zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plLiteraturaArtykuły › Maciej Krupa: Nieobecne Zakopane /wywiad/

Maciej Krupa: Nieobecne Zakopane /wywiad/

Okładka książki "Nieobecne Zakopane", Wydawnictwo Czarne 2016

Jakie było Zakopane przed II wojną światową, jak stało się mekką kuracjuszy i miejscem, gdzie ceprzy mogli znaleźć łatwo pracę, a żydowska społeczność wspierała miasto. Te i wiele innych ciekawych wątków w rozmowie z Maciejem Krupą, współautorem książki opublikowanej nakładem Wydawnictwa Czarne.

Magdalena Talik: Przewodnik "Nieobecne miasto" ma, nietypowo, trzech autorów.

Maciej Krupa: Jest nas trzech, bo razem działamy w fundacji „Zakopiańczycy. W poszukiwaniu tożsamości”, którą wspólnie założyliśmy. W ciągu sześciu ostatnich lat zrobiliśmy kilka wystaw, napisaliśmy cztery książki, w tym „Nieobecne miasto”, której zresztą sporo dyskutowaliśmy. Ponieważ pisać w trójkę się nie da, podzieliliśmy się tematami – Kuba Szpilka pisał o ceprach, Piotr Mazik o gruźlikach, a ja o Żydach. Potem czytaliśmy wzajemnie swoje teksty, znów rozmawialiśmy i skleiliśmy je w całość przy współpracy trójki redaktorów – Marka Grocholskiego, Pawła Smoleńskiego i Anastazji Oleśkiewicz.

Podzieliliście Panowie książkę na trzy rozdziały. W pierwszym jest mowa o ceprach, którzy pomagali tworzyć współczesne Zakopane, ale i mu szkodzili, w drugim o pensjonariuszach licznych sanatoriów dla gruźlików, w trzecim o Żydach. Te wątki były najlepiej udokumentowane, czy po prostu najciekawsze?

Łączy je to, że zostały wręcz wyparte z pamięci, wyparte ze świadomości, bo wstydliwe. Były nieobecne. Bo ceper, w pierwotnym rozumieniu tego słowa, to był przykry epitet, naznaczenie – jesteś obcy, nie stąd, nie nasz i w dodatku biedny. Nie jesteś ani góralem, ani panem, gościem, tylko ceprem, dziadem. Gruźlica naznaczała boleśnie i wykluczała, powstała o tym cała wielka literatura od Tomasza Manna po Susan Sontag. Tymczasem obowiązująca dziś narracja jest taka, że Stanisław Witkiewicz przyjechał do Zakopanego, bo zachwycił się Tatrami i góralską kulturą, podobnie Stanisław Żeromski, Karol Szymanowski i wielu innych. A oni w pierwszym rzędzie przyjechali tu, żeby leczyć się z gruźlicy, dopiero potem, kiedy się tu już znaleźli, zafascynowali się i stworzyli to, co stworzyli. Wątek żydowski w historii Zakopanego nie istniał w ogóle lub funkcjonował gdzieś na całkowitym marginesie. To zrozumiałe jakoś w latach PRL-u, z racji cenzury i obowiązujących trendów, a zupełnie niezrozumiałe przez ostatnie 27 lat wolnej Polski. Oczywiście jest więcej tematów i wątków nieopisanych w historii Zakopanego, ale te trzy wydały nam się najbardziej wyparte ze zbiorowej świadomości i dlatego właśnie godne przypomnienia i opisania. 

Bezimienny zakopiańczyk/fot. ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem

Ceprzy z jednej strony trochę zakopiańczyków demoralizowali, z drugiej strony – wraz z nimi pojawił się postęp. W książce jest przykład kolei na Kasprowy Wierch wybudowanej przez 1000 ceprów w 6 miesięcy, mimo protestów górali. Czy mieszkańcom Zakopanego ceprzy bardziej się przysłużyli, czy zaszkodzili, bo za nowoczesność przyszło zapłacić wysoką cenę, czego dziś jesteśmy świadkami?

