zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plFilmRecenzje › 'Batman v Superman': Kto tu rządzi? /recenzja filmu/

'Batman v Superman': Kto tu rządzi? /recenzja filmu/

 Batman vs Superman - starcie tytanów, raczej podwórkowa bójka.../Warner Bros.
Filmowe starcie dwóch superbohaterów. Potężne zyski w kinach, ale miażdżące opinie krytyków. Czy rzeczywiście jest aż tak źle?
 
Zack, proszę natychmiast pozbierać swoje zabawki, a figurki Supermana i Batmana odłożyć na swoje miejsce! Od jutra zakaz wstępu do komiksowego uniwersum. Przenosimy się do pierwszaków. Jak się nauczysz na nowo składać klocki fabuły, może dostaniesz jakiś reboot z superbohaterem. Na razie - szlaban! Tak mogłaby brzmieć reprymenda wobec niesfornego Zacka Snydera. Reżysera, który zdaniem recenzentów dosłownie i w przenośni ukatrupił komiksową mitologię. Za jednym razem pogrążając aż dwóch superbohaterów. Wśród komiksowych superprodukcji, tak złe recenzje jak "Batman v Superman" miała chyba tylko "Fantastyczna czwórka". Snyderowi niechybnie grożą Złote Maliny. Tylko publiczność wie swoje i pracuje na olbrzymi kasowy sukces filmu. Obecnie sięgający ponad pół miliarda dolarów. I kto tu ma rację?
 
 
Dziecko epoki post-MTV
 
Można nie lubić stylu Snydera, ale trudno mu odmówić talentu do spektakularnych widowisk. Amerykański reżyser pozostaje nieodrodnym dzieckiem epoki post-MTV. Wychowanym na szybkim montażu, barokowym zdobnictwie ujęć i prostej symbolice kadrów. Kimś, kto pojmuje narrację bardziej jako zbiór efektownych spotów niż koherentną wizję. Czy to źle? Jeśli Snyder dysponuje rzetelnym scenariuszem, potrafi wznieść się na wyżyny rzemiosła. Tak było z pieczołowitą ekranizacją "Strażników". "Batman v Superman" to jednak inna bajka. Bajka, w której Snyder nie czuje się dobrze. Za co należy winić przede wszystkim idiotyczny scenariusz Davida S. Goyera i Chrisa Terrio.
Snyder wie, jak kręcić z rozmachem/Warner Bros.
Goyer "popisał się" już pod dyskusyjnym "rebootem" Supermana, również reżyserowanym przez Snydera. Mimo licznych niedociągnięć, "Człowiek ze stali" był jednak opowieścią zwartą dramaturgicznie. Pozwalał zżyć się z postacią Supermana; rozpisaną w czasie oraz idącą od życiowych przełomów do zmagań z kosmicznym zagrożeniem. Tymczasem "Batman v Superman" stanowi konglomerat kilku kuriozalnych historii, które scenarzyści próbują na siłę skleić w całość. Co chwilami przynosi niezamierzone komiczne rezultaty.  
 
 
Podwórkowa bójka o przewodnictwo w stadzie
 
Komiczne jest na pewno tytułowe starcie Batmana z Supermanem. Obie postaci zostały bowiem pozbawione jakichkolwiek racjonalnych przesłanek. Batman pała żądzą zemsty na pograniczu paranoi, a Superman obrasta w piórka zbawiciela ludzkości. Ich walka to nie spotkanie Dawida z Goliatem, lecz mordobicie kolegów z podwórka. Co z tego, że inspirowane chytrym planem Lexa Lutora, skoro całość i tak przypomina sprzeczkę o to, kto rządzi w okolicy. O zgrozo, Snyder łata scenariuszowe luki majakami sennymi i mesjanistyczną symboliką. Jakby chodziło o opozycję między ułomnym człowieczeństwem a nadprzyrodzoną instancją wyższą.
Bruce Wayne alias Batman i jego kompan Alfred/Warner Bros.
Jest zatem wewnętrzna walka Batmana w Gotham i zewnętrzna Supermana w Metropolis. Z jednej strony - rosnąca ludzka nienawiść, z drugiej - gorycz niezrozumienia i odrzucenia u pozaziemskiej istoty. Oba konflikty błyskawicznie tracą znaczenie. Do fabularnego kotła trafił bowiem wątek Doomsday'a. Monstrum, które zrodziła pazerność Lutora, a które oczywiście puszcza z dymem pół miasta. Natychmiast jednocząc wcześniejszych antagonistów. To zarazem okazja do mocnego wejścia Wonder Woman. Postaci, która w jednym momencie spycha tytułowych bohaterów na daleki margines.
 
