznesu  i człowiek, który ”żadnej pracy się nie boi”. Prowadził ”Pytanie na śniadanie”, tańczył z gwiazdami, a nawet zajmował się sprzątaniem biurowców. W sztuce Simona Williamsa  ”Nikt nie jest doskonały”, którą od 16 października będziemy mogli zobaczyć w Teatrze Buffo, gra Leonarda, nieśmiałego autora romansów, który pisze swoje namiętne powieści pod pseudonimem Maria Banbury. Okazuje się, że nudny Leonard doskonale zna tajniki kobiecej duszy. Maria Banbury otrzymuje wysoka nagrodę pieniężną, którą musi odebrać osobiście… I tak oto Leonard staje się kobietą.

Jacek Rozenek opowiada nam, jak poradził sobie z – jak sam przyznaje – jedną z trudniejszych ról, w jaką się wcielił.


Katarzyna Tarasiuk: Zacznę od pytania, które samo się nasuwa. Jak się panu gra mężczyznę w kobiecych "ciuszkach”?

Jacek Rozenek: Bardzo ciekawie…Ten zawód daje mi taką możliwość, żeby sprawdzić choć na chwilę, jak to jest być kobietą. No fajnie… (śmiech)


A co jest w tym najtrudniejsze?

Odwzorowanie głosu trochę mniej, ale próby odwzorowania tej mentalności, która my mężczyźni bardzo lubimy w kobietach – to jest prawdziwe wyzwanie. Myślę o tych kobiecych cechach, z których my się śmiejemy, ale tak naprawdę je bardzo lubimy.


Tu pojawia się pułapka, typowa dla komedii, jak przebrać się za kobietę i nie przejaskrawić tej roli.

No pewnie. Chociaż pewne przejaskrawienia powinny się pojawić, ale musza być smaczne i dobrze wymyślone. Jeśli są za proste - publiczność tego nie kupuje. Zagranie takiej roli jest bardzo trudne.


Dlaczego jednak ten, ograny już przecież, gag, ciągle nas śmieszy?

To nas śmieszyło, śmieszy i będzie śmieszyło do końca świata i jeszcze dzień dłużej. Myślę, że to dlatego, że jesteśmy tak różni, mimo tego, co nam niektórzy próbują wmówić… (śmiech). Jesteśmy różni i te różnice są piękne, mądre i one są nie do wyrównania! Jeżeli jedna płeć wciela się w drugą, niezależnie od tego czy jest to mężczyzna czy kobieta, jest zabawnie. Chociaż… kobieta grająca mężczyznę chyba ma łatwiej!


Najmniej wygodna część kobiecej garderoby to…

Hmm…  Ja do tego podchodzę inaczej. Po prostu granie tej roli daje mi niezwykłą możliwość zdejmowania kobiecej sukienki i bielizny (śmiech) dokładnie wtedy, kiedy chcę. I to jest świetne. Dosyć to wszystko niewygodne, chociaż tak mi się wcześniej nie wydawało. Patrzę na kobietę, która biegnie w szpilkach i całym tym „oprzyrządowaniu” i myślę – to łatwe. Ale nie, my mamy znacznie, znacznie wygodniej. To jest w ogóle groza. Właściwie zacząłem podziwiać kobiety za to, że potrafią tak doskonale utrzymać pozycje pionową (śmiech).


Granie komedii sprawia panu wiele radości. Czy to naprawdę takie proste i miłe zajęcie? Zastanawiam się nad zmianą zawodu (śmiech).

Eh, nie… Komedia jest trudna, wymaga rytmu. Role komediowe są technicznie trudniejsze, ale tez bardzo ciekawe do zagrania.


Zdarzyły się panu takie komedie, kiedy widownia siedziała w milczeniu?

Zdarzyły się panu… (śmiech). Ale na szczęście miałem wtedy obok siebie aktorów, którzy jakoś do mnie „podgrywali”, pomagali przejść przez te trudne momenty.


Czy ma pan już tremę przed premierą "Nikt nie jest doskonały”?

Oczywiście! Komedia to jest jednak wielka niewiadoma. Jest też taka zasada w pracy teatralnej, że jeśli się bardzo dużo śmiejemy w trakcie próby, to zazwyczaj potem jesteśmy mało śmieszni dla widowni. O dziwo, komedia jest taka wyjątkowo rytmiczna strukturą, więc musi być dobrze przećwiczona, przepracowana, dobrze dograna w rytmach. Bo to, co jest zabawne w komedii, to jest jednak jej sztuczność, a nie naturalność. Mężczyzna przebrany za kobietę jest sztuczny i dlatego jest śmieszny.

 Z obsadą spektaklu/Agencja Artystyczna 44


Sztuka „Nikt nie jest doskonały” była grana w Teatrze Komedia. Odniosła sukces i nie schodziła z afisza przez trzy sezony. Nie boi się pan porównań?

Nie da się uniknąć porównań. Ale my akurat się lubimy i inspirujemy sobą. Porównania są i będą. Sądzę jednak, że nie będzie publiczności, która obejrzy przedstawienie dwa razy – najpierw w Komedii, potem u nas.


A jeśli będzie?

Nawet jeżeli ktoś powie, że tamto przedstawienie było fajniejsze, to wtedy pojawia się wyzwanie – co zrobić, żeby było lepiej. To nie jest konkurs, to nie są wyścigi. Publiczność przychodzi i my gramy dla nich i tylko to jest ważne. Mamy sprawić po prostu, żeby się świetnie bawili i wrócili do domu w świetnych humorach i coś sobie pomyśleli o świecie (śmiech). Reszta to niuanse.


