zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plLiteraturaAktualności › Tadeusz Konwicki: Portret artysty naszych czasów

Tadeusz Konwicki: Portret artysty naszych czasów

Tadeusz Konwicki
fot. Sławek Biegański

7 stycznia upływają dwa lata od śmierci Tadeusza Konwickiego. Przypominamy sylwetkę tego wybitnego twórcy.

Był artystą wielostronnym: pisarzem, scenarzystą i reżyserem filmowym, uznawanym przez środowiska artystyczne na całym świecie za jednego z najwybitniejszych polskich twórców. Jego stanowiska wobec zadań sztuki przeobrażały się wraz z dojrzewaniem do kolejnych utworów. W swoich najwybitniejszych dziełach oddał obraz przeżyć pokolenia wojennego, które nie może pozbyć się swoich lęków. Wyreżyserował siedem filmów, scenariusz stworzył do czternastu; jest autorem ponad trzydziestu powieści.

Wojna i początek twórczości

Urodził się w 1926 roku w Nowe Wilejce. Studiował filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim, studiów jednak nie ukończył. Debiutował w 1946 roku na łamach prasy literackiej jako prozaik. Zanim jednak zyskał uznanie, służył jako żołnierz podziemia niepodległościowego AK. Brał udział między innymi w akcji "Burza" – w ofensywnej operacji wojskowej, która miała na celu pokazanie Rosjanom, że w Polsce to Polacy są gospodarzami. Jednocześnie wzbiera w młodym Tadeuszu bunt ideowy, który znajduje swoje odzwierciedlenie w tematyce opowiadań (m. in. "Kapral Koziołek i ja" czy "Wielkie manewry"), które pokazują zagubionych powstańców i rozczarowany naród, będąc zarazem refleksją nad kondycją pokolenia. Wraz z redakcją "Odrodzenia" – tygodnika, które miało ogromny wpływ na powojenną kulturę, a w szczególności literaturę – Konwicki przenosi się do Warszawy, gdzie mieszka aż do śmierci. W 1949 r. żeni się z Danutą – polską ilustratorką i plastyczką.

Pryszczaty

Próbując zaadaptować się do nowej rzeczywistości, dość szybko opowiedział się po stronie komunistów. W latach 50-tych stał się  czołowym literatem i publicystą socrealistycznym. Debiutował w 1948 roku powieścią "Rojsty", w której pozbawił heroizmu ideę partyzanckiej walki, oskarżył też dotychczasowe wzorce wychowawcze, sugerując, iż na postawy walczących Polaków wpływ miał romantyzm i "patriotyczne mrzonki". Mimo to powieść ta ukazała się dopiero w 1956 roku, wstrzymana przez cenzurę. Działania literackie Konwickiego pozwoliły przypisać go do grupy "pryszczatych", jak określano pokolenie debiutujące na przełomie lat 40. i 50., które podporządkowywało swą twórczość wymogom ideologii komunistycznej. Wśród ”pryszczatych” znaleźli się również Tadeusz Borowski i Wisława Szymborska.

Pokolenie to zakładało, iż literatura powinna narzucać polskiemu społeczeństwu światopogląd komunistyczny. ”Pryszczaci” atakowali przeciwników rewolucji i nawoływali do fizycznej walki z nimi. Inicjowali ponadto kampanie negacji wobec postaw Zachodu. Konwicki formalnie należał do PZPR do 1966 roku.

