Dorastanie na szybko spisane
Michał Śledziński stworzył jeden z najlepszych polskich komiksów obyczajowych. Po drugą część "Na szybko spisane" powinni sięgnąć przede wszystkim obecni trzydziestolatkowie. Ale nie tylko.

Il. Śledziu/Kultura Gniewu
Czego tu nie ma: pierwsze gry komputerowe i pierwsze snickersy (tak, były takie czasy, kiedy amerykańskie batoniki nie należały do dóbr powszechnych), pierwsze konflikty z rodzeństwem i pierwsze zakrapiane imprezy, w końcu - pierwsze kontakty seksualne i pierwsze dorosłe zawody, nie tylko sercowe. "Śledziu" zmieścił to wszystko na kilkudziesięciu stronach, ani nie ślizgając się po temacie, ani nie przeładowując komiksu niepotrzebnymi wątkami.
Twórca kultowego już w pewnych kręgach "Osiedla Swoboda" opowiada swoją historię z wyczuciem i wyraźną sympatią dla bohatera, dorastającego w latach 90. "pewnego introwertycznego człowieczka". Ameryki nie odkrywa, wiadomo: okres dojrzewania jest wałkowany przez artystów od dawien dawna, ale udaje mu się sprzedać mocno eksploatowany temat po swojemu, świeżo i z dowcipem.
Robi to z wdziękiem nadal charakterystycznym raczej dla twórców zachodnich (patrz "Sala prób" Gipiego i "Piekło, niebo" Arne Bellstorfa, z którymi "Na szybko..." może śmiało konkurować) i w stylu wciąż jeszcze rzadko występującym nad Wisłą.
![]() |
| Michał Śledziński, "Na szybko spisane". Kultura Gniewu 2008. |
O inicjacji na wszelkich płaszczyznach pisze ze smakiem, żartując, niekiedy pikantnie (brawa za scenę z pierwszą ejakulacją i tekst zaskoczonego, pobierającego lekcje wychowania seksualnego z niemieckich filmów dla dorosłych, młodzieńca: - Myślałem, że to zdarza się tylko wąsatym mężczyznom), ale zawsze z wyczuciem. W "Na szybko spisane 1990-2000" ani razu nie przekracza granicy dobrego smaku, a przecież tak łatwo popaść w jarmarczny dowcip, kreśląc historie z kipiącego hormonami życia małolata.
Do tonu opowieści idealnie pasuje kreska Śledzińskiego, prosta, ale nie prostacka, wsparta dobrze dobranym kolorem. Dzięki temu "Na szybko spisane" ogląda się równie dobrze, jak czyta.
Nasycony pogodnym poczuciem humoru i doprawiony nutą nostalgii za minionym dzieciństwem album przypadnie do gustu przede wszystkim rówieśnikom "Śledzia" (rocznik '78), którzy odnajdą w nim dużo własnych doświadczeń oraz rekwizytów z epoki pozbawionej stałego łącza z internetem i sklepów pełnych wszystkiego, czego dusza zapragnie. Ale nie tylko oni powinni sięgnąć po "Na szybko spisane" - w końcu dorastanie jest równie ciekawe i jednocześnie bolesne dla wszystkich pokoleń. Zmieniają się tylko dekoracje.
Napisz artykul







