zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plFilmRecenzje › 'Paterson': Jim Jarmusch o świecie, którego nie ma /recenzja filmu/

'Paterson': Jim Jarmusch o świecie, którego nie ma /recenzja filmu/

[wszystkie zdjęcia: Gutek Film]

"Paterson" to ostrożne studium rzeczywistości jak z najgorszej huxleyowskiej wyobraźni i jednocześnie wymarzonego snu każdego niepewnego, młodego człowieka.

"Paterson" to opowieść, która dzieje się nigdzie. Niby we współczesnej Ameryce, bo są smartfony, jest chemiczna pralnia i buldożek francuski (jeden z negatywnych bohaterów), ale jednocześnie nigdzie. Tego buldożka można zostawić bowiem pod pubem i nikt go nie kradnie. Ów pub wygląda zaś jak każdy staroświecki amerykański przybytek tego typu, z gablotką zdjęć sławnych postaci za barem. Nikt też nie pali papierosów, a w kadrze nie pojawia się nawet sugestia popielniczki.

 

Mało Jarmuscha w Jarmuschu

"Paterson" to film niby Jima Jarmuscha, ale jednak czuć w nim inspirację innym reżyserem: Wesem Andersonem. Sam Jarmusch przyznał podczas majowej konferencji w Cannes, że jest wielkim fanem Andersona. I to rzuca się w oczy od razu: w "Patersonie" Jarmusch skupia się na doborze kolorów w mieszkaniu Patersona i Laury, podkreśla symetryczność przedmiotów w kadrze, nawet dialogi jego bohaterów przypominają trochę lakoniczne i urywane wyznania rodem z "Genialnego klanu" albo "Kochanków z Księżyca". Ten ostatni film wymieniam nie bez powodu: w "Patersonie" pojawiają się główni bohaterowie tego obrazu (Kara Hayward i Jared Gilman), już teraz dorośli, i rozmawiają – nomen omen – o anarchizmie.

Mało więc Jarmuscha w Jarmuschu. Pierwsza połowa filmu jest z pewnością o wiele bardziej jarmuschowa. Oto tytułowy Paterson jako kierowca autobusu, mimo woli podsłuchuje dialogi pasażerów, z subtelnym uśmiechem na twarzy zmienia biegi i zatrzymuje się przed przejściem dla pieszych, przez które przechodzą dwie ciekawskie bliźniaczki. Bliźniaki są w ogóle swoim lejtmotywem "Patersona, wywołanym jakoby przez opowieść Laury o swoim śnie w pierwszym minutach filmu. Później jednak, mimo ich regularnego pojawiania się, raz pod postacią braci grających w bilard w pubie, raz pod postacią starszych sióstr podróżujących autobusem, nie pada już na temat bliźniąt ani słowo i niewyjaśniony zostaje powód motywu dwójki ludzi niemożliwych do odróżnienia.

 

Szczęśliwe życie?

Film Jarmuscha miał być opowieścią o szczęśliwym kierowcy autobusu, który jest szczęśliwy, bo – no właśnie, dlaczego? Dystrybutor zdaje się forsować epitet "szczęśliwy", aby zachęcić widzów do uczestnictwa w przyjemnym seansie. Rzeczywiście, nie odmówiłabym "Patersonowi" tego, że jest raczej filmem pozytywnym. Świat w spokojnym amerykańskim miasteczku jest bezpieczny, można zaufać i zwierzyć się niemal każdej obcej osobie, a wieczorny spacer to źródło wytchnienia i chwila do namysłu.

Film przyjemnie się ogląda, szczególnie że jest podzielony na siedem odcinków, a każdy zaczyna się tak samo: kolejny dzień tygodnia, wczesny poranek i przytuleni Paterson i Laura w pierwszych promieniach słońca. Właśnie ten moment rozpoczęcia dnia i spokojnego przebudzenia jest najbardziej wartościowy w filmie Jarmuscha. Główny bohater i jego żona zdają się być szczęśliwi niestety właśnie tylko przez sen; ich rozmowy w ciągu dnia są bardzo powierzchowne, a komuś, kto wie, jak wyglądać może szczęśliwy związek, wydawać się mogą wręcz przykre i zimne.

 

Uosobienie rozterki absolutnej

"Paterson" pozostawia jednak w widzu pewien smutek. Film jest bardzo melancholijny, mimo że z pozoru nie padają żadne poważne słowa i nie ma miejsca na naprawdę poważne tony. Adam Driver świetnie odnajduje się w roli trochę zagubionego, trochę oderwanego od rzeczywistości wrażliwego poety, który nie tylko pisze wiersze w stylu nowojorskiej szkoły, ale także bardzo dużo czyta i w jego piwnicy-pustelni na biurku stoją takie książki, jak "Infinite Jest" Davida Fostera Wallace'a, tomiki poezji Franka O'Hary albo wczesne zebrane wiersze Williama Carlosa Williamsa. 