Nie jestem pewien, czy to ceper wprowadzał postęp, nie lubię zresztą tej kategorii, zamiast tzw. postępu wolę zmianę. Ale ten „postęp” czy też zmianę wprowadzali raczej panowie, nie ceprzy. To byli także przybysze, ale przybysze z innego porządku, innej kategorii, jeżeli myśleć systemem klasowym – z innej sfery. Ceprzy byli raczej tylko wykonawcami tych idei. To panowie wymyślili kolejkę na Kasprowy, a ceprzy (choć także górale) ją pod ich kierunkiem zbudowali. Przeciwko budowie kolejki protestowali przede wszystkim również panowie - Rada Ochrony Przyrody, działacze turystyczni, intelektualiści, górale też, ale w mniejszym zakresie i nie wszyscy. Niektórzy byli wręcz zadowoleni, bo znaleźli zatrudnienie przy budowie i szansę zarobienia dobrych pieniędzy. Czy ceprzy przysłużyli się Zakopanemu? Tak. Bez ich pracy Zakopane nie rozwinęłoby się w takim stopniu, tak szybko i dynamicznie. Miejscowa ludność nie byłaby w stanie obsłużyć gwałtownie rosnącej liczny turystów, szczególnie po doprowadzeniu do Zakopanego kolei (1899 rok). Na pewno ceprzy zmienili radykalnie Zakopane za PRL-u, tworząc z niego kurort dla mas, ludu pracującego. Zmienili skalę. Ceprzy, wraz z miejscowymi góralami, stworzyli Zakopane takim, jakie je znamy. Stali się więc jego współobywatelami, współtwórcami, stali się zakopiańczykami. Nie góralami, oczywiście, chociaż to też względne, bo wielokrotnie żenili się z góralkami, bądź górale wybierali ceperskie panny i wchodziły one w ten sposób w krąg góralskich rodzin. To był bardzo złożony proces społeczny, którego nie da się opisać jednym prostym mechanizmem. 

Budowa kolejki na Kasprowy Wierch, 1935/fot. ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem

 Wśród ceprów byli m.in. gruźlicy na kuracjach w miejscowych sanatoriach. W książce wspominacie także o lęku, jaki towarzyszył obecności gruźlików w mieście. O zakażenie było nietrudno. Jaki złoty środek zastosowano, by pogodzić interesy kuracjuszy i jednocześnie uchronić mieszkańców od groźnej jednak choroby?

Gruźlica była chorobą śmiertelną i nie było na nią lekarstwa. Gruźlicy byli ludźmi swoiście kulturowo naznaczonymi, piszą o tym z jednej strony Thomas Mann, a z drugiej Susan Sontag, a ponadto bywali społecznie wykluczeni. Z powodu tego strachu nowopowstałe sanatoria lokowano poza centrum Zakopanego - Akademickie i Nauczycielskie na Ciągłówce na zboczach Gubałówki, Sanato na Antałówce, KBK i Lwowiankę na Bystrem itd. Więc z jednej strony była swoista izolacja przestrzenna, a z drugiej ściśle przestrzegane reżimy zachowań – dezynfekcje, wymogi budowlane i sanitarne. Przypomnę tylko, że z tego powodu uległa zagładzie cała twórczość Władysława Riffa, przyjaciela Brunona Schulza. Kiedy Riff umarł na gruźlicę w Zakopanem w 1927 roku, dezynfektorzy sprzątający jego pokój spalili między innymi wszystkie papiery - w tym listy Schulza i rękopisy Riffa - podobno znakomite literacko.

Przed Sanatorium KBK/fot. ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego

Po kuracjuszach sanatoriów gruźliczych nie ma dziś śladu, pozostały natomiast budynki dawnych lecznic. Wyjątkowo okazałe, jak ekskluzywne sanatorium Dłuskich, czy Sanato, dziś pustostan. Czy turyści wiedzą, albo interesują się dziś historią miejsc, do których przyjeżdżali pacjenci z całego kraju?

