Wydaj im płytę
![]() |
| Julia Marcell/Fot. archiwum artystki |
Serwisy pozwalające fanom muzyki zdecydować, którego artystę chętnie posłuchaliby na płycie, biją obecnie rekordy popularności. Zasada jest prosta - wykonawcy kompletnie za darmo promują swoją muzykę i zachowają nad nią pełną kontrolę, a przy okazji wspólnie z fanami zbierają fundusze na wydanie własnego albumu. Ci ostatni sami mają okazję do odkrycia nowych muzycznych talentów, a jednocześnie mogą zostać ich inwestorami i zarabiać na sławie swoich idoli.
Doczekaliśmy się pierwszej polskiej gwiazdy i to od razu - delikatnie mówiąc - międzynarodowego formatu. Nie zdążyła nagrać jeszcze ani jednej płyty, a stała się pupilkiem zarówno polskich, jak i zagranicznych pismaków - Julia Marcell. Recenzje jej pierwszych utworów pojawiły się w muzycznych pismach i serwisach. Stała się bohaterką artykułu opublikowanego przez "Guardian", często i gęsto porównuje się ją do Tori Amos czy Reginy Spektor.
![]() |
| Julia Marcell wyśpiewała już sławę wirtualnie, czy zdobędzie sukces realnie?/Fot. archiwum artystki |
Wbrew pozorom, to jednak nie pieniądze wabią internautów. Konkretnie da się zarobić dopiero wtedy, gdy wyłoży się na artystę naprawdę sporą sumę. Na stronie Sellaband fani, którzy wierzą w sukces artysty, kupują udziały w produkcji jego płyty. Minimalna inwestycja to 10 dolarów. Pieniądze są do odzyskania, ale tylko wtedy, gdy na koncie zbierze się 50 tys. dol. Wtedy Sellaband organizuje profesjonalną sesję nagraniową, wydaje płytę i zajmuje się promocją.
Kiedy krążek już powstanie, inwestorzy otrzymują jej limitowane wersje - jedną za każdy udział - które mogą sprzedawać na stronie Sellaband, zarabiając na każdym egzemplarzu dolara. Na ich konto idzie również 20 proc. ze sprzedaży reszty nakładu. Jeżeli więc nie zainwestuje się dużo, to dochody są niewielkie. Ale nie o to nawet chodzi w serwisie. Tutaj po prostu możesz mieć wpływ na rynek muzyczny. Slogan strony w końcu brzmi: "Sam jesteś wytwórnią płytową".
![]() |
| Chłopaki z Dick4Dick prężą się i wypinają, ale najlepsi nie są/Fot. archiwum zespołu |
Doczekaliśmy się też polskiej wersji zagranicznego serwisu. Co prawda odróżnia go kilka elementów, ale zasada jego działania jest identyczna. Na Megatotal można kupić sobie plik mp3 z utworem artysty nawet za 1 grosza i pobrać w formacie MP3 bez żadnych zabezpieczeń. Tym samym stajesz się automatycznie inwestorem - będziesz zarabiać razem z ulubionym wykonawcą na dalszej sprzedaży jego utworów oraz - jeśli wyda płytę - także na jej sprzedaży.
Rejestrują się wszyscy - od kompletnych amatorów, przez artystów, którzy już pierwsze koncerty i nagrania mają za sobą, ale wciąż daleko im do profesjonalizmu, po wykonawców już uznanych (swój profil założyli tam m. in. zespół Dick4Dick, Adam Bień, o którym pisaliśmy tutaj czy białostocki raper Hukos - tutaj). I co ciekawe, to wcale nie oni są najlepsi. Miejsce numer jeden na Megatotal zajmuje śląska kapela Nell, o której już od jakiegoś czasu w internecie i na koncertach sporo się opowiada, mimo to wciąż są bez płyty.
Wniosek? Być może nasz rynek muzyczny jest sztucznie kreowany przez media i przez wpływowe osoby w branży. A być może to kolejna internetowa ciekawostka, zaś artyści, którzy na jej fali wypłyną prędzej czy później i tak wdepną w cały ten muzyczny szołbiznes (jak to było w przypadku zespołu Arctic Monkeys swojego czasu wykreowanego przez MySpace). Jedno jest pewne - płyta CD ma dzisiaj poważnego konkurenta, takich sygnałów jest znacznie więcej i być może kiedyś jeszcze będziemy opowiadać naszym wnukom o czymś tak niebywałym, jak płyta kompaktowa.
Linki:
Napisz artykul