Od historii smutnych miast do ”łże-dziennika”

Na początku lat 60. literatura Konwickiego uległa radykalnej zmianie. Nie wiązał się już z żadną grupą literacką, a powieść z ”Oblężonego miasta” stała się swoistym manifestem, w którym autor z jednej strony odcina się od socrealizmu, z drugiej zaś sympatyzuje z komunizmem. Odtąd Wileńszczyzna jako utracona Arkadia wielokrotnie pojawiały się w twórczości pisarza jako stały motyw. Dlatego zdawał się wiedzieć wiele o smutnych miastach – onirycznie przedstawiając zagubienie człowieka, który próbuje budować swoją wieczną ideę trwania  za pomocą takich aktów, jak miłość, narodziny czy śmierci. Takie tematy pojawiają się w jednym z największych dzieł Konwickiego – w  "Senniku współczesnym". W powieści tej pokazał małą miejscowość zamieszkaną przez przesiedleńców, którzy boją się utraty danego im miejsca. Przedstawia także rozterkę wewnętrzną siedemnastolatka, który nieszczęśliwie zakochuje się w mężatce.  

Z kolei we "Wniebowstąpieniu" z 1967 roku to obraz surrealistyczny i groźny, traktujący o rzeczywistości Warszawy. Tajemniczy mężczyzna odzyskuje przytomność pod wiaduktem – tak zaczyna się ta historia. Chociaż obraz stał się powodem krytyki twórczości Konwickiego – spełniał rolę charakterystycznej dla tego autora reguły opowiadania, w którym oniryczność i niepewność towarzyszące opowieści o jednostce zagubionej w przestrzeni i w społeczeństwie, przeplatają się z historią smutnych miast.

Mocno ocenzurowany "Kalendarz i klepsydra" z 1976 roku stał się prawdziwym bestsellerem. W tym modernistycznym pomieszaniu stylów mglista, oszukana opowieść o zasadach państwa, opisana w przekłamanym dzienniku, na dobre pokazała zwrot przeciwko władzy w twórczości Konwickiego.

Dzięki maestrii Konwickiego – pisze Jakub Nikodem - "Kalendarz" to napisany w pierwszej osobie literacki kogel-mogel. Pisarz co chwila puszcza oko do czytelnika i zaprasza do wspólnej gry w oddzielanie prawdy od fikcji, bez względu na to, czy akurat opowiada o toksycznym związku z kotem Iwanem lub relacjonuje podróż do Chin, czy też kiedy daje wykład o kulturze picia wódki w PRL.

Stop klatka

W 1948 roku Bolesław Lewicki zorganizował przy tworzącej się Wyższej Szkole Filmowej w Łodzi kurs pisania scenariuszy filmowych dla młodych pisarzy. To właśnie tam, Konwicki zafascynował się filmem. W historii został zapamiętany jako twórca filmów autorskich. Debiutował jako filmowiec ”Ostatnim dniem lata” – historią o spotkaniu młodego mężczyzny i dojrzałej kobiety (w rolach głównych Jan Machulski i Irena Laskowska). I od razu został zauważony, o czym świadczy m.in.  Grand Prix w Wenecji. Podobno Martin Scorsese po obejrzeniu utworu uznał je za arcydzieło polskiej kinematografii.

Kino Konwickiego jest kameralne i psychologiczne, a jego bohaterowie – skomplikowani i niejednoznaczni, często "porażeni wojną". Takie cechy mają zarówno bohaterowie "Zaduszek" z 1961r. czy też "Jak daleko stąd, jak blisko". Intertekstualnym utworem stało się „Salto” z 1965 roku, w którym akcja utworu toczy się w miasteczku, o którym pisał Konwicki w ”Senniku współczesnym” dwa lata wcześniej.

Konwicki inspirował się także dziełami innych przedstawicieli polskiej literatury, m.in. twórczością Czesława Milosza, którego "Dolinę Issy" ekranizował, ale odczytywał to dzieło na swój sposób.

Nasz naród jest jak lawa

Tak rozpoczyna swoją sentencję młody patriota Wysocki w scenie "Salonu Warszawskiego" arcydramatu Adama Mickiewicza "Dziady". Z tej niezwykłej myśli Konwicki wywiódł  tytuł i ideę swojego najwybitniejszego filmu z 1989 roku -  "Lawy". Oprócz oczywistych intertekstualnych związków z pierwowzorem, Konwicki przestawił ideę walki z rosyjskim zaborcą, uwspółcześniając jej kontekst. Film zrealizowano u schyłku komunizmu, stał się więc dziełem wielowymiarowym – symbolicznym podsumowaniem dotychczasowych rozterek narodu polskiego. Po nakręceniu filmu Konwicki mówił:

Nie zależy mi na tym, aby na nowo uaktywniać to wszystko, co niesie tradycja romantyczna. (…) (Ekranizacja) powinna być testem, który wykaże, jak wyglądamy i kim naprawdę jesteśmy.

