zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plDebiutyLiteratura › 'Pin i zielony' Michała Łukowiaka: Kiepska sztuka narzekania /debiut/

'Pin i zielony' Michała Łukowiaka: Kiepska sztuka narzekania /debiut/

Okładka książki/Oficynka

Debiut Michała Łukowiaka nie zachwyca oryginalnością treści czy formy. Ta niewielka książeczka budzi naprawdę mieszane uczucia.

Pierwsze słowo pierwszego rozdziału to słynne słowo na "k”. Początek, należy uznać, bardzo oryginalny… byłby, gdyby brutalizm w literaturze był czymś nowym i świeżym. Obecnie tym już nikogo nie zdziwisz. Nikogo też nie zbulwersujesz. Zresztą autor nie zamierza czynić żadnej z tych rzeczy. A nawet jeżeli i zamierza,  to mu się to zdecydowanie nie udaje. Szkoda. Przystępując do lektury złakniony byłem tej wyjątkowej młodzieńczej energii pierwszych dzieł Masłowskiej, Żulczyka czy Nahacza. A tu…

 

Sztuka narzekania

Mamy głównego bohatera Adama, który z wielką pasją uprawia jeden z polskich sportów narodowych, czyli narzekanie. Jego zrzędzenie zajmuje ponad połowę tekstu. Nie podoba mu się dosłownie wszystko. Prawie każda pojawiająca się w polu widzenia rzecz czy osoba. Narzeka na monotonię (Wszyscy mają takie samo życie, od początku, przez narodziny, aż do naturalnej śmierci). Narzeka na tramwaje (nie wierzę, że miał na myśli Wrocław, w którym obecnie mieszka i studiuje). Rzecz jasna narzeka na młodzież, która ostatnio zepsuła się do cna. Narzeka na pracę, na klientów, którzy zachowują się jak „wpuszczone do chlewu świnie”, na szefa. Nie podobają mu się gusty muzyczne i filmowe. Wszystko jawi mu się jako obrzydliwe. Wszędzie przesada i hipokryzja. Betonowa dżungla. Kłamstwo za kłamstwem. Nie chciałbym mieć kogoś takiego wśród przyjaciół. Nawet wśród znajomych bym nie chciał.

Cała książka to jeden bardzo długi i bardzo paskudny dzień mocno rozczarowanego życiem faceta. Zaczyna się od myśli samobójczych i na nich się, w sumie, kończy. W tramwaju Adam staje się świadkiem napaści młodzieży na spotkanego wcześniej żula, który zachwycił go swoją pogodą ducha. Spiesząc się do pracy postanawia jednak stanąć w jego obronie. Za te dobre chęci zostaje pobity, upokorzony i wyrzucony z tramwaju. Dalej będzie tylko gorzej.

Najpierw potraktują go jak bezdomnego w najbliższej restauracji typu fast food. Następnie czeka znienawidzona praca, gdzie dosłownie każdy klient będzie przysparzał mu kłopotów. W końcu uderzy jednego z nich i tryumfalnie się zwolni. Przy samym wyjściu z galerii handlowej zdąży walnąć ochroniarza w głowę butelką zakupionego wcześniej alkoholu… Jedynym światłem w tym królestwie mroku staje się piękna dziewczyna Ewa. Nie inaczej – Adam i Ewa. Ale to też tylko mrzonki. Nic z tego nie wychodzi. Nic z tego nie mogło wyjść. Adam jest co do tego przekonany.

 

Kogo co boli?

Historia głównego bohatera, Adama, to w istocie katalog bolączek, z jakimi mierzy się współczesne społeczeństwo – czytam na okładce i odruchowo zadaję pytanie: Czyżby? Moim zdaniem, oszczędzone na takim „diagnozowaniu bolączek” strony warto było poświęcić na rozbudowanie psychologii bohaterów. A w zasadzie to bohatera. Pomimo skupienia uwagi autora niemalże w całości na jednej postaci, po stu osiemdziesięciu stronach niezbyt dużo o niej się dowiadujemy. Szkoda. Wątek z Ojcem miał niejaki potencjał. Kiedy piszę o rozbudowaniu psychologicznym, nie mam na myśli cytowania całych fragmentów "Kordiana” Słowackiego, jak czyni w pewnym momencie Adam. Nie chodzi mi też o infantylny egzystencjalizm w stylu: Co, jeśli to ja jestem walnięty, a nie ten przeklęty świat?

Na samym końcu, czyli w epilogu, autor ostro zmienia ton i na kilku stronach zaczyna uprawiać moralizatorstwo. Wychodzi miejscami zbyt patetycznie, w innych fragmentach zbyt melodramatycznie. W całości zaś strasznie łopatologicznie i płasko. W jednym akapicie siedem razy użyte zostaje słowo "cel”. Gdzie był redaktor? I skoro już jesteśmy przy zagadnieniach językowych, to poważnym sprawdzianem literackich zdolności dla każdego pisarza są sceny miłosne. A jeszcze bardziej te łóżkowe. Trzy strony jedynego w książce takiego fragmentu strasznie mnie… rozbawiły. Przy tym autor cały czas był całkiem poważny. W ogóle to książce brakuje poczucia humoru i dystansu. Tak jak często brakuje ich naszej młodzieży. Ale nie będę już narzekał. Od tego jest Adam.

 

Książka ukazała się nakładem Oficynki.

Artykuł powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl.

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Debiut prozatorski młodego autora to dla mnie zawsze ciekawa propozycja. Spodziewam się przede wszystkim świeżości i przenikliwego spojrzenia na to o czym się pisze. Wychwycone niedociągnięcia są zazwyczaj z widokiem na pozbycie się ich w przyszłości, oczywiście jeżeli ma się do czynienia z prawdziwym talentem pisarskim. Zachęcam do czytania i pisania.

  • Nie ma to jak dobry poczatek ksiazki. :) Dla jednych bedzie to magnes zachecajacy do jej lektury,innych do niej zniecheci.W przypadki debiutanta,bardzo wazna wydaje sie okladka ksiazki,Ta -przynajmniej dla mnie-nie zacheca do siegniecia po ksiazke.

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
Oscary 2017: 14 nominacji dla 'La La Land'! Film / Aktualności
Musical z Ryanem Goslingiem i Emmą Stone bez konkurencji? Wręcz przeciwnie. "La La Land" ma w Oscarowych bojach bardzo poważnych konkurentów.
Złote Maliny: Najgorsze filmy roku. Kto zdobędzie najwięcej Anty-Oscarów?
Szacowne gremium honorujące hollywoodzkie buble ogłosiło swoje nominacje. Faworytami tegorocznej edycji Złotych Malin są"Batman v Superman" i...
David Garrett powraca do Polski z trzema koncertami
"Diabelski skrzypek" po raz kolejny zawita w kraju nad Wisłą. Podczas wznowionej trasy koncertowej David Garrett zjawi się w Krakowie, Gdańsku...
'Gwiezdne wojny': Znamy tytuł kolejnej części 'Dzienniki z podróży do Rosji', 'Koncert cudzych zyczeń', 'I nie wróciłeś...'/ Nowości w Klubie Kulturaonline.pl
Tagi