zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plWokół kulturyWywiady › Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu: Podróż w czasie /wywiad/

Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu: Podróż w czasie /wywiad/

 Dr Wojciech Kucharski, dyrektor Ośrodka "Pamięć i Przyszłość"/ fot. Iwona Szajner

Zamiast oglądania muzealnych gablot, będzie niezwykła przygoda z Wrocławiem w roli głównej – zapowiada dr Wojciech Kucharski, dyrektor Ośrodka "Pamięć i Przyszłość", odpowiedzialny za projekt Centrum Historii Zajezdnia.

Centrum zostanie oficjalnie otwarte 28 sierpnia. Uroczystość będzie połączona z obchodami 36-lecia powstania Solidarności.

Kulturaonline.pl: - Budowa Centrum kosztowała ponad 30 milionów, prawie połowa pieniędzy pochodzi z funduszy norweskich. Jak to się stało, że projekt, który dotyczy historii Wrocławia i Dolnego Śląska, jest współfinansowany właśnie przez Norwegów?

Dr Wojciech Kucharski: - Złożyło się na to wiele czynników. Kilka lat temu Ośrodek "Pamięć i Przyszłość" przygotowywał dużą ekspozycję „Solidarny Wrocław”. Poza tym od dawna myśleliśmy nad koncepcją placówki, która opowie powojenną historię Wrocławia i Ziem przyłączonych do Polski po II wojnie światowej. Chcieliśmy pozyskać zewnętrzne finansowanie ze środków Unii Europejskiej. Niestety, nie udało się i musieliśmy szukać pomocy gdzieś indziej. Okazało się, że możemy skorzystać z grantów w ramach funduszy norweskich i EOG (Mechanizm Finansowy Europejskiego Obszaru Gospodarczego). I tak też zrobiliśmy w przypadku tego projektu. Z drugiej strony pomogły tu silne więzi z Norwegami. Część wrocławskich działaczy Solidarności wyjechała do Norwegii w latach 70. i w stanie wojennym. Tam nawiązali oni dość bliską współpracę z różnymi organizacjami. Powstał m.in. Polsko-Norweski Komitet Solidarności, który miał mocne kontakt w Gdańsku, Warszawie i właśnie we Wrocławiu.

Centrum Historii Zajezdnia/fot. Iwona Szajner

Czyli zadziałały tu osobiste kontakty?

W dużej mierze. Pamiętajmy też o mniejszości polskiej w Norwegii, która bardzo dba o podtrzymywanie więzi z krajem. To też pomogło zainteresować Norwegów naszym projektem budowy Centrum Historii Zajezdnia.

Co to właściwie będzie - wystawa, centrum kultury, muzeum?

Wszystkim po trochu. Z pewnością nie jest to tylko muzeum, ale też miejsce spotkań z historią. Planujemy tutaj animować wiele różnych wydarzeń. Już samo miejsce jest wyjątkowe. Mamy piękną zabytkową halę zajezdni - obiekt historyczny. Była to pierwsza zajezdnia tramwajów elektrycznych we Wrocławiu, powstała pod koniec XIX wieku. Tu narodziła się wrocławska Solidarność .
Chcemy pokazać , jak przebiegał proces przybywania do Wrocławia ludności polskiej po drugiej wojnie światowej, jak to miasto się stwarzało, a potem jak w roku 80. na nowo odzyskiwało swoją tożsamość.  O wcześniejszej historii tych ziem wiemy dużo za sprawą innych muzeów i wystawa. Ta stricte powojenna historia jest jakby trochę niedowartościowana. I my planujemy to zmienić. U nas obiekty muzealne nie są wartością samą w sobie, są pretekstem do dalszych działań.

 Jeden z eksponatów wystawy/fot. Iwona Szajner

Ale punktem centralnym będzie wystawa dotycząca powojennych dziejów Wrocławia?