Zdzisław Wardejn powiedział, że komedia wychowuje społeczeństwo. Czy to nie przesada?

To, że komedia wychowuje, to bardzo trafne spostrzeżenie. Jednak zagranie komedii, która nie uderza w najniższe gusta, to znaczy, że nie spadają nam majtki i nie kopiemy się w tyłek, wymaga naprawdę wysokich umiejętności. I dobrego gustu twórcy. Dobra komedia sprawia, ze widzowie wyrabiają sobie gust i tak, można powiedzieć, że jest to sposób na wychowanie.


Rozumiem, że „Nikt nie jest doskonały” właśnie taką sztuką będzie. Taką, która nas wychowa…

O tak! Zapraszamy na premierę 16 października.


Muszę też zapytać o pana drugą karierę. Od lat jest pan coachem i pracuje z biznesmenami. Połączenie nieoczywiste, a może jednak… czy aktorstwo pomaga w consultingu?

Tak jest, że świat stwarza nieoczywiste połączenia. Aktorstwo pomaga mi o tyle, że jest ćwiczeniem odruchów, emocji i motywacji. A ja z moimi klientami, bardzo dużo na tej właśnie motywacji pracuję. Znam motywację, jej emocjonalne podłoże nie tylko z podręczników psychologii, ale tez z praktyki aktorskiej. To jest pewnie kapitał.


A co z utrudnieniami? Czy nie zdarza się, że biznesmeni przychodzą na spotkanie z nastawieniem „No co ten aktor może nam powiedzieć”?

To zdarza się z zasady. Na początku dokładnie tak myślą. To naturalne. Trochę tak, jakby przyszedł do mnie inżynier, który pracuje w stoczni i chciał mnie nauczyć, jak ja mam grać komedię. Z pewnością najpierw bacznie bym mu się przyjrzał, sprawdzając czy on w ogóle coś umie. Jeśli przychodzą do mnie nowi klienci, którzy mnie nie znają, to myślą podobnie. Po 10 minutach już nie ma tego tematu.


Jak ich pan przekonuje?

Prawdą. 10 lat siedzę w tym biznesie. Zajmowałem się szkoleniami, pracowałem jako menadżer. Za każdym razem współpracowałem z hala produkcyjną, informatykami. Czasami wiem więcej o procesie produkcji czy o biznesie, niż menadżerowie, którzy zajmują się tym od kilku lat i nigdy nie zajrzeli na halę. Praktycy z pierwszej linii frontu biznesowego to sobie bardzo cenią. Muszę więc oddać szacunek tym ludziom, bo po 10 minutach „badania mnie”, następuje normalna, partnerska, konstruktywna rozmowa. I jest fajnie (śmiech).


A który zawód jest trudniejszy?

Zawód aktora jest trudny psychologicznie. Ale tak naprawdę to nie ma trudnych zawodów. Zawód musi być dobrze dopasowany do człowieka. Jeśli nie jest dobrany, wtedy jest trudny. Można wykonywać prosty zawód i mieć w nim trudności, jeśli nie jest do nas dobrany. Na przykład sprzątanie biurowca. Ja pracowałem w ten sposób i dlatego mogę o tym mówić. O dziwo, bardzo się męczyłem, a pracowałem z ludźmi, którzy robili to świetnie. Mi nie szło tak dobrze, bo nie byłem do tego stworzony. Nie dlatego jednak, że to jest jakaś gorsza praca. Zarabiałem pieniądze, to było fantastyczne, ale byłem bardzo słabym pracownikiem. W tym sensie sprzątanie biurowca było dla mnie najtrudniejszym zawodem. Chociaż sprzątam w domu! (śmiech) Ale sprzątanie biurowca w nocy, przez 12 godzin… to był koszmar.


Czyli to był najtrudniejszy zawodowo czas w pana życiu?

Tak, chociaż miałem sporo trudnych momentów. Jeszcze raz podkreślę jednak: moim zdaniem nie ma trudnych zawodów. Nawet te pozornie najcięższe są po prostu dla ludzi, którzy mają do nich predyspozycje.  Na koniec musze dodać, że zawód aktora jest ciekawy i pasjonujący, więc nie mogę powiedzieć, że jest trudny.


Życzę zatem wielu nowych, ciekawych wyzwań, zarówno w biznesie, jak i na scenie.

Dziękuję.

 

Artykuł powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl.

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • O tym,ze nikt nie jest doskonaly moglismy sie dowiedziec z filmu "Pol zartem,pol serio" wyrezyserowanego przez Billy'ego Wildera. :) A o zawartej w tytule tego wywiadu frazie,rozmowca pewnie wie wiecej niz niejeden z widzow pewnego telewizyjnego programu.:)

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
Letnie Tanie Kinobranie - Młode życie /konkurs/ Film / Aktualności
Lato w pełni, a 11. Letnie Tanie Kinobranie jest już na półmetku. Mamy dla Was podwójne zaproszenie na jeden z seansów.
Letnie Tanie Kinobranie - Prawdziwe życie /konkurs/
Wielkie kino za małe pieniądze. Wspólnie z Kinem Pod Baranami zachęcamy do nadrobienia...
Letnie Tanie Kinobranie - tydzień 2: Kobieta i życie /konkurs/
Wielkie kino za małe pieniądze. Wspólnie z Kinem Pod Baranami zachęcamy do nadrobienia filmowych zaległości. I mamy dla Was podwójne...
Letnie Tanie Kinobranie: Żyć znaczy kochać /konkurs/ Dom Dźwięku. Zagraj na nie byle czym. Mamy bilety!
Tagi