zobacz listę gratisów jakie mamy do rozdania logowanierejestracja

Kulturaonline.pl - kulturalny rozkład jazdy

Zgłoś wydarzenie kulturalne Panel logowania dla instytucji kulturalnych
KulturaOnline.plFilmRecenzje › "Wołyń": Historia pewnej apokalipsy /recenzja filmu/

"Wołyń": Historia pewnej apokalipsy /recenzja filmu/

 fot. Krzysztof Wiktor/Forum Film Poland

"Wołyń" to wielkie, wstrząsające  kino, które opowiada o kondycji moralnej współczesnego świata i o tym, że "dzieje się już"…

Najnowszy - i tak niecierpliwie oczekiwany - film Wojciecha Smarzowskiego ”Wołyń” jest opowieścią o zbrodni, która miała miejsce na Kresach południowo-wschodnich, w latach 1939-1947, ale jest to zarazem kino wielkich, chciałoby się rzec: fundamentalnych tematów. Przypominając historyczne wydarzenia, pokazuje, jak rodzi się zło, nienawiść, przybierając monstrualne rozmiary, a zarazem przywraca pamięć i godność tym, którzy padli jego ofiarą,. Opowiada także o miłości w nieludzkich czasach i czyni to pięknie i wiarygodnie.


Przywołanie świata, który okrutnie unicestwiono

Film otwiera go monumentalna scena wiejskiego wesela – rodzaj prologu mającej nadejść tragedii, a zarazem symbol dobrych relacji pomiędzy sąsiadami. Ślub biorą ukraiński chłopiec i polską dziewczyna. Inna para – główna bohaterka filmu Zosia (Michalina Łabacz) i młody Ukrainiec Petro (Wasyl Wasylik) również mają się ku sobie, ale ojciec nie zezwoli na ten związek i wyda dziewczynę za bogatego wdowca. Jak w soczewce widzimy  społeczność żyjących obok siebie – i ze sobą – Polaków, Ukraińców, Żydów. Jednak od początku tym pozornie stabilnym, zrozumiałym światem  zaczynają wstrząsać nadchodzące wydarzenia, które ostatecznie doprowadzą do jego zagłady. Ksiądz podczas ceremonii ślubnej ostrzega przed nadciągającym pogromem – zbrojącymi się i napadającymi członkami UON, a i samo zło w postaci komunistycznego podżegacza pojawia się na weselu, aby jątrzyć przeciw Polakom i przekonywać dla złej sprawy.

fot. Krzysztof Wiktor/Forum Film Poland

Wojciech Smarzowski z wielkim pietyzmem rekonstruuje tamten, nieistniejący już, świat – wielojęzyczny, a zarazem bez językowych barier, z jego obyczajowością i obrzędami, a także z mentalnością ludzi, którzy kierują się w postępowaniu wartościami zachodniej cywilizacji, gdzie liczy się ”Bóg honor i Ojczyzna”. Rozwija się nieśpiesznie na naszych oczach, abyśmy go mogli na chwilę zobaczyć. I zapamiętać. Nadchodzi jednak zmierzch tego świata i wkrótce zostaje zmieciony przez obydwa totalitaryzmy oraz przez ukraiński nacjonalizm.

Moje pokolenie zna go już tylko z opowiadań dziadków i rodziców, współczesne -  nie zna wcale. Ale nie jest to jedyna wartość tego filmu, choć z pewnością istotna z wielu powodów i nie sposób jej pominąć. Otóż film ten, tak mocno osadzony w tamtych realiach, jest zarazem głosem, który usiłuje się przebić przez siedemdziesiąt lat milczenia o zbrodni wołyńskiej. To, co było oczywiste w czasach komunizmu, kiedy o wielu sprawach mówić nie było wolno, jest kompletnie niezrozumiałe w wolnej ojczyźnie, czyli od niemal trzydziestu lat.


