Oresteia według Zadary
![]() |
Michał Zadara, który po kilku słabszych przedstawieniach postanowił zrobić sobie krótką przerwę, wraca w świetnej formie. Chwilowy rozbrat z teatrem wyraźnie mu się przysłużył. Jego podejście do "Orestei" zachwyca nie tylko błyskotliwymi rozwiązaniami formalnymi, ale i głównym konceptem.
Reżyser przeniósł akcję antycznej tragedii w powojenne realia. I jak się okazuje, kolejne potyczki rodu Pelopidów idealnie pasują do przełomowych punktów w historii Polski - od czasów stalinowskich po gierkowską małą stabilizację.
|
|
Teatralny warsztat Zadary w operowej inscenizacji mógł okazać się balastem, ale artysta nie od dziś przekonuje, że ma niezwykłą intuicję. Dlatego w "Orestei" jest tyle teatru, ile być powinno.
Wrażenie robi zwłaszcza Maciej Nerkowski, który w ostatniej chwili zastąpił rewelacyjnego aktorsko Niemca Tobiasa Haggego (w roli Ateny, którą Zadara skojarzył z… Edwardem Gierkiem). Po raz kolejny zaskakuje Chór Teatru Wielkiego Opery Narodowej, w którym drzemie wielki artystyczny potencjał. Jest jeszcze warstwa wizualna - misterna, dopieszczona w każdym calu scenografia i świetne kostiumy.
Zadara wykreował w "Orestei" świat niespokojny i pełen okrucieństwa, niedający widzowi żadnej nadziei. Żądza władzy, walka o rząd dusz trwają, odkąd pojawił się człowiek. A minione zbrodnie niczego nie uczą.
- ORESTEIA, Iannis Xenakis. Reż. Michał Zadara. Teatr Wielki Opera Narodowa, premiera 14 marca.






