zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plTeatrRecenzje › 'Ostatnie zwierzęta' w Łaźni Nowej: Człowiek to nie brzmi dumnie /relacja - zdjęcia/

'Ostatnie zwierzęta' w Łaźni Nowej: Człowiek to nie brzmi dumnie /relacja - zdjęcia/

[wszystkie zdjęcia: Klaudyna Schubert, Łaźnia Nowa]

Z mapką w ręku i doświadczeniami, które mogą zmienić stosunek do ludzkiej cywilizacji. Na terenie byłego budynku szkolnego w Nowej Huty, interaktywny eskperyment z pogranicza teatru, tańca i sztuk wizualnych.  

Skąd się wzięło się Izaura? Nie Isaura i nie bynajmniej niewolnica. W przyciemnionej sali z ekranu przemawia wysłanniczka przyszłości. Czasów, w których na cybernetycznych łąkach wypada się prawie wyłącznie komputery, a natura = technologia. Nic dziwnego, iż człowiek jest tu niczym dinozaur. Tzn. Iza jest dinozaurem. Zagadka imienia zatem rozwiązana. Teraz kwestia dużo bardziej istotna - przetrwanie planety. Czyli instrukcja pielęgnacji rośliny. Konieczna, gdyż świadomość mieszkańców Ziemi osiągnęła pułap cyfrowo podrasowej apatii. A może nie? Wystarczy przecież opuścić ciemną salę i odetchnąć z ulgą. Cybernetyczne łąki to daleka przyszłość. Choć teraz i tak znajdujemy się w mało komfortowym momencie gatunkowych przemian. O czym w nietypowym projekcje przypomina reżyserka Magda Szpecht i grupa rezprezentujących rozmaite dziedziny artystów. "Ostatnie zwierzęta" to połącznie science z fiction, teatru z instalacją, wykładu z tańcem współczesnym. Z aktywnym udziałem publiczności.

 

Nuklearny ślad obecności

Przekaz spektaklu w dużym stopniu determinuje lokacja przedstawienia. Budynek znajdujący się tuż obok teatru Łaźnia Nowa niegdyś należał do technikum. Dzisiaj czeka na remont, aby za 3 lata zostać przekształconym w Dom Utopii. Korytarze PRL-owskiej architektury na razie sprawiają wrażenie raczej antyutopijne. Choćby za sprawą pozostałej po szkolnych warsztatach piwnicznej maszynerii. Doskonale współgra ona z tym, o czym opowiadają w spekytaklu Szpecht i jej współpracownicy.

Opuszczona przestrzeń stanowi scenerię happeningów, które, w ślad za tytułem, pokazują świat z "nie-ludzkiej" perspektywy. To rzadko uświadamiana projekcja cywilizacji. W tym kontekście jest ona bowiem prędzej gwałtem na środowisku niż efektem postępu. W jednej z sali samozwańczy badacz w basenowych klapkach, prezentuje pouczającą prelekcję. Brutalnie zderza w niej humanistyczny triumfalizm z geologicznym konkretem. Człowiek tak naprawdę jest przecież ułamkiem sekundy na zegarze dziejów. Jego bytność na Ziemi sprowadza się właściwie do detonacji nuklearnych. One bowiem, a nie kultura czy polityka, pozostawią trwały ślad w naturze.

 

Misie Panda jedzą owoce poznania

Obok zajęć z antropocenu, na widzów czeka również poprawka z Księgi Rodzaju. W innym pomieszczeniu zostaje zainscenizowana odświeżona wersja biblijnej opowieści o Adamie i Ewie. Gdzie mężczyznę i kobietę zastępują misie Panda.

Zabawa starotestamentową retoryką wśród figurek dinozaurów, pozwala rozładować atmosferę. Chwile uspokojenia przynosi też uprawiana w korytarzu, na sztucznym trawniku, sesja jogi symulująca drzewostan. To ważny aspekt projektu. Nie tylko ze względu na niedawne reperkusje Lex Szyszko. Drzewa, które tak ochoczo ścinanają rodacy, razem potrafią tworzyć coś na kształt kolektywnej społeczności. W spektaklu, ruchy tancerzy kreują określoną wspólnotę, a cytowane w programie słowa Petera Wohllebena, podkreślają wagę właśnie drzewostanu, czyli czegoś, co wydaje się przeciwieństwem ludzkiego egoizmu. Kolektywnym współdziałaniem dla minimalizowania skutków zjawisk metereologicznych, które są groźne dla mieszkańców planety.

 

Sztuka kochania roślin

Twórcy tego niecodziennego widowiska (poza Szpecht m.in. Marcin Cecko, Jakub Falkowski, Vala Tomasz Foltyn, Zuza Golińska, Paweł Sakowicz, Iza Warykiewicz, Ewa Nowakowska- Włodek, Ramona Nagabczyńska) proponują więc pouczającą, ale też abstrakcyjną wędrówkę po szkolnym budynku. W orientacji przestrzennej pomaga specjalna mapka, gdzie sugeruje się sposób "zwiedzania" i wyjaśnia kolejne etapy Symulatora Wiedzy albo Miłości.

Miłości akurat w spektaklu nie brakuje. Nie tylko za sprawą wykładu Podstępnego uwodziciela, gdzie Ars Amandi odsyła głównie do świata roślin. Miłosna jest też słynna pieśń "Memory" z musicalu "Koty", tutaj akurat śpiewana na korytarzu z myślą o ukochanym piesku. Piesek występuje także na filmie wideo wyświetlanym w jednej z sal. Nie chce jednak odpowiadać na zadawane mu fundamentalne pytania. Dlaczego miałyby go zresztą interesować problemy przedstawiciela gatunku, który jest skazany na zagładę?

 

Premiera spektaklu odbyła się 28 kwietnia w Łaźni Nowej.  

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
    Reklama
    Ostatnio dodane artykuły
    KFF - "Beksińscy. Album wideofoniczny": Z kamerą im do twarzy /recenzja filmu/ Film / Recenzje
    Zapomnijcie na chwilę o "Ostatniej rodzinie". Dokument Marcina Borchardta to wszystko, co o Beksińskich chcielibyście i nie chcielibyście...
    Sting wystąpi w Krakowie!
    12 października Sting wystąpi w TAURON Arena Kraków. Sprzedaż biletów rusza 2 czerwca. Znamy ceny.
    Big Book Festival już za miesiąc. Usiądź przy Okrągłym Stole i obejrzyj mecz o bibliotekę
    Opuszczony kompleks szkół w centrum Warszawy jako czytelnicza akademia. Jeden z najmłodszych i najszybciej rozwijających się festiwali...
    Włosy The Beatles zlicytowane! Międzygalaktyczny Zlot Superbohaterów przenosi się do Katowic
    Tagi