zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plTaniecArtykuły › 'Potęga ruchu': 60 lat Wrocławskiego Teatru Pantomimy

'Potęga ruchu': 60 lat Wrocławskiego Teatru Pantomimy

 Henryk Tomaszewski/fot. Andrzej Grotowski - mat. prasowe

Poszukiwał prawdy o człowieku, prawdy w ruchu i poprzez ruch. 23 września minęła 15. rocznica śmierci Henryka Tomaszewskiego, a stworzony przez niego teatr uroczyście obchodził 60. urodziny.

Tancerz, mim, choreograf, reżyser teatralny, pedagog, ale też nieustannie szukający myśliciel i, jak każdy z wielkich twórców teatru – filozofujący antropolog zafascynowany człowiekiem.

Interesuje mnie w teatrze – wyznaje Tomaszewski w wywiadach – dzieło prowadzące do sytuacji ostatecznych bądź biegnących w nieskończoność, bez wyraźnego finału. I dlatego może teatr jakiego bym pragnął, jest »teatrem okrągłym«, lub jeszcze dokładniej »teatrem kulistym«. Kulistym, ponieważ jest to pojęcie sferyczne, a ruch – istota mego teatru – rozgrywa się w trzech wymiarach i w czasie, czyli wymaga także trójwymiarowej przestrzeni. Punktem centralnym »teatru kulistego« jest człowiek, a wszystko rozgrywa się wokół niego na różnych poziomach. Teatr otacza człowieka, który powinien czuć ruch, mimo że go nie wykonuje.

 

Jedyny taki teatr

Po wojnie Tomaszewski przez dziesięć lat był solistą Opery Wrocławskiej. W tym mieście, z którym związany pozostanie do końca życia, w 1956 roku, czyli sześćdziesiąt lat temu, założy Teatr Pantomimy, który z wielkimi sukcesami prowadzić będzie ponad czterdzieści lat. Pełnił jednocześnie trzy funkcje: dyrektora, autora scenariuszy i reżysera. W ten sposób zrealizował 24 premiery, często inspirowane mitologią i różnymi archetypami ze świata literatury i filmu.

A przecież wszystko zaczynało się od kilku etiud. Każde kolejne przedstawienie zgłębiało możliwości nowej formy teatralnej. Tomaszewski szybko odchodzi od francuskiej tradycji czystego mima. Zaprasza do współpracy takich znanych scenografów jak Starowieyski, Majewski, Wiśniak. W wyniku ciężkiej pracy powstaje osobny gatunek – mimodram, a Wrocławski Teatr Pantomimy zostaje oznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Po latach jego twórca przyzna:

Pracowałem przecież na zupełnie nowym terenie, jeszcze zupełnie niewydeptanym. Była w tym zresztą i pewna szansa: nie ciągnęło się za sobą żadnej tradycji, żadnego balastu, żadnych kanonów, wzorców, zaleceń. Ale z drugiej strony była to sytuacja »pracy w ciemno«, kiedy nic jeszcze nie jest sprawdzone, kiedy wszystko wypróbowuje się od początku. Kiedy buduje się coś od podstaw.


"M” jak Mistrz

Jednocześnie Henryk Tomaszewski pracuje jako reżyser i choreograf w innych teatrach. Nawet poza granicami kraju: w Norwegii, Szwecji, RFN. Sławę przyniesie mu wybitna realizacja „Gry w zabijanego” według Ionesco w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Jako pierwszy w Polsce będzie kształcił mimów, a w Karpackim Miejskim Muzeum Zabawek i teraz możemy obejrzeć imponującą, gromadzoną do 1967 roku kolekcję zabawek pochodzących z trzech ostatnich stuleci. W Karpaczu, na cmentarzu przy słynnej świątyni Wang, we wrześniu 2001 roku reżyser znalazł swój ostateczny spoczynek.

 Batory TRANS/mat. prasowe

Był wnikliwym obserwatorem i świetnym psychologiem, o czym można było się przekonać podczas festiwalowej projekcji telewizyjnej rejestracji ostatniego wyreżyserowanego przez niego spektaklu „Tragiczne gry” (1999). Po obejrzeniu, nawet osoby nie obeznani z teatrem pantomimy z pewnością poczuli i zrozumieli, dlaczego przez zespół nazywany jest Mistrzem.

 

Po Henryku

Jubileuszowy Festiwal „Pantomima Porusza” rozpoczął pokaz „Hydrokosmosu” w reżyserii Konrada Dworakowskiego.  Znaczną część publiczności stanowiły dzieci, pod wieloma względami idealni widzowie dla teatru formy i ruchu. Nie mają najmniejszych problemów z układaniem narracji, zawsze chętni do „polotu wyobraźni”, są mniej skojarzeniowo i emocjonalnie sztywne. A samo przedstawienie ku temu wszystkiemu niewątpliwie zachęca. Proste, lecz nie powierzchowne, dość jasne w przekazie, lecz pełne pięknych, uwodzicielskich, wieloznacznych obrazów. Znana historia o zakochującej się w marynarzu syrenki opowiedziana poprzez ruch, światło i kostium nabiera nowych znaczeń. Szczególnie zapada w pamięć bardzo wrażliwa i delikatna kreacja Pauli Krawczyk-Ivanov w roli Małej Syrenki.

