zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plMuzykaArtykuły › W orkiestrze (nie) samotnych serc

W orkiestrze (nie) samotnych serc

Cynthia Lennon/fot. Wikipedia

Nie ulega wątpliwości, że Beatlesi zmienili świat. Czy rewolucja muzyczna, obyczajowa, kulturowa byłyby jednak możliwa bez wsparcia, opieki, inspiracji ze strony kobiet?

1 kwietnia zmarła Cynthia Lennon. Odejście pierwszej żony założyciela zespołu zostało odnotowane w niektórych mediach, jednak nie wzbudziło większych emocji. Wpasowało się to zresztą w jej wizerunek – od zawsze była osobą wycofaną, powściągliwą, wręcz onieśmieloną szumem i zgiełkiem, jaki panował wokół wszystkich członków "rodziny beatlesowskiej". Na swój sposób najważniejsza, była pierwszą z kobiet dłużej związanych z którymś ze słynnych liverpoolczyków.

 

She was just seventeen..

John poznał Cynthię w Liverpool Art College. Początkowo oboje nie zwracali na siebie większej uwagi – ona uważała go za niechlujnego lenia, on zaś nazywał ją Panną Świętoszką. Niewiele wskazywało, by mieli się ku sobie. Jedynym, co ich łączyło, była wada wzroku – oboje byli krótkowidzami. Cynthia zauroczyła Johna dopiero wtedy, gdy rozjaśniła włosy, upodabniając się do Brigitte Bardot. Wkrótce zaczęli chodzić razem na potańcówki, a za niedługo oficjalnie stali się parą. W zbiorze "John Lennon. Listy"  można zobaczyć tęskne kartki, jakie do swojej dziewczyny wysyłał osiemnastoletni muzyk. Wielokrotne wyznania i zapewnienia o dozgonnej miłości, przyozdbabiał własnoręcznymi rysunkami.

Cynthia i John Lennon w 1959 roku/Wikipedia

Ich uczucie od początku niewolne było jednak od komplikacji. Wyjazdy Beatlesów (w pięcioosobowym składzie - ze Stuartem Sutcliffem na basie i wciąż bez Ringo Starra, za to z Petem Bestem na bębnach) do Hamburga, z jednej strony wzmagały tęsknotę, z drugiej zaś naturalnie oddalały ich od siebie. Hulaszczy tryb życia Lennona w słynnej dzielnicy Reeperbahn także nie pozostawał bez wpływu na ich związek (świetnie zostało to uchwycone w filmie "Backbeat" w reż. I. Softleya). Zresztą jego zachowanie względem Cynthii już wcześniej mogło budzić niepokój. Samemu pozwalając sobie na wiele względem poznanych kobiet, miewał napady zazdrości za każdym razem, gdy jakiś mężczyzna przybliżał się do jego dziewczyny. Raz spoliczkował ją nawet tak mocno, że uderzyła głową o ścianę. Odchodzili i wracali do siebie.

 

Help, I need somebody..

Kolejny etap związku spadł na nich, jak grom z jasnego nieba. W 1962 r. okazało się, że Cynthia jest w ciąży. Lennon nie zastanawiał się długo i zaproponował jej małżeństwo. Wkrótce Beatlesi zaczęli odnosić pierwsze poważniejsze sukcesy. Wszystko nagle przyspieszyło. Przestali być anonimowymi chłopakami z Liverpoolu, rozpoczynała się Beatlemania. Menedżer zespołu, Brian Epstein, uznał, że ze względu na jej bezpieczeństwo, a przede wszystkim wizerunek Fab Four, lepiej będzie, gdy świat nie dowie się o małżonce lidera. W pełnym przygód życiu rockmana zwyczajnie brakowało czasu na rodzinę. Cynthia zajmowała się więc małym Julianem, od czasu do czasu "zaszczycana" przez Johna krótką wizytą.

Lennon i Yoko Ono w obiektywie Johna Mitchella/Wikipedia

Beatlemania ogarnęła cały świat. Prostolinijna, urocza dziewczyna z malutkim synkiem nie mogła na dłuższą metę konkurować z tym, co działo się wokół Johna. Zamknięta w pięknym domu, otoczona niewiele znaczącymi kosztownościami, zwyczajnie nie miała szans by dotrzymać kroku rozwijającemu się artyście. Mimo, że przez kilka lat utrzymywali pozory normalnego małżeństwa, ich związek de facto nie istniał. W słynną podróż do Indii, Lennon, wyruszył jeszcze z prawną żoną przy boku, jednak z nową miłością w sercu. Jego romans z Yoko Ono zburzył pozorny ład, jaki istniał wokół Cynthii i małego Juliana.

