zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plLiteraturaRecenzje › [Recenzja] Pierwszorzędna Szmira

[Recenzja] Pierwszorzędna Szmira



Charles Bukowski użył znanej metody: wykorzystał konwencję, którą z jednej strony uwznioślił, zaś z drugiej bezceremonialnie ośmieszył. Wyszło znakomicie.

Clint Eastwood często powtarza, że w dziedzinie sztuki, gatunkami prawdziwie amerykańskimi są jedynie jazz i western. Oczywiście można dyskutować (o ile ma się odwagę, by polemizować z Brudnym Harrym) na temat zakresu takiego zdania, czy samych pojęć, jednak w dzisiejszych czasach wydaje się zdecydowanie brakować w nim pewnego stylu, który od wielu lat łączy rzesze wyznawców. Mowa oczywiście o pulpie, specyficznym wynalazku kultury amerykańskiej, oznaczającym twórczość niskiej próby, żywiącą się powtarzalnymi motywami, tanimi chwytami, ogranymi schematami, które wciąż jednak nie przestają w perwersyjny sposób fascynować odbiorców.

Pulpa górą

Można zresztą znaleźć kilka określeń, które funkcjonują w obiegu krytycznym i powszechnie utożsamiane są z tradycją "made in USA". Produkcyjniak, twórczość taśmowa, prasa tabloidowa, groszowa, brukowa, muzak, nieodłącznie kojarzą się z ulicami Nowego Jorku, Chicago czy Los Angeles. Często zresztą oskarża się je o psucie, z założenia "wysokiej", kultury europejskiej. Swoją niespodziewaną popularność w ostatnich dekadach, pulp zawdzięcza zresztą pewnemu europejskiemu festiwalowi.

W 1994 r. canneńskie jury pod przewodnictwem wspomnianego Eastwooda stanęło przed trudnym dylematem. Z jednej strony miało do wyboru kojarzony z kinem artystycznym, oparty głównie na słowach, na swój sposób wzniosły "Trzy Kolory: Czerwony" Krzysztofa Kieślowskiego, z drugiej zaś wyjątkowe widowisko, pełne krwi, wulgarności, dosłowności, czarnego humoru i zapożyczeń z popkultury, czyli "Pulp Fiction" Quentina Tarantino. Werdykt, w którym najważniejszy laur przyznano młodemu Amerykaninowi, został wybuczany przez część dziennikarzy, jednak oznaczał radykalną zmianę w patrzeniu na kino, a pośrednio również całą kulturę. Twórczość, która sytuowała się z dala od głównego nurtu, nagle popłynęła jego środkiem. W tym samym roku, zresztą roku swojej śmierci, ostatnią powieść ukończył literacki weteran, awanturnik, buntownik i outsider, czyli Charles Bukowski. Jego dzieło, zatytuowane "Szmira" (ang. "Pulp"), zgodnie z tropem wskazanym na okładce odwoływało się do całego repertuaru literatury, filmu czy sztuki, pogardliwie określanej mianem brukowej.

 

Archetyp detektywa

Zarys fabuły prezentuje się nader skromnie: prywatny detektyw Nick Belane otrzymuje kolejne zlecenia, które z lepszym lub gorszym skutkiem próbuje realizować. Wśród jego mocodawców wyróżnia się oszałamiająca Pani Śmierć, która żąda od niego odnalezienia słynnego francuskiego pisarza Louisa-Ferdinanda Celine'a. Poza tym Belane musi przyłapać na zdradzie piękną żonę niepięknego biznesmena czy ustalić miejsce pobytu niejakiego Czerwonego Wróbla.

Postać detektywa utkana jest z charakterystycznych cech, które od lat przypisywane są śledczym. Belane (nazwisko, które stanowi echo "Casablanki" i jej głównego bohatera Ricka Blaine'a) jest więc zgorzkniałym kawalerem, zbliżającym się do kresu swej pracy. Nie stroni od alkoholu, papierosów i innych używek. Swoją błyskotliwość nierzadko doprawia grubiaństwem czy cwaniactwem. I, jak sam twierdzi, ucieleśnia Hollywood, "a przynajmniej to, co z niego zostało.".

 

Miejsca, ludzie i kosmici

W pozostałych elementach, Bukowski nawiązuje do innych powtarzalnych i zgranych motywów. Robi to jednak z takim knajackim wdziękiem, że z łatwością wybacza mu się tą literacką prostolinijność. Bohaterowie przemieszczają się więc między biurem detektywa, torem wyścigów konnych, obskurnymi motelami czy licznymi barami (opis jednego z nich: Na pierwszy rzut oka wyglądał w porządku: skórzane siedzenia, durnie, mrok, dym. Miła atmosfera rozkładu.), a nawet zahaczają o słynny Bulwar Zachodzącego Słońca. Mężczyźni są zwodzeni przez piękne femme fatale, nie stronią od bitek i eksponowania koguciej natury. Wśród bohaterów brak zresztą postaci bezbarwnych – wszyscy są zgorzkniali, cyniczni, zgryźliwi, naiwni lub zwyczajnie głupi.

W "Szmirze" użyte są również inne chwyty. Całość imitowana jest na dziennik, w którym Belane opisuje swoje przygody. Rozdział dziesiąty składa się zresztą z jednego zdania: Pominę resztę dnia i wieczór, nic ciekawego się nie działo, nie ma o czym gadać. Charakterystyczny rytm dialogów z podkreślaniem nazwiska rozmówcy na końcu zdania, urywkowość, zwięzłość i konkretność kolejnych sformułowań napędzają tempo powieści. Skrzy ona od prostych pragnień, ponadto uwypukla rolę fizjologii, popędów jako siły sprawczej wielu ludzkich działań. Niejednokrotnie więc spotykamy krew, pot i inne wydzieliny ciała symbolizujące jego tymczasowość.