Hydrokosmos/mat. prasowe

Wrocławski Teatr Pantomimy, niewątpliwie, pozostaje zjawiskiem unikatowym na skale światową. Ten, kto śledzi jego działalność w ostatnich latach z pewnością zauważył, jak zespół po utracie mistrza nieustannie poszukuje nowych rozwiązań. Nie boji się dość radykalnych eksperymentów. W ciągu ostatnich lat powstały takie spektakle jak "Galapagos" i „Gastronomia” w reżyserii Aleksandra Sobiszewskiego, Tryptyk "Osąd" stworzony przez Jerzego Kalinę, Pawła Passiniego i Leszka Mądzika czy "Stazione Termini" wyreżyserowane przez Marka Oleksego.

Przykładem poszukiwań może służyć prezentowany podczas festiwalu spektakl „BATORY trans” inspirowany książką Bożeny Aksamit „Batory. Gwiazdy, skandale i miłość na transatlantyku”. Dla reżyserki Martyny Majewskiej stał się debiutem w teatrze pantomimy. Na scenie, za pomocą ruchu, ale w tym wypadku też i słów, rozgrywana jest historia podróży w nieznane. Rzecz o migracji, przybliżająca losy poszczególnych bohaterów, a tak naprawdę losy całego międzywojennego pokolenia. Dla większości pasażerów bilet na statek kierowany ekscentrycznym kapitanem Eustazym Borkowskim, staje się biletem do innego, lepszego życia. Zawieszeni między przeszłością i przyszłością bohaterowie rzeczywiście przebywają w swego rodzaju transie. Podobny transowy nastrój towarzyszy „Bachantkom” Maćko Prusaka zainspirowanym zarówno tekstem Eurypidesa jak i spektaklem samego Mistrza sprzed lat. W wyniku czego powstało przedstawienie bardzo bliskie współczesnemu teatrowi, jakim widzimy go na tej że Scenie na Świebodzkim w Teatrze Polskim. Dość ryzykowne posunięcie, które wzbudziło sporo kontrowersji, ale też wiele interesujących, często przeciwstawnych sobie interpretacji.

 

Zaczytani w pantomimie

Pod sam koniec wiadomość dla tych, którzy nie tylko lubią przedstawienia Wrocławskiego Teatru Pantomimy, ale też mądre i dobrze wydane o tym teatrze książki. „Teatr swój widzę kuliście” powinna stać się dla was pozycją obowiązkową. Wiele wart jest sam tylko wprowadzający tekst Mirosława Kocura „O pochodzeniu pantomimy”. Oprócz tego w solidnym tomie zawarte są rozmowy z współpracownikami, wspomnienia, wnikliwe teksty krytyczne oraz około setki fantastycznych zdjęć z przedstawień Tomaszewskiego.

Nawet genialny Marcel Marceau zazdrościł Tomaszewskiemu jego dzieła – czytamy w rozdziale „Mistrz ciszy” napisanym przez Magdę Podsiadły.  Marceau mówił do Henia: Jak to jest, ty robisz takie wspaniałe przedstawienia, a mnie się tak nie udaje?'. W pewnym momencie Marceau spróbował pójść drogą Tomaszewskiego, ale wycofał się, bo w światku teatralnym chodziły słuchy, że po scenie wędrowały zmultiplikowane Marcele Marceau. Krystyna Meissner mówiła o dziełach obu Mistrzów: - Marceau to wielki twórca, ale Tomaszewski był o krok dalej od niego. Marceau tworzył sztukę mimu całym sobą, Tomaszewski stworzył teatr.

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Wroclawskiemu Teatrowi Pantomimy wypada wiec zyczyc co najmniej 60 dalszych lat dzialalnosci.

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
Comédie-Française w polskich kinach Teatr / Aktualności
Gratka nie tylko dla frankofilów. Legendarny Dom Moliera wkracza do sal kinowych! Pod honorowym patronatem związanego niegdyś z francuskim...
Deep Purple wydają EP-kę 'Time For Bedlam'
To już ostatnia prosta w karierze zespołu Deep Purple. Grupa przygotowuje się do pożegnania z fanami, planując kilka muzycznych niespodzianek.
Austra: Future Politics: Synth-popowa rewelacja. Posłuchaj przed premierą!
W marcu wystąpią w Warszawie, a już teraz, przed premierą udostępniają odsłuch najnowszej płyty. Sprawdźcie, jak brzmią zaangażowane, ale...
James Cameron pracuje nad serialem science fiction Moje najważniejsze wydarzenie kulturalne roku 2016 /konkurs/
Tagi