Zaprosimy odwiedzających, aby przenieśli się w czasie. Nie proponujemy oglądania gablot muzealnych, ani pięknych obiektów (choć takich mamy całkiem sporo). Chcemy, aby nasi goście przeżyli przygodę. Wystawa będzie zorganizowana jak miasto – z ulicami, dworcem kolejowym , sklepem mięsnym, czytelnią, kioskiem ruchu i labiryntem. Zejdziemy też do podziemia, gdzie opowiemy o opozycji antykomunistycznej. Nasz odbiorca będzie mógł się poczuć, jak ktoś, kto przyjeżdża do Wrocławia zaraz po wojnie. W godzinę przeżyje 70 lat . Staramy się myśleć scenograficznie, budujemy plan filmowy, na którym będziemy umieszczać oryginalne projekty i narracje historyczne. To wystawa absolutnie narracyjna. Dodam jeszcze, że przestrzeń ekspozycyjna wynosi 1980 metrów kw. – to liczba symboliczna, bo nawiązuje do znaczącej daty.

Wspomniał Pan o cennych przedmiotach, który dla Pana ma największą wartość?

Mamy wiele niesamowitych eksponatów. Od zwykłej karty rowerowej z 1950 roku, biletu kolejowy z lat 40., świadectwa szkolne, po oryginalny wagon kolejowy z sygnaturą „United State of Ameryka Illinois”, czyli wagon UNRY, który jeździł po naszych torach w roku 1946. Będzie można zajrzeć do szuflady Tadeusza Różewicza. Nie znajdziemy w niej co prawda cennych rękopisów, ale na pewno zajrzymy do jego świata, gdzie zobaczymy np. wspaniałe lusterko ze zdjęciem Claudii Cardinale, pocztówkę z Gliwic z napisem: „W tym domu mieszkałem”, albo bilet z targów książki, na które poeta nie został wpuszczony. Mami też kilka pamiątek po Annie Walentynowicz.  To ona podpisała porozumienie sierpniowe, po które pojechała ekipa strajkujących z Wrocławia. Musieli na własne oczy się przekonać, czy to porozumienie faktycznie zostało podpisane. Uzyskali kopię porozumień właśnie z podpisem Walentynowicz, bo do Lecha Wałęsy nie udało im się dostać. Zobaczymy także ważne dla Wrocławia pierwsze publikacje naukowe, jak np. tekst Ludwika Hirszfelda na temat badania ojcostwa na podstawie grup krwi. Pokażemy też kapelusz kardynalski kardynała Bolesława Kominka – postaci niezwykle ważnej dla pojednania polsko-niemieckiego.

Centrum Historii Zajezdnia/fot. Iwona Szajner

Jakiś czas temu zaprosiliście wrocławian do przynoszenia własnych eksponatów. Jaki był odzew na ten apel?

Bardzo duży. Akcja w sumie cały czas trwa. Ludzie przynoszą do nas przeróżne rzeczy. Jedne mają ogromną wartość sentymentalną, a inne po prostu zagracają strychy i piwnice. Są wśród nich absolutne perełki. Otrzymaliśmy mnóstwo przedmiotów codziennego użytku, np. walizki, naczynia, radia, telewizory, pralki, ale też dokumenty, zdjęcia, legitymacje szkolne, przydziały na mieszkanie. Rodzinne fotografie np. z wigilii czy wycieczek po mieście. Dzięki temu możemy wejść w świat mieszkańców. Bo to nie jest wystawa o mieście, ale o jego mieszkaniach.

Tablica infromacyjna przy Zajezdni/fot. Iwona Szajner

A Wrocław współczesny?

Też znajdzie się dla niego miejsce na ekspozycji. Mamy już nawet na to pomysł – wielkie graffiti na temat Wrocław 1990-2016. Pokażemy też historię miasta z perspektywy zmian nazw ulic. W 1945 roku nazwy niemieckie zamieniły się na polskie, potem zamiana na komunistyczne, i znowu na polskie.