Film o pamięci

Mottem filmu "Wołyń" są słowa Jana Zaleskiego, ojca ks. Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego: ”Kresowian zabito dwukrotnie. Raz przez ciosy siekierą, drugi raz przez przemilczenie”. Otóż film ten pokazuje, podobnie jak wcześniejsza „Róża”, że istnieją obszary historii kompletnie wymazane z pamięci narodu. A cóż to za naród bez pamięci? Jest to więc także film o pamięci – o jej przywracaniu. Jednak nie po to, aby jątrzyć i rozdrapywać stare rany.

 fot. Krzysztof Wiktor/Forum Film Poland

Pamięć ta należy się ludziom okrutnie i bestialsko zamordowanym tylko dlatego, że byli Polakami. Do dziś nie wiadomo, gdzie znajdują się ich szczątki i nie uczczono ich dotychczas nawet pomnikiem. Smarzowski, przywołując pamięć o nich, ukazuje zarazem stan współczesnej cywilizacji – jej odhumanizowanie. Bo ten film, mówiąc o tym, co się zdarzyło przed laty, mówi także o nas, żyjących współcześnie ludziach – o kryzysie współczesnej cywilizacji, o rozpadzie wartości, który pociąga za sobą destrukcję. Widzimy to wyraźnie nie tylko obserwując wojnę w Syrii, choć jest to przykład najbardziej jaskrawy.


Tragedia człowieka uwikłanego w historię

”Wołyń” to także wielka tragedia człowieka uwikłanego w historię. Jeśli tak na to spojrzymy – to dostrzeżemy w nim także dramat współczesnego człowieka. Zbrodnie ludobójstwa nie należą bynajmniej do przeszłości – one wciąż mają miejsce we współczesnym świecie. Okrucieństwo niebywałe, wstrząsające, które widzimy na ekranie, nie pochodzi od kogoś obcego, nieznanego. Tym, który się znęca i czyni to z satysfakcją, jest sąsiad, tym, który błogosławi morderców jest pop…

 fot. Krzysztof Wiktor/Forum Film Poland

Świat filmu Smarzowskiego ma cechy dychotomiczne: jedni wierzą jeszcze w wartości takie jak honor, wierność, miłość i uczciwość, ale nadchodzi cywilizacja śmierci – jej zwiastunami są hitlerowcy, komuniści, ukraińscy nacjonaliści. Rozpętuje się prawdziwe pandemonium. Najpierw mordowani są powracający z przegranej kampanii wrześniowej żołnierze, potem także cywile. Dla stworzenia państwa ukraińskiego większość jego obywateli kolaboruje to z komunistami, to z hitlerowcami, a ich żądza mordu i okrucieństwo, z jakim znęcają się nad niewinnymi, w tym nad dziećmi, może być porównywalna jedynie z wydarzeniami, które w 1994 roku rozegrały się w Rwandzie. Nieliczni przyzwoici Ukraińcy, którzy odmawiają udziału w zbrodni, jak szwagier Zosi, także giną.


Miłość nieludzkich w czasach

Paradoksalnie, jest to także film o tym, że miłość jest silniejsza od strachu i od śmierci. Petro ratuje życie Zosi i ich dziecka, przypłacając to życiem, podobnie szwagier głównej bohaterki. A i ona sama, narażając życie własne i rodziny, ukrywa żydowskich sąsiadów, na których też się poluje. Pokonuje też strach, ból, wreszcie fizyczną słabość, aby ocalić z tej hekatomby własne dziecko – owoc jej miłości do Petro. Bo ten film – jak powiedział w jednym z wywiadów reżyser – mówi także ”o miłości w czasach nieludzkich”. To są promyki światła w tym strasznym świecie, które nie pozwalają, mimo wszystko, utracić wiary w człowieka.

 fot. Krzysztof Wiktor/Forum Film Poland

 

Wojciech Smarzowski i jego kino

Chociaż scenariusz filmu "Wołyń" powstał w oparciu o relacje świadków i opowiadania Stanisława Srokowskiego (który pamięta tamte wydarzenia z autopsji), zatytułowane ”Nienawiść”, nie jest jednak ani filmem dokumentalnym, ani historycznym, choć w historii mocno zanurzonym. To wielkie, wstrząsające  kino, które opowiada o kondycji moralnej współczesnego świata i o tym, że ”dzieje się już”. Nie ulega wątpliwości, iż jest to film wybitny pod każdym względem.

 fot. Krzysztof Wiktor/Forum Film Poland

Wielki również dlatego, że zrobiony z rozmachem, choć z wielkim trudem i częściowo za społeczne pieniądze.

