zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plLiteraturaRecenzje › Ryszard Horowitz: Życie niebywałe /recenzja/

Ryszard Horowitz: Życie niebywałe /recenzja/

Ryszard Horowitz, "Życie niebywałe. Wspomnienia fotokompozytora", Wydawnictwo Znak 2015

Losy Ryszarda Horowitza to niemal gotowy scenariusz filmu. Z "Listą Schindlera na początek i nie mniej zdumiewającymi, mimo lżejszego ciężaru gatunkowego, zdarzeniami później.

"Życie niebywałe. Wspomnienia fotokompozytora" to musiała być, z wielu powodów, książka zarówno wyczekiwana, jak i interesująca. Ryszard Horowitz, od lat mieszkający w Nowym Jorku krakowski fotografik, którego prace (w charakterystycznym, niepodrabialnym stylu) są znane i kolekcjonowane na całym świecie, ma tak bogatą biografię, że mógłby nią obdzielić kilka osób. Rzecz w tym, że ów dar wiązałby się zarówno z przeżywaniem radości, ekscytacji i zawodowego spełnienia, jak i traumatycznymi wspomnieniami.


Człowiek z listy Schindlera

Historia Horowitza dotyczy dziecka, które przeżyło wraz z rodziną obóz w podkrakowskim Płaszowie, potem trafiło do słynnej "Emalii" Oskara Schindlera, następnie na nie mniej dziś znaną listę ocalałych, by w rezultacie, w wyniku fatalnego zbiegu okoliczności trafić z ojcem do Auschwitz, a wyzwolenia doczekać samemu (ojca uciekający hitlerowcy popędzili do Mauthausen). Dziecka, które radzieccy wyzwoliciele obozu umieścili w sierocińcu, a które odnalazła i zabrała do siebie przyjaciółka domu Horowitzów – zarazem matka Romy Ligockiej (autorki "Dziewczynki w czerwonym płaszczyku") i ciotka Romana Polańskiego. Reżyser będzie najpierw towarzyszem zabaw podwórkowych, a potem przyjacielem.


Kraków i kierunek Nowy Jork

Rozdział okupacyjny, lagrowy Ryszard Horowitz z rozmysłem umieścił wcale nie na początku książki, ale trochę dalej poprzedzając wojenne losy wspomnieniami powojennego Krakowa, który tętnił życiem, jazzem, a młody bohater książki zdobywał pierwsze zawodowe szlify w liceum…słuchając wykładów o sztuce. Zdobyta wiedza zaowocowała odniesieniami do tradycji, a kontakt z ówczesnym środowiskiem artystycznym odcisnął piętno na całej karierze fotograficznej Horowitza. Podobnie muzyka, bo jazz Horowitz ma we krwi. Dosłownie i w przenośni. W rodzinie Rosnerów (ze strony matki) byli utalentowani muzycy, jeden skomponował nawet hollywoodzki szlagier "Nightingale”. W życiu Horowitza (i tym krakowskim i nowojorskim) także jazz okazał się lekiem na zgryzotę. Fotografował m.in. Louisa Armstronga, Arethę Franklin, Sonny’ego Rollinsa i Theloniousa Monka. Wielkie gwiazdy.

Wyjazd z Krakowa w wielki świat, czyli do brata matki, Hermana, który zamieszkał po wojnie w Nowym Jorku, był podszyty rozpaczą za ukochanym miastem, ale i wielką nadzieją, bo Ameryka dawała obietnicę kariery, jakiej w Polsce nie udałoby się zrobić. W Stanach możliwa zaś stała się działalność artystyczna na skalę artystyczną i komercyjną, spotkanie wielkich fotografików tamtych czasów, choćby Henri Cartiera-Bressona, Richarda Avedona, Aleksieja Brodowicza, Arnolda Newmana. Jest o przyjaźni z Urszulą Dudziak i Michałem Urbaniakiem, Romanem Polańskim. Jest o fotografii (zwłaszcza eksperymentowaniu i wypracowywaniu własnego stylu), filmach, inspiracjach i bardzo wiele o rodzinie – żonie Annie (z domu Bogusz, wychowanej w Wenezueli) i synach Danielu i Emilu.


Połknąć autobiografię

Horowitza czyta się jednym tchem, bo autor potrafi opowiadać ze swadą, pamięta wiele szczegółów i świetnie przybliża życie krakusa bon vivanta z lat powojennych, a potem imigranta, który wyśnił american dream. Pisze ciekawie, dowcipnie (zwłaszcza kiedy dyskretnie wbija szpileczkę niektórym znajomym), innym razem nostalgicznie (kiedy wspomina lata 60., czy 70.), albo z powagą (kiedy powraca do wojny). Na tę książkę z pewnością wielu czekało. Nie tylko fanów prac Horowitza.  

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Wielkie Nazwisko! Takich biografii nigdy dość! Wpisuję na listę:)

  • Po raz kolejny można się przekonać, że najlepsze książki pisze samo życie. Niewątpliwie będę poszukiwała tej książki w księgarni, by w najbliższym czasie móc ją połknąć.

  • Ryszard Horowitz to jedna z tych postaci,o ktorej chcialbym dowiedziec sie czegos wiecej.Niewatpliwym plusem tej ksiazki moze byc to,ze narratorem jest w niej sam glowny bohater.

  • Ooo... to bardzo interesująca książka! Bardzo interesujące mogą być zarówno informacje o znanych i nieznanych przewijających się przez biografię Ryszarda Horowitza, ale też - dla mnie szczególnie - wspomnienia dotyczące powojennego Krakowa, który tętnił życiem, jakiego dziś już nie ma!

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
Letnie Tanie Kinobranie - Prawdziwe życie /konkurs/ Film / Premiery
Wielkie kino za małe pieniądze. Wspólnie z Kinem Pod Baranami zachęcamy do nadrobienia...
Letnie Tanie Kinobranie - tydzień 2: Kobieta i życie /konkurs/
Wielkie kino za małe pieniądze. Wspólnie z Kinem Pod Baranami zachęcamy do nadrobienia filmowych zaległości. I mamy dla Was podwójne...
Letnie Tanie Kinobranie: Żyć znaczy kochać /konkurs/
Wspólnie z krakowskim Kinem Pod Baranami zapraszamy na wakacyjną sesję "filmoznawczą". Wielkie filmy za małe pieniądze. Mamy dla Was podwójne...
Dom Dźwięku. Zagraj na nie byle czym. Mamy bilety! Bulwar(t) nad Zalewem Nowohuckim. Lato pod znakiem kultury i rekreacji
Tagi