Po orzeczeniu rozwodu (co oczywiście nie obyło się bez kontrowersji z obu stron), Cynthia usunęła się w cień. Zerwanie z dotychczasowym życiem oznaczało z jednej strony utratę wygody i licznych atrakcji, z drugiej zaś wolność od prasy i nieustannego jazgotu medialnego, który tak jej doskwierał. Kilkukrotnie wychodziła za mąż, po latach utrzymywała uprzejme relacje z Yoko Ono, próbowała swoich sił na scenie, w malarstwie, w biznesie, a także wydała dwie książki o wspólnym życiu z Lennonem.

Jej wpływ na Johna do dziś trudno ocenić. Jakby nie patrzeć, była (lub bywała) przy nim w najważniejszym, formacyjnym dla artysty, okresie jego życia. Zapewniała mu względną stabilizację, gdy Lennon stąpał po krawędzi wycieńczenia i nałogów. Być może w zestawieniu z wyrazistą, przebojową Yoko, zwyczajnie brakowało Cynthii siły przebicia, która pozwoliłaby na coś więcej niż bycie "tylko żoną" sławnego Beatlesa.

 

Something in the way she moves..

Dużo bardziej swoją pozycję w świecie popkultury zaznaczyła Pattie Boyd. Pierwsza żona George'a Harrisona rozpoczęła karierę jako modelka. Występując obok tak znanych postaci jak Twiggy, znalazła się na okładkach wielu popularnych magazynów (m.in. Vogue'a). Dzięki znajomości z reżyserem Richardem Lesterem, w 1964 r. zagrała niewielką rólkę w filmie "A Hard Day's Night", gdzie poznała Harrisona i resztę Beatlesów. Zgodnie z jej relacją, pierwsze słowa, jakie skierował do niej George, były propozycją małżeństwa, ewentualnie kolacji, jeśli na to pierwsze jest jeszcze za wcześnie.

 Harrison z Pattie Boyd/imdb.com

Stanowili uroczą parę. Ona piękna, przebojowa, zabawna, on, nazywany "cichym Beatlesem", z coraz większymi ambicjami i umiejętnościami kompozytorskimi. Wzięli ślub w 1966 r., dostosowując termin ceremonii do planów zespołu. Ich wspólnego rozwoju nie zakłócały wewnętrzne problemy Beatlesów, czy też atmosfera "lata miłości". Harrison pisał dla niej piosenki, z których najsłynniejszą stało się "Something". Wzruszająca, elegancka ballada, została nazwana przez Franka Sinatrę najpiękniejszą piosenką o miłości z ostatniego półwiecza (a żeby było zabawniej, nieświadomy Sinatra, przypisywał ją przez dłuższy czas duetowi Lennon – McCartney).

 

 

 

Wonderful Layla

W tym czasie jednym z najbliższych przyjaciół Harrisona stał się Eric Clapton. Nazywany "Bogiem", występował w The Yardbirds, a także w pierwszej legendarnej supergrupie – Cream. Jego twórcze kontakty z Beatlesami rozpoczęły się od nagrania solowej partii gitary w utworze "While my guitar gently weeps". Mimo początkowego oporu (nikt inny (poza wami – przyp.) nie gra przecież na albumach Beatlesów), ostatecznie zgodził się pomóc przyjacielowi, a w kolejnych latach wielokrotnie występował na koncertach z pozostałymi członkami zespołu.

Okładka singla z pamiętną "Laylą"/Polydor

Clapton skrywał też pewną tajemnicę. Od dłuższego czasu był szaleńczo zakochany w Pattie, czyli żonie jednego z najbliższych kolegów. Kilkukrotnie zresztą wyznawał jej miłość, będąc rozdartym między silną namiętnością, a poczuciem swoistej lojalności wobec przyjaciela. Zamieszkał z Paulą – jej siostrą, która w jakimś stopniu miała zapewne rekompensować brak ukochanej.

Gdy George dowiedział się o sekretnym uczuciu, był wściekły. Wychodzisz z nim, czy zostajesz ze mną? - rzucił w gniewie do pobladłej ze strachu Pattie. Tym razem, kobieta jeszcze została. Po kolejnych, wzajemnych zdradach (Boyd romansowała m.in. z gitarzystą Ronniem Woodem z The Small Faces, a później The Rolling Stones, zaś Harrison uwikłał się w przygodę miłosną z Maureen Starkey, czyli żoną Ringo Starra, co złośliwy Lennon miał później określić jako "swoiste kazirodztwo"), a także na skutek narkotykowego nałogu "cichego Beatlesa", ich małżeństwo dobiegło jednak końca.

