Przedksiężycowi Anny Kańtoch godni Zajdla
Mam wrażenie, że Kańtoch zabrakło elementarnej refleksji nad pisaną książką - stwierdził Michał Foester, recenzując 1 tom "Przedksiężycowych"dla portalu "Esensja". Jakkolwiek mocno uargumentowana była jego krytyczna opinia, coraz trudniej będzie ją obronić. Książka Anny Kańtoch zyskała bowiem szerokie uznanie czytelników. Co widać nie tylko po żywych reakcjach na recenzję Foestera w sieci, ale i werdykcie bodaj najbardziej prestiżowego wyróżnienia rodzimej fantastyki.![]() |
| Okładka nagrodzonej Zajdlem powieści/Fabryka Słów |
Zwycięstwo Kańtoch jest o tyle imponujące, iż z "Przedksiężycowymi" rywalizowały m.in. dobrze przyjęte w głównym nurcie powieści uznanych autorów: "Wroniec", czyli fantazja o stanie wojennym Jacka Dukaja oraz "Święty Wrocław" - miejski horror Łukasza Orbitowskiego. 34- letnia autorka z Katowic ma jednak u fanów duży kredyt zaufania. Jeszcze w zeszłym roku otrzymała Zajdla za opowiadanie "Światy Dantego" z antologii "Epidemie i zarazy".
Pierwszy tom "Przeksiężycowych", o czym świadczy choćby wspomniana recenzja, już w chwili publikacji wzbudził niemałe zamieszanie. Kańtoch zainaugurowała bowiem sagę daleką od standardowych konwencji fantastyki. Powieść próbowano z początku sklasyfikować jako fantasy, ale utwór i tak wymyka się prostym gradacjom. Bliżej mu do onirycznych antyutopii, ukazujących społeczności zniewolone pod jarzmem tajemniczego systemu. Ze względu na naturę owej opresji, "Przedksiężycowi" nasuwają skojarzenia z filmowymi wizjami enigmatycznych metropolii a'la "Mroczne miasto" Alexa Proyasa.
![]() |
| Anna Kańtoch, rocznik 76, z wykszałcenia - orientalistka/Wikipedia |
Dopracowana konstrukcja powieściowego pejzażu, w oczach wielu czytelników decyduje o hipnotycznej wręcz mocy książki. Kańtoch swobodnie miesza plany gnostyckich idei ze steampunkową rekwizytornią. To aczkolwiek dopiero początek większej, obiecującej całości. Oby o podobnej sile autorskiej fantasmagorii. Foerster kończąc swoją recenzję pisał o papierowym księżycu, dekoracji, która niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Mimo wszystko, właśnie takiej dekoracyjności wypada życzyć autorce na przyszłość. I twórczego skoku przez duże S.







