zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plMuzykaRecenzje › Pieśni: Chwalmy Pana...

Pieśni: Chwalmy Pana...

Jacaszek wpisał kościelne pieśni w mikrosferę elektroakustyki. Rezultatem jest fascynująca płyta, skłaniająca do refleksji nad granicami i odbiorem religijnej muzyki.
 
.html
 Okładka płyty/NCK
To był początek wakacji ubiegłego roku. Krakowski Kazimierz. Piątkowy wieczór. Duszno i gwarno. W okolicach Placu Wolnica dało jednak się zauważyć dość zaskakującą mobilizację. Grupki ludzi zmierzały wprost do Bazyliki Bożego Ciała. I to nie na mszę świętą, lecz... awangardę. W ten wieczór kościołem miała bowiem zawładnąć muzyka konkretna i elektroakustyczna. Prezentowana na żywo przez artystów z całej Europy. W ruch poszły więc urządzenia elektroniczne oraz przedmioty codziennego użytku, służące za źródła dźwięków. Przestrzeń przed ołtarzem wypełniły abstrakcyjne stukoty, szumy, pogłosy. Sacrum czy profanum To pytanie należy do chyba najczęściej poruszanych nad Wisłą zagadnień. Mogło pojawić się w trakcie kościelnej prezentacji awangardy, pojawi pewnie i przy nowej płycie Michała Jacaszka. 
 
Album "Pieśni" to jakby odwrócona perspektywa krakowskiego wieczoru z awangardą. Tam do Domu Bożego wprowadzano świeckie dźwięki. Pokazując ich majestatyczny wymiar, który niekoniecznie kłóci się z sakralną przestrzenią. U Jacaszka tymczasem jest odwrotnie. To sfera sacrum "nawiedza" laickie konstrukty dźwiękowe: współczesną drone music, ambient, "clicktronikę" czy nawet trip hop. Coś tracąc, ale też coś chyba zyskując. 
 
Kwestia owych "zysków i strat" jest w przypadku "Pieśni" istotna. Przynajmniej dla tego kręgu odbiorców, którzy traktują  materiał wyjściowy z namaszczeniem. Jacaszek sięgnął przecież po znane od lat kościelne pieśni, które wiążą się z sakralnym kontekstem. Stąd wątpliwość, wyrażona wprost na pewnym katolickim portalu: perfekcja czy konfekcja? Tak jakby wymiar duchowy kompozycji wiązał się tylko z jej kościelnym zapleczem, a wyparowywał po wyjściu ze świątyni. Pozostawał melodyczną błyskotką, podrasowaną dla celów estetyki. 
 
Jacaszek nie jest żadnym wywrotowym plądrofonikiem. Jego reinterpretacja wynika z afirmatywnego stosunku wobec rodzimej tradycji religijnej. "Pieśni" są antytezą świętokradztwa. Melodykę kościelnych utworów artysta wpisał w subtelną i wyciszoną formę. Jeszcze bardziej podkreślając ich nabożny charakter.
 
Większość zebranych na albumie kompozycji tonie w mimikrze niskich częstotliwości. To elektroakustyczne tło dobiega do słuchacza z oddali, wymagając dużego skupienia i kreując nieprzerwany strumień cyfrowych szmerów. Na nich właśnie Jacaszek funduje liryczną zawartość albumu. Odgrywane głównie przez instrumenty smyczkowe (rzadziej śpiewane) kościelne melodie. Dostojne i piękne. Co rzadko można powiedzieć o ich codziennych, "parafialnych" wykonaniach. 
 
Międzynarodowa sława Jacaszka (słuchanego z uwagą na Zachodzie) sprawia, iż "Pieśni" doczekają się zapewne i zagranicznych recenzji. Pisanych z pozycji krytyków, którzy polski katolicyzm postrzegają prędzej przez pryzmat folkloru niż transcendencji. Taka ocena nie pozwala jednak w pełni docenić dzieła artysty. W przeciwieństwie do "Trenów", tu religijność mocno determinuje ostateczny kształt materiału. O "Pieśniach" trudno mówić bez odniesienia do duchowych wartości. Tego, jak Jacaszek pojmuje modlitewne skupienie. Jak modeluje przesłanie pierwowzoru, który wyrwany z obrębu religijnej Cepeliady. 
 