 
Komiks w kolorach posoki
 
Wszystkie niedorzeczności scenariusza owocują u widza odczuciem potwornego chaosu. Nie wiadomo, komu kibicować, ani też jakie racje stoją po stronach uczestników konfliktu. Na szczęście Snyder nie zapomina o wspomnianym rzemiośle. Początkowa scena, ukazująca finał "Człowieka ze stali" z perspektywy Batmana, to majstersztyk katastroficznego kina. Montowany z szaloną dynamiką i nielimitującym się rozmachem destrukcji. Snyder pokazuje pazur również w scenie odbicia matki Supermana z rąk porywaczy. Została ona wyraźnie zainspirowana kinem sztuk walk a'la indonezyjski "Raid". Jest tu i fenomenalnie zgrana choreografia i szybkie, zmienne ujęcia kamery. 
Doomsday, prawie jak Godzilla/Warner Bros.
Podobnych perełek znalazłoby się w filmie jeszcze kilka (choćby retrospekcyjna scena zabójstwa rodziców Batmana). Snyder na pewno daje odczuć widzowi, iż  chodzi o kino wielkiego budżetu i ogromnej skali. Nie oznacza to, iż nie ustrzegł się wtórnych i chybionych rozwiązań. Pościg Batmana za ciężarówką z Kryptonitem to gmatwanina ujęć, która powtarza wszelkie klisze kina akcji (z bazuką, która strzela zawsze na końcu i nie na czas). Finałowa destrukcja Doomsday'a ma natomiast więcej wspólnego z pochodem Godzilli niż miejską batalistyką w stylu Avengersów.
 
Na tytułowy pojedynek niestety lepiej spuścić kurtynę milczenia. Chyba, że chodzi o bezzasadną jak na komiksowe kino przemoc. To zresztą jeden z bardziej zastanawiających aspektów filmu. Komiksowa fabuła o potencjale kina familijnego otrzymuje brutalną, pełną posoki oprawę. Po co? Dla kogo? Czy Supermana mają kochać teraz wyłącznie starsi widzowie?  
 
 
Affleck, zjedz Snickersa, bo gwiazdorzysz!
 
Scenariuszowy blamaż i nierówna reżyseria sprawiają, iż aktorzy nie mają tu właściwie, co grać. Ben Affleck w roli Batmana jest częściej komiczny niż sugestywny. Jego zafrasowane, groźne miny przypominają cierpiętnictwo bohaterów romantycznych. A to przecież o komiks. Jeremy Irons jako Alfred myślami jest gdzie indziej, jakby miał świadomość żenującej asysty Afflecka. Irytuje za to Jesse Eisenberg, który rolę Lutora potraktował niczym aktorskie wyzwanie na miarę Hannibala Lecteura Hopkinsa. I przedobrzył. Oscara raczej nie dostanie.   
Gal Gadot jako Wonder Woman - zjada superbohaterów na śniadanie/Warner Bros.
Z całej obsady najbardziej pozytywnie wypada chyba Gal Gadot. Doskonała jako Wonder Woman. Izraelska modelka przynajmniej traktuje swą postać z dużym dystansem i, co nie jest bez znaczenia, sporą dozą seksapilu. Na tle jej uśmiechniętej twarzy, napuszone miny tytułowych superbohaterów wyglądają co najmniej niedorzecznie. Drobniutka rzecz, która uświadamia, jak zła u Snydera jest koncepcja Batmana i Supermana. Nie na tyle zła, aby zakazać mu jednak wstępu do uniwersum DC Comics. Zack, nie zbieraj jeszcze zabawek!
 
Film wchodzi na ekrany polskich kin 1 kwietnia. Dystrybutorem jest Warner Bros. Poland.
 
Film obejrzany podczas premierowego pokazu w kinie IMAX Kraków. Podziękowania dla pani Elżbiety Kędzierskiej z Cinema-City.
 
 

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • O "malinach" nie ma mowy. Ten w moim przekonaniu wartościowy film jest przecież w swej recepcji zaledwie dyskusyjny, przyjęty ambiwalentnie a nie fatalny. Tutaj jest miejsce do refleksji nad autorytetem serwisów takich jak Rotten Tomatoes, którego ideą jest gigantyczny myslowy skrót, oprocentowanie wartości filmu bez wdania się w niuanse fabularne czy jakiekolwiek inne. Ja sugeruję zagłębić się w temat i film obejrzeć bo jest co najmniej interesujący.

  • Ja daję temu filmowi szansę. Chętnie wybiorę się do kina z uwagi na efekty specjalne, szczególnie interesuje mnie ten film w formacie 3D. Od jakiegoś czasu jestem fanem takich filmów.

  • Poniewaz nie przepadam za tego rodzaju filmami,to nie mialem w planach wyjscia do kina na film wyrezyserowany przez Zacka Snydera.Recenzja tylko utwierdzila mnie w tej decyzji.

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
Odkurz domowe archiwum za darmo! ESEJE 2.0 / Artykuły
Czy w twoich szufladach kryją się stare, ale wyjątkowe zdjęcia? Warszawska Fundacji Archeologia Fotografii pomoże przywrócić je do życia!
Galeria Rusz rusza w Polskę! Niezwykła wystawa w przestrzeni publicznej /zdjęcia/
Wystawa prac Joanny Górskiej i Rafała Góralskiego na wielkoformatowych nośnikach przy głównych drogach kraju!
Klasyka Żywa: 'Ślub' Anny Augustynowicz najlepszą polską inscenizacją klasyki
Aż 7 wyróżnień dla wspólnej produkcji teatrów ze Szczecina i Opola. Inscenizacja Gombrowicza rozbiła bank nagród 2. edycji prestiżowego...
Adrian Bednarek: Zbrodnia w popkulturze od zawsze ma się dobrze /wywiad/ III Konwencja Muzyki Polskiej: zgłoszenia do 7 maja
Tagi