Tord Gustavsen Trio - ciepła Skandynawia
W sklepach "Being There", nowy album tria Torda Gustavsena. Norweski pianista jazzowy nie po raz pierwszy udowadnia, że brzmienie jego zespołu jest unikatowe. Spodoba się fanom Marcina Wasilewskiego, a nawet Charliego Haydena.
![]() |
| Tord Gustavsen Trio/fot. www.tordg.no |
W Skandynawii czas na zmianę warty. Po erze Jana Garbarka na scenę wkracza nowe pokolenie muzyków. Łączy ich erudycja, świetna orientacja w gatunkach muzycznych. Dzieli odmienny styl i klimat.
Bardzo lubiane w Polsce E.S.T., czyli trio pianisty Esbjörna Svenssona, specjalizuje się w jazzie ostrym, nerwowym, niezwykle dynamicznym, intelektualnym. Fortepian pod palcami Svenssona brzmi jakby pianista miał przy jego pomocy rozwiązać matematyczno-logiczne łamigłówki, a tytuły utworów to często zabawy z leksyką ("The Unstable Table & The Infamous Fable").
Członkowie E.S.T. nie lubią etykietek. Określają się mianem muzyków popowych, którzy grają jazz. Kompozycje tria są co prawda niezwykle energetyczne, ale ich brzmienie cechuje jednak dystans, a chwilami nawet lekki chłód.
Zupełnie inaczej jest z miękką fortepianową frazą Torda Gustavsena. Norweg, absolwent Uniwersytetu w Oslo (socjologia, muzykologia) to erudyta i introwertyk.
Svensson przypomina na scenie ucznia, który wreszcie dorwał się do instrumentu, Gustavsen jest raczej typem romantyka, myśliciela. Dlatego na najnowszym albumie "Being There", zamykającym płytowy tryptyk (pozostałe dwa tytuły to "Changing Places" i "The Ground") nic nie jest efekciarskie. Pianista podkreśla często, że trzeba kochać każdą nutę i szanować przestrzeń, jaka między nimi istnieje.
![]() |
| Tord Gustavson jest typem romantyka. |
Kompozycje są rzeczywiście przemyślane w najdrobniejszym szczególe, choć sprawiają wrażenie impresji, ulotnej myśli, którą zatrzymuje się i rozwija. Tord Gustavsen Trio to trzygłowy organizm o jednych płucach. Wystarczy posłuchać jak muzycy współpracują ze sobą we fragmencie "Blessed Feet" w stylu Keitha Jarretta (fenomenalna gra Vespestada). Wszystko dzieje się tu na jednym oddechu, a przy tym utwory sprawiają wrażenie zarówno balladowych improwizacji, jak i w pełni zintegrowanych kompozycji.
Gustavsen szuka inspiracji w tradycji jazzowej pianistyki (Jarrett), ale też w odmiennych estetycznie gatunkach (gospel w "Still There") czy kulturach (echa muzyki hiszpańskiej w "Where We Went"). Prawdopodobnie jednak z równą maestrią odnalazłby się np. grając melancholijnego Chopina czy onirycznego Ravela.
![]() |
| Okładka płyty "Being There". |
Trzeci album norweskiego zespołu (świetnie przyjęty w Europie) zdaje się udowadniać, że Skandynawia zaczyna powoli pretendować do stolicy jazzu młodej generacji.
Being There
ECM 2007








