Opisać okres dojrzewania i nie popaść w banał to spore wyzwanie. Arne Bellstorfowi się udało. Aż trudno uwierzyć, że jego doskonały komiks "Piekło, niebo" jest debiutem.
Mniej dziwi owego debiutu dobre przyjęcie. Bellstorf zapisał na swoim koncie nagrodę targów książki we Frankfurcie w 2005 roku oraz nagrodę ICOM Independent 2006. Laury w pełni się należały, bo młody Niemiec zrobił w komiksie to, co rzadko udaje się w literaturze i filmie - napisał i narysował okres dojrzewania w jego najczystszej postaci.
Młodzieńcze lata to dyżurny temat większości twórców. Do tego stopnia eksploatowany, że trudno czymś jeszcze na tym polu zaskoczyć. Bellstorf zdaje się dobrze o tym wiedzieć, bo zamiast na siłę kombinować i wymyślać niestworzone rzeczy, postawił się w roli obserwatora kilku zwyczajnie niezwyczajnych wakacyjnych dni nastoletniego Christopha. W tej prostocie tkwi właśnie największa moc "Piekła, nieba".
Arne Bellstorf, "Piekło, niebo". Kultura Gniewu 2008.
Christoph ma problemy typowe dla większości nastoletnich wrażliwców. Brak porozumienia z rodzicami (chłopiec mieszka z rozwiedzioną matką), kłopoty w szkole, kiepskie kontakty z rówieśnikami, pierwsze uczucie i pierwszy miłosny zawód. Słowem, standard. Ale pokazany tak, że trudno się nie przejąć, kiedy Christoph po cichu przeżywa swoja małe katastrofy, nie potrafiąc z nikim o tym porozmawiać.
Pierwsze skojarzenia podczas lektury to "Ghost World" Daniela Clowes'a i filmy Jima Jarmuscha. Zwyczajni ludzie i ich zwyczajna, chwilami nudna, codzienność. Mało spektakularne, ale do bólu prawdziwe. Bellstorf prostą kreską rysuje dużo bardziej skomplikowaną rzeczywistość, w której każdy rani i jest raniony.
Życie nastolatka to ciężki kawałek chleba. Jednocześnie sami zainteresowani mają często tendencje do dramatyzowania, którego Bellstorf na szczęście uniknął. Dzięki temu na niecałych stu stronach "Piekła, nieba" zawarł wszystko, co najważniejsze - i ulotne. Mały wielki komiks.
Kultura Gniewu sumiennie pracuje na miano najlepszego wydawnictwa komiksowego w Polsce. Kolejne pozycje z jej katalogu można kupować w ciemno. Dowodem "Sala prób" Gipiego, włoskiego rysownika i scenarzysty.
W "5 to liczba doskonała" Igort opowiada kolejną mafijną historię. Unika jednak komiksowego efekciarstwa, porzucając go na rzecz kameralnej przypowieści o sensie vendetty.
Komentarze doPiekło, niebo: Mały wielki komiks o...Skomentuj artykuł
Brak komentarzy w artykule
Co jest grane ?
Reklama Wideo
Uwaga! Twoja przegladarka ma wylaczony JavaScript albo nie obsluguje Flash, uaktualnij przegladarke by moc ogladac film!