W miarę prezentacji kolejnych zbiorów "opowiadań ćwierćabsurdalnych", jego tożsamość ulegała znaczącym przemianom. Jeszcze w 2006 roku, był żonatym i niebrodatym wynalazcą probiotykotronu antyperspiracyjnego oraz aktywnym członkiem Ruchu na Rzecz Spożywania Śniadania w Porze Śniadaniowej, lat 37 i pół. Rok później lat było już 88, 89, choć zarost pozostawał w normie. Pośród nowych informacji natomiast pojawiła się ta, iż ukończył Wyższą Szkołę Zarządzania Wyższymi Szkołami Zarządzania z siedzibą w Zaduszkach Szlacheckich. Przy okazji trzeciego tomu opowiadań z kolei jego wiek skurczył się do lat 8, podczas gdy dorobek urósł do kilkunastu znaczących dzieł, m.in. dwudziestotomowej "Encyklopedii słów zaczynających się" oraz rozprawy filozoficznej pt. "Etos operatorowego koparki przedsięrzutnej w przypadkowych odsłonach twórczości moralnego odchyłu Jana Marii Rączki (etap wczesny)". Ostatni tom opowiadań pozwolił wreszcie uściślić nieco te wszystkie informacje. Tak więc naprawdę ma 81 lat, gdy chce zaimponować wiedzą o kilofach; lat 3, gdy ma dosyć polityki; lat 18, gdy pytają go o wiek. Jest uzależniony od Internetu. Przy komputerze spędza 147% czasu poświęcanego na pracę oraz 99% czasu poświęcanego na rodzinę. Resztę czasu poświęca na Internet w komórce, więc zostaje mu całe sześć godzin dziennie na majaki senne powiązane na synapsach z tym, co zobaczył w sieci globalnej.
Uff..Zmęczonych wyliczanką tych dezorientujących fabulacji biograficznych wypada uczulić, że w przypadku omawianego tu autora to dopiero początek zabawy. Zachwyconych zaś zasmucić, iż powyższe wyimki nie dotyczą kultowego polskiego Thomasa Pynchona, lecz twórcy bezskutecznie próbującego forsować swą szalonę wizję pisarstwa. Bezskutecznie, bo działalność w ramach wydawnictwa Indigo nie przyniosła mu wielkiego rozgłosu i tak oficyna jak i sam autor pozostają nadal w głębokim podziemiu.
www.nizejpodpisany.com
Niżej Podpisany. Tym pseudonimem podpisuje swoje wszystkie utwory i firmuje własnego bloga. Zapoznając się z licznymi próbkami jego pisarskiego stylu, można zrozumieć, skąd brak zainteresowania czołowych wydawnictw tego typu twórczością. Niżej Podpisany jest bowiem przedstawicielem literatury absurdu. Mimo iż posiada ona w Polsce głęboką tradycję, najlepiej widoczną w dokonaniach awangardy poetyckiej dwudziestolecia międzywojennego, a później we wczesnych nowelach Gombrowicza oraz Mrożka, na rynku wydawniczym stanowi ona towar problematyczny. Purenonsens często bywa klasyfikowany jako rodzaj drwiny z rzeczywistości, za którą prócz wygłupu nie stoi żadna wartościowa refleksja. Stąd łatwiej promować śmiertelnie poważne obrazki realistyczne niż prześmiewcze, groteskowe miniatury.
A Niżej Podpisany podpisuje takowych miniatur mnóstwo. Jego cztery tomy "opowiadań ćwierćabsurdalnych" są kopalnią wariackich spostrzeżeń przekrzywionej codzienności, gdzie nagromadzenie obok siebie paradoksalnych motywów potrafi wyprowadzić czytelnika z równowagi. O ile lektura dwóch czy trzech tekstów owocuje dezorientacją, to większa ich dawka definitywnie klaruje już w umyśle czytelnika odmienny punkt widzenia. I tu jest kłopot. No bo albo pod Niżej Podpisanym się podpisuje albo go natychmiast skreśla. To nie literatura, którą można wartościować na zasadzie: ten utwór wybitny, a ten nieudany. Wszystko tu zlewa się w jeden ocean wypadków i zjawisk, których szeregowanie wymyka się zdrowemu rozsądkowi.
Twórczość Niżej Podpisanego będąc wielkim rozlewiskiem fantasmagorycznej wyobraźni, nie odbiega zarazem daleko od rozpoznawalnych realiów. Autorowi zdaje się przyświecać nader prosta metoda, znana np. z filmów śp. Stanisława Barei: Bierzemy wycinek społeczeństwa, wyolbrzymiamy jego skrajne przejawy i nadajemy im inną hierarchię, tak by utraciła swój racjonalny charakter. W opowiadaniach Niżej Podpisanego są posłowie protestujący przed sejmem za podwyżkami diet, bezgłowi prezenterzy telewizyjni, myślące pociski zmieniające trajektorie lotu czy wykropkowany człowiek. Jest także masa przeróżnych rozporządzeń, przepisów i naukowych preskrypcji, rzekomo mających ulepszać doczesność, jak nakaz codziennych sesji śmiechu dla pracowników zakładu produkcji trumien czy przepisy skutecznie tamujące ruch samochodowy. To obrazki z po-PRL-wskim ciężarem, ukazujące kraj sparaliżowany biurokracyjną i manią technokratyzmu.
www.nizejpodpisany.com
Chęć sportretowania gnuśnej rzeczywistości, która pod lupą absurdu nabiera cech gargantuicznego kabaretu, ekscentryczny autor dzieli z iście innowacyjnym stosunkiem do zadań bytności pisarskiej. Na swoim blogu popularyzuje publikacje utworów literackich pod postacią e-book'ow, odróżniając osobę pisarza 1.0 od pisarza 2.0. Kim jest autor w wersji beta? Jak stwierdza Niżej Podpisany w jednej z blogowych notek: Pisarz 1.0 wyznaje zasadę "najpierw kup, a potem czytaj". Pisarz 2.0 mówi "najpierw czytaj, a potem kup". Chodzi zatem o bardziej bezpośredni kanał przesyłowy dla dzieł literackich, pomijający tradycyjną zależność pomiędzy autorem-twórcą a pośrednikiem-wydawcą.
Będąc nieprzychylnym staraniom enigmatycznego prozaika 2.0, można by z góry wyśmiać ów patos aktywizmu na obrzeżach prawa autorskiego jako konieczność dla kogoś, kto po prostu nie ma nic do zaoferowania. Czy jednak faktycznie opowiadania Niżej Podpisanego nie zasługują na pełnoprawny debiut wydawniczy? Proszę samemu ocenić, ściągając za darmo wybór prozy pt. "Hasło niepoprawne", przygotowany także z myślą o użytkownikach telefonów komórkowych. Moje cztery książki wydane drukiem nie sprzedają się. Może po prostu nie są dobre. - wyznaje w cytowanym już artykule autor. Fałszywa skromność czy niska samoocena?