Smutek pojawia się w momencie uświadomienia sobie, że nigdy nie chciałby się znaleźć na miejscu Patersona. Człowieka, który utknął gdzieś pomiędzy pragnieniem realizowania swojej pasji pisania poezji (co widać w trakcie bardzo długich ujęć ostrożnego gładzenia okładek tomików wierszy i jeszcze ostrożniejszego notowania kolejnych wersów pisanych przed rozpoczęciem pracy albo w trakcie przerwy na lunch), a pragnieniem prostego, spokojnego życia. O Patersonie powiedzieć można bardzo, bardzo mało i gdy tylko myśli się trochę więcej o tym bohaterze, wyczuć można, że został wykreowany jako uosobienie jakiegoś impasu, jakiejś niemożności, rozterki absolutnej. Nie ma miejsca na szczery śmiech, ale nie ma też miejsca na szczerą, głęboką rozpacz.

 

Film "Paterson" wchodzi na ekrany polskich kin 30 grudnia. Dystrybutorem jest Gutek Film.

Artykuł powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl - korekta redakcyjna - ŁB.

 

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Podobnież bardzo dobry film, obecność w kinie wydaje się, więc obowiązkowa i nie ma co utyskiwać na brak Jarmuscha u Jarmuscha, bo nie kręci on takich samych filmów, w tym samym stylu

  • Kolejny film z "drugim dnem". Niby powierzchownie wszystko ok, a gdzieś w głębi nie do końca uświadomione tęsknoty, potrzeby marzenia. Tylko czy starczy odwagi, by je zrealizować.

  • *jarmusch ;)

  • Zdecydowanie nie jest to pozycja dla mnie. Początkowo reżyser miał ciekawy pomysł jednak moim zdaniem nie do końca go wykorzystał. Porównywanie z Andersonem jest nie do końca słuszne. Tak wielki reżyser nie ma sobie równych.

    • Misiu, jakbyś obejrzał film, to byś wiedział, że porównanie z Andersonem jest jak najbardziej słuszne. A jeden i drugi to reżyserzy wybitni, nie ma sensu dywagować który wybitniejszy. Robią po prostu świetny arthouse i tyle.

  • Połączenie Jarmuscha i Andersona to może być niezapomniane przeżycie filmowe. Obu reżyserów uwielbiam i doceniam, także czekam na możliwość obejrzenia Patersona w kinie lub w domowym zaciszu

  • Milosnicy tworczosci Jima Jarmuscha w ostatnim czasie nie moga narzekac.Przeciez w zeszlym tygodniu trafil na ekrany polskich kin dokument poswiecony The Stooges.Jednak mnie bardziej interesuje wlasnie "Paterson".

  • Jim Jarmusch nie kazal dlugo czekac polskim wielbicielom swojej tworczosci na nowy film.Ledwie kilka dni temu byla premiera jego muzycznego dokumentu "Gimme danger",a znowu beda mieli okazje udac sie do kina.

  • Widać, że autor recenzji nie zrozumiał pozytywnego przesłania tego bardzo filmu. Ale każdy widzi coś w sposób, w jaki chce...

  • Właśnie wróciłam z kina. Film doskonały. Wysmakowany. Poezja obrazu współgra z poezją słowa i muzyką. Gra aktorska - mistrzowska. A filozofia zen... Genialne.

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
Dom Dźwięku. Zagraj na nie byle czym. Mamy bilety! Muzyka / Aktualności
Niezwykła teatralno- muzyczna instalacja, której brzmienie nadaje sama publiczność! Mamy podwójne zaproszenie na spotkanie z Domem Dźwięku w...
Bulwar(t) nad Zalewem Nowohuckim. Lato pod znakiem kultury i rekreacji
W Nowej Hucie wakacje zaczynają się już teraz! Już 9 czerwca rusza wielki plenerowy maraton wydarzeń. 7 dni w tygodniu, od rana do wieczora,...
Obraz Matejki sprzedany za ponad trzy i pół miliona złotych. Nowy rekord polskiego rynku sztuki!
Takiej licytacji nie było od lat. Na Aukcji Sztuki Dawnej w DESA Unicum obraz "Zabicie Wapowskiego” Jana Matejki zyskał rekordową sumę.
Festiwal Miłosza w Krakowie. Zacznij od swoich ulic! /zdjęcia/ We Wear Culture - największa wirtualna wystawa poświęcona modzie!
Tagi