We Wrocławiu istnieje już kilka takich miejsc, które można określić jako kulturotwórcze (np. Krzywy Komin na Nadodrzu czy Klub Anima na Pilczycach). Czy myśli Pan, że z Zajezdnią też tak będzie?

Oczywiście. To miejsce już przyciąga ludzi. Myślę, że tutaj chętnie będzie się wracać. Planujemy szereg wystaw czasowych, mniejszych wydarzeń. Będzie m.in. kino, mamy też możliwość robienia spektakli teatralnych. Własnym życiem zaczął już żyć plac w wokół Zajezdni. Przychodzą tu mamy z dziećmi na spacery, młodzież zjeździ na rowerach, rolkach czy deskorolkach. I bardzo się z tego cieszymy. Przecież nie wszyscy muszą tu przychodzić na wystawę. Teren świetnie nadaje się on na organizację koncertów i różnych imprez plenerowych. Chcemy też realizować różne projekty edukacyjne. 

Centrum Historii Zajezdnia/fot. Iwona Szajner

Na czym się wzorowaliście przygotowując wystawę?

Naszym punktem odniesienia była wystawa, którą zorganizowaliśmy sześć lat temu – Solidarny Wrocław. Pewnymi inspiracjami są dla nas też inne projekty zagraniczne i polskie, np. Dom Terroru w Budapeszcie, Muzeum Charles’a De Gaulle’a w Paryżu, ale też Muzeum Powstania Warszawskiego czy Muzeum Historii Żydów Polski, Fabryka Schindlera w Krakowie, Centrum Dialogu Przełomu w Szczecinie, Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku. W każdym z tych muzeów byliśmy na wizytach studyjnych.

Centrum Historii Zajezdnia ma być otwarte w sierpniu. Jaki szacujecie roczny koszt jego utrzymania?

Tak naprawdę będziemy to wiedzieli dopiero za rok. W budżecie projektu założyliśmy 1,5 miliona zł. Koszt budowy, czyli przebudowa obiektu i terenu wokół oraz wystawa, wyniesie 32 miliony zł. Z czego 15 milionów pochodzi z funduszy norweskich i EOG, a reszta to środki miasta Wrocławia.

Przygotowywanie wystawy/fot. Iwona Szajner

Ile będzie kosztować bilet?

Nie chcemy wprowadzać bariery finansowej. Zależy nam na tym, żeby każdy mógł sobie pozwolić na przyjście do nas. Bilet normalny będzie kosztował 10 zł, a rodzinny 15 zł.

Więcej o Centrum Historii Zajezdnia tutaj.

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Wyglada na to,ze Centrum Historii Zajezdnia,rzeczywiscie w dosyc nieoczywisty sposob zamierza prezentowac powojenna historie Wroclawia.Ale tylko tak mozna przyciagnac liczne rzesze odwiedzajacych.

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
'Z biegiem lat, z biegiem dni [gdzie jest Pepi]' w Teatrze Słowackiego: Prawdziwych cyganerii już nie ma /recenzja spektaklu/ Teatr / Recenzje
Agnieszka Glińska wskrzesza świat krakowskich artystów i filistrów przełomu XIX i XX wieku. Jej spektakl to również osobiste śledztwo w...
Obcy kontra Ripley w Kinie Pod Baranami /konkurs/
Kultowe odsłony sagi o Obcym na dużym ekranie. Mamy dla Was podwójne zaproszenie na maraton z porucznik Ripley.
'Dzienniki gwiazdowe' w Teatrze Groteska: Z kosmosu na Ziemię /recenzja spektaklu/
Lem ciągle na czasie! Widzów nowej adaptacji "Dzienników gwiazdowych" czeka gorzka, choć niepozbawiona humoru refleksja na temat ludzkości....
14. Festiwal Filmowy Millenium Docs Against Gravity: Oderwij się! /relacja/ Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie: Kino jest muzyką! /relacja- zdjęcia- wideo/
Tagi