Zdolna córeczka tatusia
Nie wiem dlaczego gdy wielkie polskie media internetowe piszą o młodych artystach znad Wisły, zawsze muszą odwołać się do nazwisk ze światowej sceny. W informacjach o grudniowym debiucie płytowym Kari Amirian jak mantra powtarzała się informacja, że młoda wokalistka jest "odpowiedzią na Björk". To prawdopodobnie chwyt mający wziąć pod włos czytelników, od których oczekuje się zwyczajowej porcji komentarzy w stylu "E, jaka tam Björk, bez porównania". Z wielką Islandką bowiem Polka ma co najwyżej tyle wspólnego, że również jest kobietą. I potrafi znakomicie śpiewać.![]() |
| Kari Amirian/fot. K. Bis/Myspace |
Już otwierający płytę "My Favourite Part", radosna ballada prowadzona riffami gitary akustycznej, definiuje brzmienie całego albumu. Zgodnie z oczekiwaniami, kolejne piosenki na "Daddy Says..." będą równie proste i urokliwe – jednocześnie roi się w nich od instrumentalnych i wokalnych smaczków. Warto wspomnieć choćby dość mroczny i progresywny "Stronghold" czy następującą po nim prawem kontrastu zgrabną i melancholijną pioseneczkę "The Winter Is Back" z refrenowymi zaśpiewami, których nie powstydziłby się Jónsi z Sigur Rós. Z kolei szybka "Jump Into My Heart And Stay" przywodzi na myśl skojarzenia z energetycznymi kawałkami Reginy Spektor.
Moim osobistym faworytem jest jednak przedostatni utwór z płyty, "A Little B". Kameralna ballada prowadzona cudownie harfowymi arpeggiami, do których dołączają powoli fortepian, smyczki, a wreszcie delikatna perkusja. A nad tym wszystkim dziecięco naiwny głos Kari Amirian, wyśpiewujący do pozytywkowej melodii historię o małej księżniczce zagubionej w wielkim świecie – majstersztyk.
![]() |
| Kari Amirian - "Daddy Says I'm Special", 2011 |
"Daddy Says I'm Special" to prawie 50 minut niezwykłej atmosfery, nie tylko na zimę. Płyta powinna ucieszyć zarówno wielbicieli alternatywy (bo klimatycznie sytuuje się gdzieś na przecięciu Cocteau Twins i Sigur Rós), jak i poszukiwaczy ambitniejszych dokonań polskiego popu. Przede wszystkim jednak cieszy, że na nasz (za przeproszeniem) rynek muzyczny wkracza postać, która ma szansę naprawdę coś zawojować. Panie, panowie, Kari Amirian. Zgodnie z tytułem jej debiutanckiej płyty, tatuś mówi, że jest wyjątkowa – i coś w tym jest. Przekonajcie się sami: lwiej części albumu można posłuchać na MySpace'owym profilu artystki (pod tym adresem).