Autor wprowadza również inny gatunek, współcześnie często kojarzony z efekciarstwem czy wręcz kiczem, czyli science fiction. Okazuje się bowiem, że wśród bohaterów można znaleźć kosmitów z planety Zaros, którzy przybyli skolonizować Ziemię. Fioletowe błyski i nadludzkie moce wplecione zostają w perypetie bohaterów, nadając im absurdalnego zabarwienia.

Postać Celine'a wpisuje się z kolei w rodzaj napięcia panującego między kulturą amerykańską, a europejską, której przewodzić ma Francja. Z jednej strony na kartach powieści roi się od wulgaryzmów i grubiaństwa, z drugiej zaś przywołuje się wielkiego pisarza – filozofa, który zaliczany jest do najważniejszych twórców XX wieku. W odpowiednich rękach niskie bez problemu łączy się z wysokim. Bukowski nie ukrywa również swojej nostalgii, kilkukrotnie nawiązując do lepszej przeszłości(- W dawnych czasach życie pisarzy było ciekawsze od ich książek – rzekł – A teraz ani ich życie, ani książki nie są interesujące.).Wiele razy zwraca się również bezpośrednio do czytelnika, popkulturowo mrugając okiem (Wiecie o tym z filmów). Wreszcie nie ukrywa swego katastrofizmu, opisując przyszłość w następujący sposób:

Ziemia. Smog, morderstwa, zatrute powietrze, zatruta woda, zatruta żywność, nienawiść, beznadziejność, wszystko razem. Jedyne, co tu jest piękne, to zwierzęta , ale je zabijacie..

"Szmira" okazała się ostatnią powieścią niepokornego Bukowskiego. Zaczął chorować, gdy prace nad nią zmierzały ku końcowi, a jego śmierć nadała całości dość pesymistyczny wyraz. Z drugiej strony to wspaniała zabawa, do której bez poczucia znuźenia można wracać wielokrotnie. Za każdym razem odkryjemy zresztą nowe sensy i smaczki ukryte w kolejnych zdaniach. Poza tym kto z nas nie chciałby napić się drinka w barze Spragniony Wieprz, przespać w motelu Miodowe Wydmy czy skorzystać z usług firmy pogrzebowej Srebrna Przystań? No właśnie, chyba nikt.

Książkę zadedykowano "złemu pisarstwu". Aż chciałoby się rzec: Więcej takich szmir!

 

"Szmira" ukazała się nakładem wydawnictwa Noir Sur Blanc.

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Bukowski sprawiał, że rzeczywistość traciła wszystkie swoje walory dzięki zastosowaniu sprytnej konwencji połączenia kiczu z wysoką kulturą - Szmira to potwierdzenie zdolności tego artysty.

  • Pomieszanie konwencji - może być ciekawie. Ale nie jestem do końca przekonana co do tej akurat lektury.

  • Jego książki można kochać albo nienawidzić, co nie zmienia faktu, że Bukowski był twórcą wyjątkowym i jedynym w swoim rodzaju, umiejętnie łączył literaturę brukową z wysoką, ponadto operował soczystym językiem. Nie czytałam jeszcze "Szmiry", ale z chęcią sięgnęłabym po tę pozycję.

  • Nie mam zdania na temat tej pozycji. Nie ulega jednak wątpliwości, że Bukowski jest artystą bardzo interesującym i wyjątkowym.

  • Nie tak dawno dostalem dwie ksiazki autorstwa Charlesa Bukowskiego:"Faktotum",oraz "Najpiekniejsza dziewczyna w miescie".Widze,ze bede musial przyjrzec sie blizej rowniez "Szmirze".

  • To książka zupełnie odmienna od całej jego twórczości. Z tego co wiem, została dokończona na kilka miesięcy przed śmiercią autora i jest dla mnie idealnym zwieńczeniem całej działalności artystycznej. Faktycznie, jest ona celowym mieszaniem konwencji, ale też w bardzo wielu miejscach widać autoironię. Nad wszystkim do tego unosi się duch Chandlera. Dla mnie, coś pięknego. Smutno tylko, że obecnie coraz więcej osób "wyciera sobie nim gębę". Cóż... stał się, niestety, modny w Polsce...

  • Ale z was żałośni ludzie...

  • Właśnie skończyłem "Szmirę". Lektura odbiega od innych dzieł Bukowskiego, ale widać w Niej, że pisał Ją z zamysłem i chciał pokazać przez Nią mieszankę ścieku i bogactwa. Widać, że był tego wszystkiego świadom. Serdecznie polecam.

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
Fryderyk 2017 dla płyty NFM 'De profundis' Muzyka / Aktualności
Płyta ”De profundis”, nagrana przez Chór NFM pod dyrekcją Agnieszki Franków-Żelazny, otrzymała nagrodę Fryderyk 2017 w kategorii...
Fantastic Heroes: Batman i Superman przejmują Centrum Kultury "Zamek" /zdjęcia/
W Poznaniu wielka gratka nie tylko dla miłośników komiksów. A to za sprawą wystawy, na której zagoszczą takie postaci jak Superman, Batman,...
Kino w trampkach: święto młodego widza
Święto młodego widza. Tak w skrócie można określić Kino w Trampkach, czyli filmową ucztę dla dzieci i młodzieży. W tym roku, już po raz piąty,...
Literackie przystanki w Krakowie: Poczekaj na autobus z wybitnymi pisarzami /zdjęcia/ Fryderyki 2017 w ogniu: Organek zwycięża /zdjęcia/
Tagi