W międzyczasie kolejne kłopoty z narkotykami miał również Clapton. Świadectwem stanu jego ducha stał się, nagrany przy współudziale Duane'a Allmana, album "Layla and Other Assorted Love Songs", w którym przelał swoją nieszczęśliwą miłość do Pattie na dźwięki gitary. Silne wpływy bluesowe oraz rozpacz odrzucenia słychać zwłaszcza w takich utworach jak "Why Does Love Got To Be So Sad?" czy "Layla". Najważniejsza piosenka albumu, oparta na perskim poemacie, opowiadała oczywiście historię miłości niemożliwej.

 

 

 

Związek Pattie i Claptona wreszcie stał się faktem. Nie zburzyło to w żaden sposób więzów przyjaźni pomiędzy słynnymi gitarzystami. Co więcej, Harrison, wraz z McCartneyem i Starrem, zagrali (podobno) na weselu Claptonów kilka utworów Beatlesów. Sama Pattie stała się inspiracją dla kolejnej słynnej ballady, czyli "Wonderful Tonight". Szybko okazało się jednak, że uczucie łączące ją z Claptonem przebrzmiało i w 10 lat po zawarciu małżeństwa ich związek stał się tylko wspomnieniem.

 

And in the end, the love you take..

Niewątpliwie, powyższy szkic wymaga rozwinięcia. Jako, że historia Beatlesów staje się dyscypliną niemalże naukową (na amerykańskich uniwersytetach otwierane są studia poświęcone Fab Four), bez wątpienia będzie można jeszcze wrócić do innych, nieopisanych epizodów z dziejów słynnej czwórki. Na przedstawienie zasługują nie tylko ich romantyczne miłości (Yoko Ono, Linda Eastman, Barbara Bach), ale także inne bliskie kobiety czy, być może przede wszystkim, bohaterki ich piosenek. I pewnie kiedyś się doczekają..

 

PS. Tytuły podrozdziałów pochodzą z piosenek The Beatles i Erica Claptona.

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Ach, to skomplikowane życie uczuciowe celebrytów! To odchodzenie i wracanie do siebie... Ja tego nie potrafię zrozumieć, dlatego dziwię się Cynthii, że tak długo wytrzymywała. Jasne, z początkującą (młodą i przystojną) gwiazdą, ale jednak również z mężczyzną, który ją upokarzał swoimi ekscesami i innymi wybrykami.

  • Zapowiada się ciekawie, zresztą każda książka odsłaniająca kulisy życia słynnej grupy taka będzie. Fajnie, że są jeszcze nieznane fakty, które można odkryć i zaskoczyć nimi czytelników.

    • Z tego co zrozumialam po przeczytaniu materialu,nie jest to zapowiedz zadnej ksiazki! Chyba,ze zmasz blizej autora zamieszczonego tekstu i wiesz nieco wiecej na ten temat.

  • Brzmi interesująco :)

  • Mozna smialo zalozyc,ze gdyby w zyciu wymienionych muzykow nie znalazly sie wspomniane kobiety,to znalezliby oni inne bodzce dla swej tworczosci.Ale o takich zwiazkach przynajmniej dobrze sie czyta.

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
'Z biegiem lat, z biegiem dni [gdzie jest Pepi]' w Teatrze Słowackiego: Prawdziwych cyganerii już nie ma /recenzja spektaklu/ Teatr / Recenzje
Agnieszka Glińska wskrzesza świat krakowskich artystów i filistrów przełomu XIX i XX wieku. Jej spektakl to również osobiste śledztwo w...
Obcy kontra Ripley w Kinie Pod Baranami /konkurs/
Kultowe odsłony sagi o Obcym na dużym ekranie. Mamy dla Was podwójne zaproszenie na maraton z porucznik Ripley.
'Dzienniki gwiazdowe' w Teatrze Groteska: Z kosmosu na Ziemię /recenzja spektaklu/
Lem ciągle na czasie! Widzów nowej adaptacji "Dzienników gwiazdowych" czeka gorzka, choć niepozbawiona humoru refleksja na temat ludzkości....
14. Festiwal Filmowy Millenium Docs Against Gravity: Oderwij się! /relacja/ Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie: Kino jest muzyką! /relacja- zdjęcia- wideo/
Tagi