zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plFilmRecenzje › Opera o Polsce: Coście uczynili z tą krainą?! /recenzja filmu/

Opera o Polsce: Coście uczynili z tą krainą?! /recenzja filmu/

 fot. mat. prasowe

Macierewicz z "Ucha Prezesa", Rydzyk, Jacek Malczewski i (co najmniej) pół Polski w odurzającym teledysku o TEJ ziemi. Dzieło Piotra Stasika wielu rozbawi, ale też wielu zaboli.

5 gwiazdek. Najwyższa nota od Will Tizarda z szacownego "Variety". Inni dziennikarze akredytowani na Krakowskim Festiwalu Filmowym byli nieco mniej przychylni. Bo też "Opera o Polsce" jest dokumentem silnie antagonizującym, konfrontacyjnym, subiektywnym. Dla jednych będzie to brawurowa impresja na temat czasów dobrej zmiany, dla drugich - przesadzony pamflet bliski socjotechnikom Eisensteina. Bez względu na grubość reżyserskiej kreski, trudno się tej groteskowej wizji nie poddać. Piotr Stasik stworzył sekwencję obrazów o transowej sile, którym towarzyszy równie hipnotyczna muzyka. Powstało dzieło działające na widza niemal podprogowo.

 

My, naród

Polscy dokumentaliści lubią sięgać po jednostkowe historie, nietypowe postaci, małe społeczności. Skali mikro często przyporządkowują styl "muchy na ścianie". Aby pozostać przeźroczystym dla odbiorcy i lojalnym wobec bohaterów. Czegoś takiego nie znajdzie się w filmie Stasika. Reżyser natychmiast narzuca wizję całościową. Pokazuje właśnie zbiorowość, masę, (nie bójmy się tego słowa) naród. Otwarcie manipuluje przekazem i scala filmowane twarze rodaków z konkretną, mało afirmatywną wizją rzeczywistości. To demiurgiczne podejście może drażnić, lecz owocuje niezwykle intensywną syntezą obrazu z dźwiękiem.

Na ubiegłorocznej edycji krakowskiego festiwalu, Stasik pokazał dokument "21x Nowy Jork" - kompilację wyznań mieszkańców tytułowej metropolii wplecionych w rytm elektronicznej muzyki. "Opera o Polsce" to krok dalej, jeśli chodzi o traktowanie kompozycji filmu na zasadzie partytury. Tytułową "operę" napisał Artur Zagajewski. Minimalistyczna, ale symfoniczna ścieżka dźwiękowa z minuty na minutę narasta. Aż ku kakofonicznej, prawie industrialnej kulminacji. Wraz z muzyką przyspieszają zarówno obraz, jak też cytowane, przytaczane lub wypowiadane kwestie.

 

Nie pytaj mnie o Polskę

Stasik nie ukrywa, iż zrobił ten film dla swoistego odreagowania. To przewrotna wypowiedź reżysera na temat Polski w jej obecnym, obowiązującym (często ustawowo) kształcie. Libretto opery wypełniają zatem fragmenty wypowiedzi internautów, badań statystycznych, audycji radiowych czy kościelnych kazań. Od anonsów matrymonialnych do księdza Rydzyka. Kuriozalnym cytatom przeciwstawione zostają np. zatrważające dane (kultura ważna tylko dla 1 procenta społeczeństwa).

Przewodnikiem po tym upiornym świecie jest Wojciech Kalarus. Aktor, który zasłynął rolą ministra Macierewicza w "Uchu prezesa", odczytuje tu, jakby z ambony albo przez megafon, absurdalne apele. Wzywa m.in. do nietolerancji oraz nieuczestniczenia w wyborach.

Ten obraz mentalnej rozpaczy oczywiście jest tendencyjny. Ale całość tylko na tym zyskuje. "Operę o Polsce" cechują przecież i gorzka ironia i wściekły gniew. Apogeum emocji następuje w finale. Do chocholego (czy raczej procesyjnego) tańca dołączają postaci z "Błędnego koła" Jacka Malczewskiego. Śmieszno- straszna, bogoojczyźniana kraina zapętla się. Ukojenie przynosi dopiero ludowa kołysanka.

 

Orła cień

Przygotowana przez Stasika mozaika dewocji, głupoty, hipokryzji działa odurzająco. I nie pozwala na duży margines interpretacyjny. Reżyser zresztą już na początku wykłada karty na stół, pokazując sponiewieranego orła. Dumny narodowy symbol jest tutaj pobrudzony i (nie tylko metaforycznie) ukrzyżowany. Kolejne fragmenty przynoszą szerokie ujęcia przestrzennej pustki - nie tylko zniszczonej podczas okupacji Warszawy, ale i spowitej mgłą wsi czy parkingu centrum handlowego. Ziemia jałowa? TA ziemia?

"Opera o Polsce" zachwyciła amerykańskiego recenzenta, ale nad Wisłą może mieć pod górkę. Stasik nakręcił jątrzące i zarazem psychodeliczne dzieło z tezą. Połączenie "Elementarza" Wiszniewskiego z "Koyanisqatsi" Reggio. Oglądając orkiestrację kolektywnego szaleństwa, aż chciałoby się zacytować (choć niedosłownie) słowa współczesnego wieszcza. I wykrzyknąć: Coście uczynili z tą krainą?! Słowa bynajmniej nie pod adresem Stasika i Zagajewskiego.

 

Film "Opera o Polsce" bierze udział w Konkursie Polskim i Głównym 57. edycji Krakowskiego Festiwalu Filmowego. Gala finałowa już dzisiaj, 3 czerwca.

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
    Reklama
    Ostatnio dodane artykuły
    Dom Dźwięku. Zagraj na nie byle czym. Mamy bilety! Muzyka / Aktualności
    Niezwykła teatralno- muzyczna instalacja, której brzmienie nadaje sama publiczność! Mamy podwójne zaproszenie na spotkanie z Domem Dźwięku w...
    Bulwar(t) nad Zalewem Nowohuckim. Lato pod znakiem kultury i rekreacji
    W Nowej Hucie wakacje zaczynają się już teraz! Już 9 czerwca rusza wielki plenerowy maraton wydarzeń. 7 dni w tygodniu, od rana do wieczora,...
    Obraz Matejki sprzedany za ponad trzy i pół miliona złotych. Nowy rekord polskiego rynku sztuki!
    Takiej licytacji nie było od lat. Na Aukcji Sztuki Dawnej w DESA Unicum obraz "Zabicie Wapowskiego” Jana Matejki zyskał rekordową sumę.
    Festiwal Miłosza w Krakowie. Zacznij od swoich ulic! /zdjęcia/ We Wear Culture - największa wirtualna wystawa poświęcona modzie!
    Tagi