Skala produkcji olbrzymia – opowiadał podczas spotkania po wrocławskiej prapremierze w Dolnośląskim Centrum Filmowym jeden  producentów. Kręciliśmy w Lublinie, woj. lubelskim, na Podkarpaciu, woj. mazowieckim, łódzkim, na Podlasiu… To było 80 dni zdjęciowych, 130 ról nazwanych 30 aktorów, ok. 3 tysięcy statystów, zwierzęta, małe dzieci. Zdjęcia zaczęto 14 września 2014 roku, a zakończono główną partię zdjęć 21 sierpnia 2015 roku. Przed zdjęciami trzeba było postawić dużą dekorację plenerową i utrzymać ją w gotowości przez ponad 11 miesięcy. Zdjęcia były kręcone w czterech porach roku, bo takie było założenie, aby można było zauważyć upływ czasu.

Trzeba by podkreślić, że wszystkie te okoliczności nie tylko nie zaszkodziły filmowi, ale wyszły mu na dobre. Był produkcją w części niezależną i tworzoną bez politycznych nacisków, w artystycznej wolności. Wykonawczyni głównej roli Zosi Głowackiej – Michalina Łabacz, krucha i delikatna, w dodatku debiutantka, udźwignęła swoją postać i uczyniła prawdziwą, co – jak aktorka podkreślała na spotkaniu – było w dużej mierze efektem wielogodzinnych rozmów i prowadzenia przez reżysera. Podobnie – pozostali aktorzy, w tym Ukraińcy, o których wspominał Smarzowski, że po projekcji zmontowanego już filmu  ”byli wstrząśnięci i obejrzeli go z pękniętym sercem”. Autorem znakomitych zdjęć jest Piotr Sobociński Jr  - syn i wnuk operatorów (Piotra i Witolda), młody, ale mający już za sobą takie filmy, jak ”Dom zły” i ”Róża” W. Smarzowskiego czy ”Plac Zbawiciela” K. Krauzego.

Sam Wojciech Smarzowski jest w polskim kinie zjawiskiem osobnym i niepowtarzalnym. Wszystkie jego dotychczasowe filmy, jak choćby ”Wesele” czy ”Róża”, były istotnym głosem na temat kondycji moralnej Polaków oraz ich uwikłania w trudną historię, ale ten zdaje się być ukoronowaniem twórczej drogi tego nieprzeciętnego i bezkompromisowego artysty.

Film "Wołyń" wchodzi na ekrany polskich kin 7 października. Dystrybutorem jest Forum Film Poland.


 

Napisz artykuł
Artykuły powiązane
Komentarze
  • Wojciech Smarzowski to jeden z najciekawszych wspolczesnych polskich rezyserow filmowych,dlatego na jego filmy czekam z duzym zainteresowaniem.Jego najnowszy obraz poprzez swa tematyke sprawia,ze moj apetyt na niego jest ogromny.

  • Podoba mi się, że polska kinematografia nie boi się dotykać tematów trudnych i kontrowersyjnych, które czasem mogą podzielić widzów. Ubiegły rok jak i poprzednie lata obfitują w tego typu filmy, osadzone zarówno w historycznej jak i teraźniejszej rzeczywistości. O ile temat jest dobrze ujęty, w większości dzięki temu polskie kino obfituje w bardzo dobre filmy. Taki trudny temat realizuje także film "Wołyń", nie został tu zmarnowany.

  • Wielkie kino !

Reklama
Ostatnio dodane artykuły
Dom Dźwięku. Zagraj na nie byle czym. Mamy bilety! Muzyka / Aktualności
Niezwykła teatralno- muzyczna instalacja, której brzmienie nadaje sama publiczność! Mamy podwójne zaproszenie na spotkanie z Domem Dźwięku w...
Bulwar(t) nad Zalewem Nowohuckim. Lato pod znakiem kultury i rekreacji
W Nowej Hucie wakacje zaczynają się już teraz! Już 9 czerwca rusza wielki plenerowy maraton wydarzeń. 7 dni w tygodniu, od rana do wieczora,...
Obraz Matejki sprzedany za ponad trzy i pół miliona złotych. Nowy rekord polskiego rynku sztuki!
Takiej licytacji nie było od lat. Na Aukcji Sztuki Dawnej w DESA Unicum obraz "Zabicie Wapowskiego” Jana Matejki zyskał rekordową sumę.
Festiwal Miłosza w Krakowie. Zacznij od swoich ulic! /zdjęcia/ We Wear Culture - największa wirtualna wystawa poświęcona modzie!
Tagi