Sceny z życia
![]() |
| Julia Jentsch jako Julia. |
Czułam, jakby przejechał po mnie walec z napisem: to może spotkać również ciebie. Rak, umieranie, rozpad małżeństwa, zagubienie - prawdziwe życie, kawa na ławę. A ja wolę (chyba każdy woli), żeby kino pokazywało nam tę lepszą, jaśniejszą stronę. Codzienność i tak bywa bolesna.
Nie zmienia to jednak faktu, że Szumowska nakręciła kawał dobrego, współczesnego kina, zresztą częściowo opartego na jej własnych przeżyciach. Jest to opowieść o zdolnej fotografce, 33-letniej Julii (w tej roli Julia Jentsch, znana z filmu "Sophie Scholl"), która ma cudowną, kochającą się rodzinę i męża (Maciej Stuhr). Sielankę przerywa jednak choroba matki, znanej autorki kryminałów (mama reżyserki - pisarka Dorota Terakowska również zmarła na raka). Krok po kroku obserwujemy jej stopniową agonię oraz spustoszenie, jakie choroba sieje w jej rodzinie. Julia jest zdruzgotana, a jej depresję pogłębia jeszcze fakt, że mąż-kompozytor pracuje za granicą. W trudnych chwilach może liczyć tylko na Adriana, przyjaciela rodziny i współpracownika. Wkrótce po śmierci matki, świat Julii zawala się po raz kolejny - odchodzi również jej ojciec, który nie potrafi żyć bez ukochanej żony. Na tych gruzach Julia zaczyna budować nową miłość.
![]() |
| Znakomici aktorzy: Małgorzata Hajewska-Krzysztofik i Andrzej Hudziak. |
Film Szumowskiej to historia o dojrzewaniu, brutalnym wkraczaniu w dorosłość. Kiedy nagle okazuje się, że zostaliśmy na tym świecie sami, bez oparcia najbliższych.
W "33 scenach" każdy radzi sobie z tragedią na swój własny sposób. Ojciec pije, Julia fotografuje komórki rakowe matki i wysyła je na biennale sztuki. Bo przecież nikt nie ma patentu na radzenie sobie z cierpieniem. Tak jak nie miała go Julie, bohaterka "Niebieskiego" Krzysztofa Kieślowskiego.
Obraz Szumowskiej nie jest jednak jednym wielkim "dołem". Reżyserka sprawnie operuje ironią, mnoży tragikomiczne wątki i dialogi. Na przykład kiedy pijana Julia z ojcem nabijają się ze śpiącej, śmiertelnie chorej matki ("Nie uważacie, że mamusia wygląda na lekko martwą?"). Albo podczas ostatniego namaszczenia w wykonaniu "podrabianego" księdza. Śmiech miesza się ze łzami, zupełnie jak w życiu. I przez to jeszcze bardziej chwyta nas za gardło.
Delikatna Julia Jentsch uniosła ciężar trudnej roli Julii. Może trochę drażnił tylko głos, z opóźnieniem podkładany przez Dominikę Ostałowską. Mistrzowsko spisali się też rodzice głównej bohaterki - zjawiskowa Małgorzata Hajewska-Krzysztofik (matka) i Andrzej Hudziak (ojciec). Maciej Stuhr w roli delikatnego i w sumie dobrego męża ma już w filmie swoje lepsze i gorsze momenty. Chociaż i tak uważam, że jest to jedna z najlepszych (a w każdym razie najodważniejszych) ról tego aktora. W "33 scenach z życia" drażnił mnie jedynie nieco "drewniany" Peter Gantzler (Adrian).
W tym filmie nie ma żadnego fałszywego tonu. Oglądamy umieranie na raka, wypadanie włosów po chemii, obskurne polskie szpitale. Śmierć zwyczajną, bez majestatu. Ale w odróżnieniu od "Jasnych błękitnych okien" Lindy, które również opowiadały o chorobie, nie znajdziemy tu sztuczności. Jest za to wiele zapadających w pamięć scen (np. śmierć matki w szpitalu). Kolejne dramaty za każdym razem zwiastuje czarny ekran, niczym znak zbliżającej się żałoby, potęgowanej niepokojącą muzyką Pawła Mykietyna. Bo przecież nieszczęścia często chodzą parami. Choć zdarza się, że i trójkami, czwórkami... Jak sobie z tym poradzić? W filmie Szumowskiej nie znajdzimy na to odpowiedzi. Bo to nie jest seans terapeutyczny. To sceny z życia.
|
ZOBACZ TRAILER FILMU
|
| "33 sceny z życia", reż. M. Szumowska, dramat, Polska 2008. |