Część budynków dawnych sanatoriów nadal pełni rozmaite funkcje lecznicze. W dawnym sanatorium akademickim jest nowoczesne i oblegane przez pacjentów Akademickie Centrum Rehabilitacji, dawne Odrodzenie Klary Jelskiej zmieniło się w nowoczesny Specjalistyczny Szpital Chorób Płuc, a w KBK mieści się specjalistyczna Klinika Ortopedyczna Collegium Medicum UJ. I tak dalej. Sanatorium doktora Hawranka jest budynkiem mieszkalnym, Warszawianka została zburzona i na jej miejscu powstaje nowoczesny hotel. Właścicielem sanatorium Dłuskich w Kościelisku jest wojsko i używa obiektu jako ośrodka wypoczynkowego, a Sanato jest częścią projektu nowego hotelu. Jedna z międzynarodowych sieci buduje poniżej nowoczesny hotel, a Sanato ma być odrestaurowane w dawnym stylu, jako część tegoż kompleksu hotelowego. Miejmy nadzieję, że tak się stanie i budynek ocaleje. Turyści nie mają pojęcia o tym co mieściły te budynki i nieszczególnie interesują się ich historią. Przyjęło się, że Zakopane słynie z budownictwa drewnianego i stylu zakopiańskiego i tym interesują się turyści w swojej masie. Myślę, że nawet lokalni przewodnicy nie wiedzą zbyt wiele na ten temat i nie pokazują turystom modernistycznej architektury. Oczywiście są wyjątki i wśród przewodników i wśród turystów. A gruźlica jest wciąż kwestią wstydliwą, o której się nie mówi. Dlatego napisaliśmy tę książkę. 

Przed Sanatorium Czerwonego Krzyża/fot. ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego

Ostatni rozdział książki poświęciliście Panowie przedwojennej obecności Żydów w Zakopanem, odtwarzając świat, którego już nie ma, choćby przypominając dwie synagogi, w tym tę nowszą, okazałą, którą hitlerowcy dosłownie roznieśli do fundamentów. Opowiedzieliście o mieszkańcach, którzy byli i kupcami i intelektualistami i sportowcami. To wątek zapomniany, czy przemilczany w latach powojennych?

Zakopiańscy Żydzi to wątek zarówno zapomniany jak i przemilczany. Polscy Żydzi, którzy w większości zginęli w Zagładzie to nie był w PRL-u temat eksponowany czy popularny, raczej wypierany, również tutaj na Podhalu. Nieliczne teksty na ten temat opublikował dr Henryk Jost, to on przez te lata próbował zachować pamięć o zakopiańskich Żydach. A później w wolnej już Polsce był to temat zapomniany przez dwadzieścia pięć lat i to jest fakt zawstydzający. Nawet monografia historyczna Zakopanego opublikowana już w wolnej Polsce w roku 1991 niemal całkowicie przemilcza tę tematykę. Staraliśmy się wypełnić tę lukę, ale jest jeszcze do zrobienia ogrom pracy w tym zakresie.

Nieistniejąca już dziś nowa synagoga w Zakopanem zniszczona przez hitlerowców/fot. ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego
Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Historia Zakopanego w ogóle jest niezmiernie interesująca. Splatały się tam losy ludzi zwykłych i bardzo niezwykłych. Wielu naprawdę wybitnych postaci na stałe związane jest z Zakopanym. Dobrze, że autorzy pokusili się o przybliżenie mnie znanych historii.

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
'Kuroń. Pasja według św. Jacka' w Teatrze Powszechnym: Potrzeba rozmowy Teatr / Premiery
Fakty i fikcja z legendarną postacią solidarnościowej opozycji w tle. W warszawskim Teatrze Powszechnym przygotowania do spektaklu, który jest...
Ennio Morricone: 5 rzeczy, których (być może) nie wiecie o mistrzu muzyki filmowej
Z okazji zbliżającego się koncertu maestro Morricone w Krakowie, przypominamy mniej lub bardziej zaskakujące aspekty jego dorobku.
'Szabasowa dziewczyna' w Teatrze Żydowskim: Do czego zdolna jest zakochana kobieta? /recenzja spektaklu/
Z miłości do drugiego człowieka można zrobić wiele, ale gdy w grę wchodzi zmiana religii mogą być pewne problemy. Ale nie dla kobiety, która...
Na co do kina? La La Land, Manchester by the Sea i Split Roman Polański będzie przewodniczył gali Cezarów
Tagi