Organizm: Rockowa jazda Głową w dół
Na dniach do sklepów trafi debiutancki krążek Organizmu. W końcu. Trochę się na tę płytę naczekaliśmy, ale było warto. Warszawiacy nie zawiedli i nie zmarnowali w studiu znanego z koncertów potencjału.
![]() |
| fot. K. Breguła |
To słychać. Debiutancki album "Głową w dół" mógł być słaby - koncertową energię nie zawsze udaje się przecież przenieść na płytę i vice versa. Tutaj machina, tfu! - Organizm, zadziałał bez zastrzeżeń. Od razu czuć, że trio (Jędrek Dąbrowski na wokalu i basie, gitarzysta Tomek Gogolewski oraz perkusista Kuba Affelski) zna się nie od dziś, świetnie się rozumie i uzupełnia, a to już pierwszy, bardzo duży plus.
Plusów jest więcej, co najmniej trzynaście - tyle, ile numerów na płycie. Od pierwszego, "R", wiadomo, czego się spodziewać: to surowa, rozpisana na bas, gitarę i perkusję, jazda. Nie, nie bez trzymanki, bo jako się wcześniej rzekło, Organizm trzyma się prosto, jest zdyscyplinowany i działa spójnie, zgodnie z wyznaczonym wcześniej planem. Ma być prosto, ma być mocno, ma być rytmicznie. I jest.
![]() |
| Organizm, "Głową w dół". Kuka Records 2008. |
Jak zwykle w przypadku debiutantów, można mnożyć inspiracje. A to echa wczesnego The Cure ("Bukowski"), a to Republiki, a to - na upartego - Nirvany z czasów "Bleach". Tylko po co? Jeżeli lubicie surowego, odartego ze wszystkich zbędnych ozdobników, zagranego z punkowym nerwem rocka, darujcie sobie tę i wszystkie inne recenzje. Po prostu idźcie do najbliższego sklepu muzycznego i zafundujcie sobie pełen energii, ale i niewesołych myśli (dobre, poetyckie teksty Jędrka Dąbrowskiego) lot "Głową w dół".
Fragmentów płyty "Głową w dół" posłuchacie tutaj.
|
Organizm, "Teraz"
|
| Fragment koncertu w warszawskim klubie No Mercy z maja 2007 roku. |
Napisz artykul