Katoliccy ortodoksi lubią stawiać tamę wszystkiemu, co wykracza poza religijny rytuał. Każdy przejaw dźwiękowej metafizyki sytuując albo po stronie ezoteryzmu albo nie mniej groźnej gnozy. "Pieśni" mogą takiego słuchacza szczerze przerazić. To kościelna muzyka nie "po bożemu"; pozbawiona podniosłego ceremoniału i pełna brzmieniowych dygresji. W utworze "Wiatr" spowolniona melodia "Przybądź Duchu Święty" ledwo przedziera się przez elektroniczny gąszcz, zamiast radosnej celebracji przynosząc napięcie i niepokój. Fragmenty "Kto się w opiekę odda Panu Swemu" Jacaszek klei z równie "skorodowaną", mroczną rytmiką a'la cyfrowy dub. Wejście "Bogurodzicy" poprzedzają potężne, przesterowane akordy. To nie jest harmonijne, "ładniutkie" tło pod mszalną emfazę. A jednak daleko posunięte wariacje i trawestacje zdają się "chwalić Pana". Choć z pewnością nie na klęczkach. 
 
Na polu religijnej muzyki elektronicznej, "Pieśni" nie wydają się mieć konkurencji. Jacaszek udowodnił, że w świecie komputerów możliwa jest mistyczna zaduma. Aż prosi się posłuchać Jacaszka w naturalnym dla tej muzyki otoczeniu. Wieczorem, na żywo, w kościele. Z dodatkiem awangardy lub bez. 
 
Płyta "Pieśni" ukazała się nakładem Narodowego Centrum Kultury, w ramach przygotowań do obchodów 1050. rocznicy Chrztu Polski. 




KULTURA ONLINE W TEMACIE:

płyty na chłodne wieczory - Michał Jacaszek i jego "Treny" porusza czymś, czego dotąd w polskiej muzyce eksperymentalnej znaleźć było nie łatwo. Bazując na kurzu, rysach i zanieczyszczeniach stworzył album w żaden sposób nie przystający do dzisiejszych czasów, a jednocześnie twórczości mnożących się jak grzyby po deszczu ambientowców, nagrywających beztreściowe, muzakowe krajobrazy - więcej tutaj.

chrześcijański industrial - Już na początku kariery Blackhouse musiał dać sobie spokój z działalność koncertową. Publiczny odbiór dokonań formacji był bowiem albo zerowy albo skrajnie negatywny. Rynek rocka chrześcijańskiego w USA nie był jeszcze przygotowany na kawalkady fabrycznego hałasu. Blackhouse zarzucano brak ewangelizacyjnej pasji, ale też przygnębiającą oprawę utworów. Jeszcze gorzej zespół odbierali ówcześni fani industrialu - więcej tutaj.




Napisz artykuł
Tagi   jacaszek, pieśni
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Jezeli cos nie jest robione dla zgrywy,to nalezy dac mu szanse.W koncu w piesniach koscielnych i tak najistotniejszy jest tekst.Zreszta kiedys podobne watpliwosci byly przy tzw. "mszach big-bitowych".

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
”Matki” w reż. Pawła Psssiniego na Festiwalu Nowe Epifanie/Gorzkie Żale /recenzja spektaklu/ Teatr / Recenzje
Zaprezentowane podczas Festiwalu Nowe Epifanie/Gorzkie Żale ”Matki” w reż. Pawła Passiniego to niezwykle emocjonujące dzieło...
Krakowski Raut Aktorów i Złote Maski: Widzowie wolą blondynki? /zdjęcia/
Po 14 latach przerwy wróciła impreza honorująca twórców krakowskiego teatru. Wręczono Złote Maski publiczności oraz branżowe Ludwiki.
Strange Clouds 'Calm before the Storm': Dziwnie i pochmurnie /recenzja/
Poznański zespół Strange Clouds intryguje brzmieniami. Ich muzyka to połączenie psychodelicznego rocka, postgrunge'u i elektroniki lat 70.
Krzysztof Penderecki z kolejną nagrodą! ”Pax” Sary Pennypacker: Opowieść o pokoju i przyjaźni /recenzja książki/
Tagi