Witkacy i Sasnal w Warszawie
![]() |
| St. I. Witkiewicz, Michał Choromański, 1930, pastel, papier |
Witkacy dwadzieścia lat później
Dziś może trudno w to uwierzyć, ale pierwszą wystawę w całości poświęconą pracom Stanisława Ignacego Witkiewicza Polacy zobaczyli dopiero w 1985 roku w stulecie jego urodzin. Wówczas zorganizowało ją Muzeum Literatury, które ma w swoich zbiorach sporo dzieł twórcy teorii "Czystej formy". Od tamtej pory zmieniło się właściwie wszystko jeśli chodzi o postrzeganie "wariata z Krupówek". Witkacy jest wymieniany we wszystkich rodzimych podręcznikach literatury, malarstwa i fotografii. Sporo zrobiono też w promowaniu go za granicą. Chwalić możemy się już nie tylko Witoldem Gombrowiczem, Stanisławem Lemem (podobno najchętniej czytanym polskim pisarzem), ale i autorem "Pożegnania jesieni", który był nowatorem we wszystkich dziedzinach, w jakich zaczynał działać. Trzeba zaznaczyć, nie zawsze konsekwentnym w swoich zamierzeniach (pociągała go Czysta Forma a jego rysunki były często rodzajem komentowania życia bliższych i dalszych znajomych).
Wystawę w Muzeum Literatury zorganizowano dwadzieścia lat po słynnej monograficznej witkacowskiej ekspozycji. Może i aktualny projekt będzie dla niektórych formą muzealnego wietrzenia szaf, ale jeśli w jego ramach można obejrzeć rzadziej prezentowane prace i znowu zachwycić się nowatorstwem, jakie w okresie międzywojennym zafundował Polakom Witkacy, to dlaczego nie ujawniać takich skarbów.
Artysta zaczynał od kolorowania prac ojca. W "Ptakach siedzących przy stole" autorstwa Stanisława Witkiewicza barwy wszystkim bohaterom (biesiadującym przy stole ptakom, stylizowanym na ludzi) domalował dwunastoletni wówczas syn Stanisław Ignacy. Zresztą cztery lata później ojciec pisał o nim, że "najznakomitsi polscy pejzażyści z wielkim zainteresowaniem i pochwałami oglądali roboty dziecka". Szesnastolatek malował wtedy głównie z natury i z tamtego okresu pochodzi m.in. już świetny "Pejzaż nocny". Po samobójstwie narzeczonej Witkacy wyjechał z przyjacielem, antropologiem Bronisławem Malinowskim do Australii i wtedy inspirowały go tamte strony, co świetnie widać w "Pejzażu australijskim". Ale najciekawsze są bez wątpienia prace późniejsze. Zwłaszcza te wykonywane w ramach Firmy Portretowej "S. I. Witkiewicz", które były dzielone na odpowiednie kategorie (m.in. portret wylizany tzn. najbardziej wierny, portret z pewną dozą karykaturalności itp.). Spostrzegawczość Witkacego, jego skłonność do ironizowania, a czasem po prostu wyzłośliwiania się znalazły tu najpełniejszy wyraz. Na wystawie obejrzymy też rękopis autobiograficznej powieści "622 Upadki Bunga, czyli Demoniczna Kobieta" z 1922, która została wydana dopiero...50 lat później. Są zdjęcia Witkacego w górach, jego jaskrawo pomarańczowy krawat i demoniczny autoportret "Ostatni papieros skazańca" z 1924, jeden z najbardziej znanych obrazów.
Wystawa będzie na razie czynna do jesieni. Pozostałe informacje znajdziecie tutaj
![]() |
| Zbigniew Libera - Che. Następny kadr, 2003, z cyklu "Pozytywy". |
W Muzeum Narodowym zaskakuje z kolei wystawa "Punkty odniesienia". Zaskakuje, bo znajdujące się tam prace to efekt długofalowej i wyjątkowo rozsądnej jak na polskie warunki polityki kupowania najnowszej sztuki przez państwowe muzeum. Wystarczy przespacerować się po większości podobnych placówek wystawienniczych w kraju i można dojść do słusznego wniosku, że sztuka najnowsza kończy się tam najczęściej na latach siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych ubiegłego wieku i nazwiskach Magdaleny Abakanowicz albo Natalii LL. Brak prezentacji prac tych, którzy dziś wyznaczają trendy - Wilhelma Sasnala, Zbigniewa Libery czy Pawła Althamera.
Muzeum Narodowe w Warszawie zaradziło temu wspólnie z Kancelarią GESSEL, zakładając dziesięć lat temu Fundację Zbiorów Sztuki Współczesnej. Jej zadaniem jest promowanie najnowszej polskiej twórczości. Do tej pory ze środków kilku sponsorów (w tym najważniejszego -Kancelarii GESSEL) udało się już kupić ponad czterdzieści prac dziewiętnastu autorów. Teraz po raz pierwszy pokazano je razem na jednej wystawie.
![]() |
| Wilhelm Sasnal, Bayer, 2000, olej, płótno. |
Jest prześmiewcza praca tandemu Kijewski/Kocur "Queen Midas Looking for Bugs" z 1995 roku wykonana m.in. z klocków lego, betonu i 24 karatowego złota. Zobaczymy też starsze prace z lat siedemdziesiątych, m.in. Ewy Partum. Jest też jej najnowszy performance z Hiszpanii zatytułowany "Perły", podczas którego wiele kobiet szminkując nieustannie usta całowało spory kawałek białego materiału. Tytuł nawiązuje do perfekcyjnych pomocy domowych, czyli kobiet zmuszonych do pracy poza granicami swojej ojczyzny, bo na miejscu nie mogą zarobić na utrzymanie.
Wystawa w Muzeum Narodowym można oglądać do 30 września. Pozostałe informacje znajdziecie tutaj.
Napisz artykul