"Lawa" jest ostatnim filmem Konwickiego. Poetycki obraz z wybitną rolą Gustawa Holoubka – prywatnie bliskiego przyjaciela – stała się dziełem przełomowym. Podsumowała dotychczasową twórczość reżyserską autora, opowiedziała kilkudziesięcioletnią martyrologię narodu polskiego, a także stała się swoistym testamentem autora, który żyjąc w epoce przemian, zdawał się spełnić swoją rolę wieszcza brawurowo.

 

 

Osiem dekad dojrzewania

O twórczości Konwickiego należy, jak sądzę, opowiadać chronologicznie, jest w tym bowiem pewna prawidłowość. Zaczynając od czasów najwcześniejszych – dotkliwych przejść artysty podczas II wojny światowej – należy patrzeć na dzieło artysty przez pryzmat jego własnej historii. Konwicki przebył drogę wewnętrznych przemian równie dotkliwie, jak współtworzący w tym samym czasie inni pisarze i reżyserzy. To jednak, co odróżnia Konwickiego najdobitniej,  to nierozerwalna koncepcja wewnętrznej małości człowieka wobec wielkich zmian zachodzących wokół niego. To także dojrzewanie do tradycji, którą wcześniej sam krytykował.

Do śmierci mieszkał na tyłach Nowego Światu, a z jego okien widać było Pałac Kultury, w który podobno wpatrywał się godzinami. Mógłby się przecież stać symbolem jego twórczości, bo stworzony na zasadach kolektywnej i socjalistycznej idei, dziś jest podstawą kulturalnej rewolty.

 

Artykuł powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl - korekta redakcyjna:  BLC

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Lubię twórczość Tadeusza Konwickiego. Był taki czas w moim życiu, że przeczytałam sporo jego książek. Ale nie oglądałam filmów w jego reżyserii - być może nadeszłą teraz pora, by uzupełnić te braki.

  • Bez slowa przesady mozna chyba powiedziec,ze Tadeusz Konwicki byl czlowiekiem renesansu.W koncu nie tak czesto ma sie do czynienia z czlowiekiem,ktory doskonale radzil sobie w tak odmiennych dziedzinach jakimi sa:literatura i film.

  • W przypadku tworczosci Tadeusza Konwickiego,to zdecydowanie bardziej od literatury przemawiaja do mnie wyrezyserowane przez niego filmy.Moze jednak siegna po ktoras z jego ksiazek,ktorych do tej pory nie czytalam?

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
Letnie Tanie Kinobranie - Prawdziwe życie /konkurs/ Film / Premiery
Wielkie kino za małe pieniądze. Wspólnie z Kinem Pod Baranami zachęcamy do nadrobienia...
Letnie Tanie Kinobranie - tydzień 2: Kobieta i życie /konkurs/
Wielkie kino za małe pieniądze. Wspólnie z Kinem Pod Baranami zachęcamy do nadrobienia filmowych zaległości. I mamy dla Was podwójne...
Letnie Tanie Kinobranie: Żyć znaczy kochać /konkurs/
Wspólnie z krakowskim Kinem Pod Baranami zapraszamy na wakacyjną sesję "filmoznawczą". Wielkie filmy za małe pieniądze. Mamy dla Was podwójne...
Dom Dźwięku. Zagraj na nie byle czym. Mamy bilety! Bulwar(t) nad Zalewem Nowohuckim. Lato pod znakiem kultury i rekreacji
Tagi